Nowy numer 39/2020 Archiwum

Niepotrzebna konwencja

Nie ulega wątpliwości, że z przemocą należy walczyć, jednak konwencja stambulska jest niezgodna z polskim porządkiem konstytucyjnym i opiera się na ideologii.

Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej z 2011 r., zwana od miejsca uchwalenia stambulską, od lat budzi spory. Zarzuty nie dotyczą zapisów o walce z przemocą, choć i tu są pewne zastrzeżenia, ale przede wszystkim założeń ideologicznych. Wychodzą one od teorii gender, będącej zapleczem ideologicznym rewolucji obyczajowej prowadzonej przez środowiska LGBT. Zapisy będące wyrazem teorii gender są sformułowane nieostro, można je różnie interpretować, jednak praktyka pokazuje, że służą celom inżynierii społecznej.

Konwencja w Polsce

Konwencja została przyjęta przez polski rząd w 2012 r., a parlament ratyfikował ją w 2015 r. głosami rządzącej koalicji PO-PSL i posłów lewicowych. PiS obiecywało, że po dojściu do władzy konwencję wypowie, ale tego nie zrobiło. Dopiero teraz ministerstwo sprawiedliwości złożyło wniosek do rządu o podjęcie prac nad wypowiedzeniem konwencji. Sprzeciw wobec niektórych zapisów tego dokumentu nie oznacza zgody na przemoc, jak insynuują jego zwolennicy, a rząd podjął szereg działań, aby przeciwstawić się przemocy. Obowiązujące w Polsce przepisy nie tylko wypełniają wszystkie zalecenia konwencji, ale nawet idą dalej.

Premier Mateusz Morawiecki skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zgodności tej konwencji z konstytucją. Ruch premiera budzi obawy, że sprawa zostanie odłożona na dłuższy czas, bowiem TK może przetrzymywać wniosek, jak w przypadku wniosku o zbadanie zgodności z konstytucją prawa do aborcji z przyczyn eugenicznych, który czeka na rozpatrzenie już 3 lata.

Wymiar międzynarodowy

Decyzja premiera może być efektem krytycznych reakcji instytucji międzynarodowych na zapowiedź wypowiedzenia konwencji stambulskiej. Warto jednak podkreślić, że nie wszystkie kraje ratyfikowały ten dokument – na 47 członków Rady Europy zrobiły to 34 państwa. Nie ratyfikowały go: Armenia, Bułgaria, Czechy, Litwa, Liechtenstein, Łotwa, Mołdawia, Słowacja, Ukraina, Węgry oraz Wielka Brytania. Azerbejdżan i Rosja nawet go nie podpisały. Nie podpisały jej także Japonia, Kanada, Kazachstan, Meksyk, Stolica Apostolska, Tunezja i USA, które mają status obserwatora w Radzie Europy.

Głównym powodem nieratyfikowania konwencji jest jej warstwa ideologiczna. Na przykład bułgarski Trybunał Konstytucyjny, stwierdzając niekonstytucyjność tego dokumentu, orzekł, że „konwencja, definiując, relatywizuje biologicznie zdeterminowane granice pomiędzy mężczyzną a kobietą, a jeśli społeczeństwo utraci możliwość rozróżnienia mężczyzny i kobiety, walka z przemocą wobec kobiet będzie niewykonalna”. Słowacja tłumaczyła odrzucenie konwencji tym, że wprowadza ona nową definicję małżeństwa. Rosja m.in. nie zgodziła się na stwierdzenie, że gender i orientacja seksualna są niedopuszczalnymi podstawami dyskryminacji kobiet. Inne powody podała Wielka Brytania, która m.in. nie chciała zgodzić się, aby konwencja miała zastosowanie w sytuacji konfliktu zbrojnego. •

Zastrzeżenia wobec konwencji stambulskiej

Zła definicja płci Konwencja zawiera kulturową definicję płci: „»płeć społeczno-kulturowa« oznacza społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn”. Pomija się tu biologiczny wymiar, co oznacza, że wystarczy zachowywać się w określony sposób, aby być kobietą albo mężczyzną. To może prowadzić do zmiany definicji małżeństwa i uznania za nie związków jednopłciowych. Byłoby to sprzeczne z art. 18. naszej konstytucji, który stwierdza, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Błędne tłumaczenie Pojęcie „gender” zostało przetłumaczone na język polski jako „płeć społeczno- -kulturowa”, tymczasem w języku angielskim oznacza ono „rodzaj”. Pomija część ofiar Konwencja skupia się na przemocy wobec kobiet, pomijając zjawisko przemocy wobec mężczyzn. Narusza to konstytucyjne zasady równości wobec prawa (art. 32.) oraz równości płci (art. 33.). Kwestionuje małżeństwo Konwencja w art. 12. stwierdza, że źródłem przemocy są „uprzedzenia, zwyczaje, tradycje i wszelkie inne praktyki oparte na pojęciu niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn”. Dokument więc nakazuje wykorzenienie takich zachowań, co może prowadzić do kwestionowania małżeństwa kobiety i mężczyzny albo macierzyństwa jako stereotypowych ról uznanych za źródło przemocy. W świetle konwencji w ten sam sposób można traktować tradycję czy religię, ponieważ w nich także można dopatrzyć się źródeł przemocy. To z kolei otwiera pole do walki z cywilizacją opartą na tradycyjnych wartościach, a w przypadku Polski – z Kościołem. Źle diagnozuje źródła przemocy Konwencja diagnozuje źródła przemocy w tradycyjnych w relacjach społecznych, polegających np. na dominacji mężczyzn nad kobietami. Według niej, aby wykluczyć przemoc, trzeba dążyć do „zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn”. Tymczasem analiza zjawiska przemocy w Polsce pokazuje, że jej źródła są w większości inne – to przede wszystkim różne patologie, jak uzależnienia (w 2013 r. ok. 61 proc. osób podejrzewanych o przemoc było pod wpływem alkoholu), rozpad więzi rodzinnych czy zaburzenia osobowości sprawcy. Łamie prawa rodziców W art. 14. konwencja nakazuje wprowadzenie do systemu edukacji materiałów dotyczących uznania za normę „niestereotypowych ról przypisanych płciom”, a ich kwestionowanie traktuje jako źródło przemocy. Artykuł ten prowadzi do uznania za równoprawne wszelkich relacji płciowych, w tym seksualnych, np. homoseksualizmu czy bisekusalizmu, co oznacza złamanie konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami. Oddaje suwerenność Artykuł 66. konwencji przewiduje powołanie grupy ekspertów ds. przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (zwanej GREVIO), której zadaniem jest jej interpretacja i monitorowanie wdrażania zapisów konwencji przez kraje, które ją ratyfikowały. GREVIO ma szerokie uprawnienia i pod pozorem walki z przemocą może ingerować w politykę społeczną, co oznacza ograniczenie suwerenności danego państwa. Skład GREVIO nie jest powoływany na demokratycznych zasadach, lecz w wyniku arbitralnych decyzji komitetu złożonego z przedstawicieli stron konwencji.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bogumił Łoziński

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Polska”.
Pracował m.in. w Katolickiej Agencji Informacyjnej jako szef działu krajowego, oraz w „Dzienniku” jako dziennikarz i publicysta. Wyróżniony Medalem Pamiątkowym Prymasa Polski (2006) oraz tytułem Mecenas Polskiej Ekologii w X edycji Narodowego Konkursu Ekologicznego „Przyjaźni środowisku” (2009). Ma na swoim koncie dziesiątki wywiadów z polskimi hierarchami, a także z kard. Josephem Ratzingerem (2004) i prof. Leszkiem Kołakowskim (2008). Autor publikacji książkowych, m.in. bestelleru „Leksykon zakonów w Polsce”. Hobby: piłka nożna, lekkoatletyka, żeglarstwo. Jego obszar specjalizacji to tematyka religijna, światopoglądowa i historyczna, a także społeczno-polityczna i ekologiczna.

Kontakt:
bogumil.lozinski@gosc.pl
Więcej artykułów Bogumiła Łozińskiego

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także