Nowy numer 43/2020 Archiwum

W Nowym Jorku coraz lepsze wyniki batalii z koronawirusem

Stan Nowy Jork odnotował w środę najmniej zakażeń oraz ofiar śmiertelnych Covid-19 od wybuchu pandemii w połowie marca. Gubernator Andrew Cuomo przypisał to głównie postawie i zdyscyplinowaniu mieszkańców.

W ciągu ostatniej doby był najniższy wskaźnik zakażeń, powiedział gubernator podczas środowej konferencji prasowej, zarejestrowano też tylko 17 nowych zgonów, w tym dwa w domach seniora.

"Jedynym powodem, dla którego mógłbym się poczuć lepiej byłoby, gdyby ta liczba kiedykolwiek osiągnęła zero" - zapewniał Cuomo.

Jak powiedział, po przeprowadzeniu prawie 60 tys. testów na obecność wirusa obliczono, że wskaźnik zakażeń w całym stanie mieścił się poniżej 1 proc.

Zdaniem gubernatora, to przede wszystkim odpowiednie zachowanie mieszkańców w obliczu kryzysu, zrodzonego w rezultacie ataku SARS-Cov-2, przyczyniło się do dobrych rezultatów w jego zwalczaniu. Nowy Jork od najgorszego wskaźnika zakażeń uzyskał najlepszy w kraju.

"Pomyślcie tylko o tym, co osiągnął ten stan, co osiągnęli ludzie tego stanu. A gdybym powiedział 108 dni temu, że do tego dojdziemy, co byśmy powiedzieli? Co bym ja powiedział? Powiedziałbym, że nie wierzę. Powiedziałbym, że nie wierzę, że to możliwe. Ale fakty są faktami" - podkreślił.

Powołując się na niepokojące dane określające przebieg pandemii w stanach Arizona i Teksas Cuomo zwrócił uwagę, że reaktywowanie gospodarki nie odbyło się tam w przemyślany, oparty na statystykach, sposób tak jak w Nowym Jorku. Jego zdaniem administracja prezydenta Donalda Trumpa pozwoliła politycznym ideologiom przeszkodzić w prawidłowej analizie sytuacji.

"Konserwatyści argumentowali, że rząd powinien po prostu zejść z drogi, pozwolić, aby wolny rynek to zrobił, prawda? Powiadam wam dzisiaj, że rząd federalny popełnia błąd. To historyczny błąd. I to nie jest komentarz polityczny" - przekonywał.

Przestrzegał przed wznawianiem działalności gospodarczej i rozluźnianiem restrykcji na ślepo. W 20 stanach infekcja się nasila i jest to coraz bardziej niepokojące: "Przede wszystkim jesteśmy Amerykanami i zależy nam na innych Amerykanach. Po drugie, na poziomie regionalnym, jeśli te stany () mają wyższy wskaźnik infekcji niż Nowy Jork, co się stanie, gdy ludzie stamtąd zaczną planować przylot do Nowego Jorku?" - pytał Cuomo.

Nie zgodził się też ze stanowiskiem rządu federalnego, że naturalną przyczyną statystycznego wzrostu infekcji jest większa liczba przeprowadzonych testów. Jak ocenił, takie wyjaśnienie pomija jedną ważną rzecz.

"Liczba osób w szpitalach rośnie. Jak to wytłumaczysz? Czy udają, że są chorzy? Czy oni nie są faktycznie chorzy? - kwestionował argumenty Waszyngtonu.

W trakcie briefingu gubernator sygnował ustawę mającą na celu ochronę praw pracowników służby zdrowia wypowiadających się na temat niewłaściwej opieki nad pacjentami lub nieprzestrzegania przepisów bezpieczeństwa w miejscu pracy. Zapowiedział też podpisanie rozporządzenia o uznaniu 19 czerwca świętem pracowników państwowych tzw. Juneteenth. Przypada ono w rocznicę zniesienia w USA niewolnictwa w roku 1865.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama