Nowy numer 49/2020 Archiwum

Uczciwi i waleczni

Mieszkający w Polsce Karaimi wierzą, że ich kultura i religia przetrwają w świecie, który podlega nieustannym zmianom. O tym, czy tak się stanie, zdecyduje postawa młodego pokolenia.

Dziadek naszej rozmówczyni był ostatnim polskim duchownym karaimskim. Urodzony w Trokach hazzan Rafał Abkowicz uczył dzieci religii i języka karaimskiego, a po przeprowadzce do Wrocławia założył tam jedyną funkcjonującą w powojennej Polsce kienesę. Ten karaimski dom modlitwy był otwierany dwa razy dziennie dla wszystkich chętnych, którzy chcieli porozmawiać z Bogiem. Nabożeństwa odbywały się w soboty. – Od 1989 r. w Polsce nie funkcjonuje już żadna kienesa. Modlimy się w domach lub wynajętych pomieszczeniach. Ja mam w zwyczaju rozpoczynanie dnia od śpiewania psalmu 91, tak robiła moja prababcia – mówi Mariola Abkowicz.

Karaimi modlą się we własnym języku – karaimskim, zaliczanym do grupy języków turkijskich. To dla nich jedna z niewielu okazji do obcowania z mową przodków. W praktyce mieszkający w naszym kraju przedstawiciele tej społeczności w większości już nie potrafią się nią posługiwać. To z jednej strony rezultat polityki władz Polski Ludowej, które dążyły do osłabienia tożsamości mniejszości etnicznych, a z drugiej konsekwencja spadku liczby członków tej grupy i związany z tym brak możliwości zorganizowania nauki języka w szkole.

Coraz mniej

W 1935 r. liczbę Karaimów w naszym kraju oszacowano na ok. 900–1500 osób. Według Narodowego Spisu Powszechnego z 2011 r. ich liczba spadła do 346. Mariola Abkowicz twierdzi, że te dane i tak zostały zawyżone. Jej zdaniem to wina błędnej metodologii badań. – W rzeczywistości w Polsce mieszka nieco ponad stu Karaimów. Takich, u których jeden rodzic, dziadek lub pradziadek wywodził się z tej społeczności, jest więcej, nawet ok. 600 – wyjaśnia.

Najwięcej przedstawicieli pochodzącej z Krymu mniejszości mieszka w Warszawie i okolicznych miejscowościach. Przyczyną tego stanu rzeczy są migracje z okresu II wojny światowej. W tamtym czasie Karaimi z Kresów uciekali przed Armią Czerwoną tam, gdzie mogli spotkać swoich rodaków. Wiedzieli, że na pewno odnajdą ich w stolicy Polski. Poza Mazowszem społeczności Karaimów funkcjonują także w Trójmieście oraz we Wrocławiu. – W stolicy województwa dolnośląskiego jestem jedyną stuprocentową Karaimką. Pozostali mają takie pochodzenie ze strony ojca lub matki, a sami tak jak rodzice żyją w mieszanych związkach. Wielu z nich wyznaje katolicyzm – mówi Mariola Abkowicz.

Karaimi dość długo zawierali małżeństwa wyłącznie we własnej grupie. Obcy etnicznie współmałżonkowie pojawili się między nimi dopiero po 1945 r., gdy zaczęto udzielać ślubów cywilnych. Dzięki wzbranianiu się przed związkami z członkami innych wspólnot narodowych i religijnych ta mniejszość mogła bez przeszkód pielęgnować swoje tradycje, ale jednocześnie z pokolenia na pokolenia stawała się coraz mniej liczna. W tym kontekście ogromnym ciosem była dla niej epidemia dżumy z 1710 roku. Jej rezultatem było znaczne zmniejszenie populacji. „Po ustaniu moru okazało się, że wiele gmin karaimskich uległo całkowitej zagładzie, nie pozostało w nich żywej duszy” – pisał w „Ogniskach karaimskich” Aleksander Mardkowicz, pisarz i działacz społeczny. Polscy Karaimi do tej pory wspominają w modlitwach swoich braci, którzy nie przeżyli tamtej epidemii. Okazją do tego jest m.in. rozpoczynający się na przełomie czerwca i lipca miesiąc postu. Wówczas udają się na cmentarze. W Polsce mogą wspominać zmarłych tylko na jednej nekropolii: cmentarzu Karaimskim w Warszawie.

Ocalić od zapomnienia

Po wojnie możliwości pielęgnowania karaimskich tradycji w naszym kraju były bardzo ograniczone. W latach 70. przyszła jednak odwilż: członkowie społeczności zaczęli organizować coroczne zjazdy i aktywnie działać w kulturze. W latach 90. utworzyli Związek Karaimów Polskich, który przy wsparciu państwa zajął się popularyzacją dziedzictwa tej mniejszości etnicznej. – Wydajemy czasopismo „Awazymyz” (karaim. „Nasz głos”), mamy swój zespół folklorystyczny „Dostłar”, zajmujemy się konserwacją zabytków i literatury religijnej – wymienia Mariola Abkowicz. W ostatnim czasie społeczność rozpoczęła realizację dwóch ciekawych projektów. Pierwszym z nich jest karaimska mapa Warszawy, która będzie wiarygodnym źródłem informacji o tym, gdzie konkretnie mieszkali przedstawiciele tej mniejszości oraz czym się zajmowali (projekt Fundacji Karaimskie Dziedzictwo). Drugim jest album muzyczny z karaimską muzyką ludową, nad którym pracuje znana z zamiłowania do folkloru Karolina Cicha (projekt Związku Karaimów Polskich). Mariola Abkowicz wierzy, że m.in. dzięki tym działaniom uda się ocalić mniejszość karaimską od zapomnienia. – Zdaję sobie sprawę z tego, że nasz świat znajduje się na granicy zaniku. Mam jednak nadzieję, że przetrwa, chociaż na pewno w trochę innej formie niż była znana starszym pokoleniom. W dorosłość właśnie wchodzą karaimscy dwudziestolatkowie. Nie brakuje wśród nich tych, którym zależy na zachowaniu pamięci o tradycji przodków – podsumowuje.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama