Nowy numer 32/2020 Archiwum

Ta sama walka

Myśl wyrachowana: Gdy nie wiadomo, o co chodzi, zawsze chodzi o duszę.

W dzieciństwie, czyli dawno temu, nieraz słyszałem od starszych, jak to kiedyś było dobrze. Jacy ludzie byli pobożni, ułożeni, jak to się szanowało rodziców, dziadków, wujków, ciocie i w ogóle. Jedna starsza pani opowiadała w kółko, jak to się kiedyś dbało o jedzenie. „Nawet ze śmietników się chleb brało i zjadało” – mówiła. Dopiero później zrodziło się we mnie pytanie: to kto ten chleb na śmietnik wyrzucał? A jeszcze później, analizując wydarzenia pierwszej połowy minionego wieku, pomyślałem, że to trochę dziwne – jak to możliwe, że tak dobrzy ludzie dopuścili do czegoś tak strasznego jak obie wojny światowe i związane z nimi koszmarne ideologie?

No właśnie… Istnieje taka jakaś prawidłowość, że ludzie o światopoglądzie zdecydowanie laickim uważają często, że ludzkość jest coraz lepsza, zaś osoby głęboko wierzące – że jest coraz gorsza. Ostatnio, mam wrażenie, nastroje takie przybierają na sile, powodując wśród tych drugich zgorzknienie i poczucie, że napierającemu złu zaradzi już tylko koniec świata.

Gdyby jednak któraś z tych teorii była prawdziwa, to musielibyśmy już być albo aniołami, albo… też aniołami, tylko upadłymi. Tymczasem, jak widzimy, ani tak dobrze nie jest, ani tak źle. Krew sprawiedliwego Abla wołała z ziemi chyba nie głośniej niż woła krew dzieci uśmierconych, zanim się urodziły – ale też nie ciszej. Prawdopodobnie znieprawienie sodomskich mieszczan było duchowo i społecznie nie mniej demolujące od tego, które propagują dziś najbardziej wpływowe środowiska – ale pewnie i nie bardziej.

Jesteśmy wciąż tacy sami, pokolenie po pokoleniu zmagający się z tą samą tajemnicą nieprawości. Tyle tylko, że ta nieprawość przybiera różne kształty. Gdy jedna się skompromituje, pojawia się nowa. Kiedyś była dyskryminacja z powodu rasy, dziś jest dyskryminacja z powodu wieku (ludzie na etapie prenatalnym są traktowani gorzej niż kiedyś ludzie o kolorze skóry innym niż biały). Nie ma dziś nazizmu, ale jest eutanazizm, nie ma kary śmierci dla zbrodniarzy, ale jest zadawanie śmierci niewinnym. Antyfaszym staje się nową odmianą faszyzmu. Nie ma bolszewizmu, ale jest nowy bolszewizm, budujący „nowy wspaniały świat”, w którym ludzie będą myśleli, mówili i działali poprawnie, czyli tak, jak nakaże kasta oświeconych.

Nic do tego nie ma ani postęp naukowy, ani kulturalny, ani ekonomiczny – to jest walka duchowa. Toczy się na wszystkich polach, a wśród nich wybory polityczne (zadanie akurat na dziś) grają niemałą rolę. Od ostatecznego wyniku tej walki zależy dokładnie wszystko, czyli zbawienie.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także