Reklama

    Nowy numer 32/2020 Archiwum

Co nas zdoła odłączyć od miłości Boga?

Wiele osób, mimo że pozostaje przy swoich deklaracjach wyznaniowych, oddala się od Kościoła i wiary w sensie postaw.

Ludziom żyje się coraz lepiej, rośnie poziom dobrobytu – równocześnie obiekty sakralne są sprzedawane na hotele, czy domy towarowe, bo brakuje pieniędzy na ich utrzymanie. Do niedawna deklarowanie niewiary uchodziło w środowisku katolików za coś wstydliwego. Dziś jest odwrotnie. Z pełnym brzuchem i portfelem człowiekowi nie w smak zginać kolana przed Panem Bogiem. Jan Paweł II mówił o dokonującej się w ludziach milczącej apostazji, nawiązując tym samym do tego, przed czym przestrzegał św. ojciec Pio. Dawniej świadome i publiczne wyparcie się wiary i związków z Jezusem Chrystusem było przeżywane jako fakt bolesny i tragiczny. Dziś odbywa się to po cichu, jakby mimochodem, mimo że z takim samym skutkiem. Tymczasem św. Paweł zastanawia się: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej?”. Jak się okazuje, nie potrzeba szczególnego „utrapienia, ucisku czy prześladowania”. Człowiek „żyjący bezmyślnie w dostatku” sam pozbawia się najważniejszej, zbawiającej go miłości Bożej. Czy idziemy w kierunku całkowitego wyginięcia zwolenników Zmartwychwstałego? Potworne pytanie. Na szczęście ludzi, którzy „odnoszą pełne zwycięstwo dzięki Temu, który ich umiłował”, nie brakuje.

Według raportu International Christian Concern, jednej z amerykańskich organizacji broniących praw osób prześladowanych za wiarę, 200 mln wyznawców Chrystusa jest poddawanych torturom, szykanom i przemocy. W Laosie 48 chrześcijan zamknięto w karcerze, w którym mieli pozostać, dopóki nie wyrzekną się swojej wiary. Odmówili apostazji nawet wówczas, gdy przystawiono im pistolety do skroni. W Sudanie siedmiu członków Kościoła zostało uprowadzonych do lasu i ukrzyżowanych. W irackiej prowincji Mosul muzułmańscy szaleńcy wywlekali z domów chaldejczyków, których następnie zastrzelili. Podobne pogromy na wyznawcach Jezusa organizują hindusi w rejonie Orisa w Indiach. W Pakistanie nasi współbracia w wierze zostali spaleni żywcem przez nieokiełznanych bojowników Allaha. W krajach arabskich każda próba przejścia na chrześcijaństwo karana jest śmiercią. Podobna kara spotkała w Północnej Korei osoby, które usiłowały podarować innym Biblię. Lista podobnych zdarzeń wciąż się wydłuża. I to przy stale obniżającej się wartości chrześcijaństwa w sercach ludzi obojętnych na Chrystusa.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..