Nowy numer 44/2020 Archiwum

Lider światowego rankingu tenisistów zakażony koronawirusem

Lider światowego rankingu tenisistów Novak Djokovic poinformował, że miał pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Serb jest organizatorem cyklu turniejów pokazowych, podczas których wcześniej wykryto zakażenie m.in. u trzech innych zawodników.

"Zaraz po powrocie do Belgradu zostaliśmy przebadani. Mój test dał wynik pozytywny, ale u Jeleny (jego żony - PAP) i naszych dzieci był negatywny" - zaznaczył we wtorkowym oświadczeniu Djokovic.

Jak dodał, nie ma żadnych objawów choroby.

W związku z przerwą w oficjalnej rywalizacji międzynarodowej zorganizował on cykl Adria Tour na Bałkanach. Najpierw tenisiści zaprezentowali się w Belgradzie, a następnie przenieśli do Zadaru. W miniony weekend, podczas tej drugiej imprezy, potwierdzono wcześniej zakażenie u Bułgara Grigora Dimitrowa, Chorwata Borny Corica i Serba Viktora Troickiego. Podobnie u szkoleniowca Dimitrowa - Kristijana Groha oraz trenera przygotowania fizycznego Djokovica – Marko Panikiego. Wśród uczestników był też m.in. Niemiec Alexander Zverev, ale jego test dał wynik negatywny.

"Jest mi ogromnie przykro z powodu każdego pojedynczego przypadku zakażenia. Mam nadzieję, że nie skomplikuje to niczyjej sytuacji zdrowotnej i że wszyscy wyzdrowieją. Pozostanę w izolacji przez kolejne 14 dni, a w ciągu pięciu dni powtórzę test" - przyznał zwycięzca 17 turniejów wielkoszlemowych.

Media, opisując Adria Tour, zwracały uwagę, że tenisiści nie przestrzegali zasady zachowania dystansu społecznego, a na trybunach było pełno kibiców. Zawodnicy podawali sobie ręce, ściskali się, grali w koszykówkę, pozowali do zdjęć i razem brali udział w konferencjach prasowych. Lider rankingu wieczorami w Belgradzie organizował uczestnikom cyklu wyjścia do klubów. W sieci pojawiły się zdjęcia i filmy, na których widać jak tańczą bez koszulek. Zarówno Serbia, jak i Chorwacja wcześniej już złagodziły obostrzenia wprowadzone w związku z pandemią, więc tenisiści nie złamali zasad, ale prasa krytykowała Serba za brak ostrożności.

33-letni gracz z Belgradu bronił się we wtorek, że idea stojąca za organizacją Adria Tour była szlachetna i chciał w ten sposób zebrać pieniądze dla tenisistów, którzy z powodu koronawirusa znaleźli się w trudnej sytuacji.

"Wszystko, co zrobiliśmy przez ostatni miesiąc, zrobiliśmy z czystym sercem i najlepszymi intencjami. Nasze turnieje miały jednoczyć i przekazać przesłanie dotyczące solidarności i współczucia dla tego regionu. Cykl został zorganizowany, by pomóc wkraczającym w świat tenisa zawodnikom z południowo-wschodniej Europy w uzyskaniu dostępu do tego sportu na poziomie wyczynowym, gdy różne rozgrywki są wstrzymane z powodu pandemii" - zapewniał szef Rady Zawodników ATP.

Dalsza rywalizacja w Adria Tour została odwołana. Tenisiści mieli jeszcze zaprezentować się w Bośni i Hercegowinie - w dniach 3-4 lipca w mieście Banja Luka, a dzień później Djokovic miał rozegrać pokazowy mecz w Sarajewie z reprezentantem gospodarzy Damirem Dzumhurem.

"Jesteśmy ogromnie rozczarowani, że musimy odwołać te imprezy. Nie mogliśmy się doczekać podjęcia kibiców w tych dwóch miastach, by obejrzeli Novaka i innych czołowych zawodników. Niestety, ostatnie wydarzenia sprawiły, że szybkie wyzdrowienie wszystkich jest naszym priorytetem" - zaznaczył Djordje Djokovic, brat lidera listy ATP, który był dyrektorem opisywanego cyklu.

Jeszcze przed informacją o zakażeniu utytułowanego Serba na temat przebiegu Adria Tour wypowiedział się m.in. Andy Murray.

"Zawsze miałem dobre relacje z Novakiem, ale patrząc na to, co się wydarzyło, uważam, że nie stawia to w dobrym świetle tenisa. Czołowi sportowcy świata powinni pokazywać, że poważnie traktują obecną sytuację i pamiętać o zasadzie zachowania dystansu. Mam nadzieję, że wyciągniemy z tego wnioski, bo rywalizacja w cyklu ATP nie wróci, jeśli co tydzień będą kłopoty i zawodnicy będą robili to, na co mają ochotę" - podsumował Brytyjczyk w rozmowie z dziennikiem "The Times".

Djokovic zwrócił na siebie uwagę jeszcze wcześniej, gdy zaznaczył, że jest przeciwny wprowadzeniu obowiązku szczepienia na koronawirusa, by móc zagrać w turniejach. Po krytyce, jaka za to na niego spadła, zaznaczył, że nie wyklucza, iż jeszcze zmieni zdanie na ten temat.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama