Nowy numer 32/2020 Archiwum

Przebiegł 220 mil, aby porozmawiać z babcią przez okno

7 dni zajęło ultramaratończykowi przebiegnięcie odcinka z Waszyngtonu do Scranton, tylko po to, by móc zobaczyć swoją 98-letnią babcię i wesprzeć ją w tym trudnym czasie pandemii.

Kiedy znaczna część USA została zamknięta w marcu, by spowolnić rozprzestrzenianie się COVID-19, Corey Cappelloni dzwonił do swojej babci co drugi dzień, by upewnić się, że ta ma się dobrze.

- Ma 98 lat, w grudniu kończy 99 lat - powiedział w wywiadzie dla Runner’s World. Dzwoniąc zauważył, że babcia wpada w depresję i się martwi. Bardzo go poruszyły jej słowa:„ jeśli już nigdy cię nie zobaczę ”. - To było smutne. Płakała, a to było trudne, ponieważ zawsze była przy mnie - wspomina. 

Babcia zawsze w niego wierzyła i wspierała go. Gdy pandemia dotknęła Stany Zjednoczone, poczuł się bezradny w pierwszym momencie. Nie mógł tak po prostu do niej pójść. Postanowił jednak coś zrobić.

- Zacząłem wysyłać jej cotygodniowe prezenty, takie jak książki fotograficzne o miejscach, do których podróżowałem i książki z obrazkami, ponieważ jej wzrok się pogorszył - opowiada - Teraz miała coś, na co czekała każdego tygodnia. To było dla mnie budujące, że czułem siłę, która coś zmienia, mimo że była to trudna sytuacja. 

Babcia Ruth bardzo się cieszyła z otrzymywanych prezentów. Jednak to dziewczyna Coreya, Susan, wpadła na szalony pomysł, by po prostu pobiec do babci. Początkowo Corey był sceptycznie nastawiony, ale po rozmowie z personelem z domu opieki wszystko nabrało tempa. I bieg do babci przerodził się w bieg i zbiórkę funduszy na dom opieki - jego mieszkańców i pracowników. Bieg miał się zakończyć rozmową z babcią przez okno. 

Razem z dziewczyną zaplanowali całą trasę wraz ze wsparciem. Gdy nagle otrzymali telefon, że współlokatorka Ruth otrzymała pozytywny wynik testu. Babcia też się szybko zaraziła. Corey rozważał szybsze dotarcie, ale ostatecznie wyruszył w podróż zgodnie z planem. - Wiedziałem, że będzie walczyć. Miała ciężkie dni, ale przeszła przez nie - wspomina. Corey wyruszył do babci 12 czerwca.

W siódmym dniu biegu, gdy kończył swój ostatni odcinek, został powitany przez wiwatujący tłum ze znakami kierującymi go do Ruth. Ponieważ babcia mieszka na czwartym piętrze, Cappelloni rozmawiał z nią przez mikrofon i głośniki, a pielęgniarka trzymała telefon w pokoju Ruth. 

Corey stwierdził, że to był najważniejszy bieg w jego karierze biegowej. 

Poniżej filmik, na którym Corey informuje babcię, że zamierza do niej przybiec.

Corey and Ruth Facetime
AlliedServicesIHS
« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama