Nowy numer 28/2020 Archiwum

Daj zgodę na transplantację

O Najświętszym Sercu Pana Jezusa mówi proboszcz parafii pod Jego wezwaniem w Katowicach Piotrowicach ks. dr Zdzisław Brzezinka.

Jarosław Dudała: Dziś uroczystość Najświętszego Sercu Pana Jezusa. Gdy o Nim mówimy, nie mamy na myśli mięśnia. To raczej metafora. Co ona oznacza?

Ks. dr Zdzisław Brzezinka: To metafora i nie metafora. Przebite włócznią serce Jezusa, z którego wypłynęła krew i woda, to rzeczywistość, nie metafora.

W prostym rozumieniu serce to sfera emocjonalna człowieka.

Współcześnie ograniczyliśmy serce do uczuć. W rozumieniu biblijnym serce to dużo więcej niż tylko siedlisko uczuć. Ono określa całego człowieka. Jest czymś, bez czego człowiek nie może żyć. Ono jest siedliskiem życia w ogóle. Serce jest charakterystyką całego człowieka. Oznacza wszystkie procesy, które w nim zachodzą. Pan Jezus powie, że z serca pochodzą złe pragnienia, złe myśli, ale i dobre pragnienia i dobre myśli. Tam jest początek. Tam, w sercu dokonują się wybory. Serce to centrum życia człowieka - a w Jezusie jest to także centrum Boga.

A centrum Boga jest godne specjalnej uroczystości ku Jego czci.

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa to okazja do tego, żeby dokonać transplantacji Bożego Serca. To jest sposób na uleczenie nasz serc. Ale żeby do tego doszło, człowiek musi uznać, że ma chore serce. Jeśli ktoś jest przekonany, że wszystko jest z nim w porządku, to tej transplantacji nie będzie. Ona jest efektem procesu, który człowiek przechodzi. Jeśli uzna, że jego serce jest chore - chore na grzech - wtedy pozwala Bogu na tę transplantację. To jest decyzja, akt wiary, uznanie tego, kim się jest i jakiej sytuacji się znajduje. To uznanie, że aby żyć - w kontekstach doczesnych, ale i wiecznych - potrzebuję Bożego Serca. Ale człowiek musi się na to zgodzić. Ta transplantacja nie dokonuje się na siłę.

Co ona zmienia?

To wybór Pana Boga albo ponowienie tego wyboru. Nie ma tu żadnego automatyzmu, ale jeśli człowiek przejdzie ten pierwszy etap, to jest szansa na autentyczną zmianę w jego życiu.

Na końcu Litanii do Serca Pana Jezusa mówimy: "uczyń serca nasze według Serca Twego". To wołanie tęsknoty człowieka. My często powtarzamy to automatycznie, a chodzi o uznanie swojej nędzy, swojej kruchości. Wtedy to dopiero to wołanie jest prawdziwe. Wtedy pojawia się otwartość na to, że w moim życiu rzeczy zaczną się dziać nie po mojemu, ale po Bożemu.

Co symbolizują strumienie krwi i wody płynące z Serca Pana Jezusa?

Życie i miłość. Obfitość życia. Gdy mówimy, że Jezus oddał Swoje życie, to mamy na myśli nie tylko śmierć na krzyżu, ale i to, że Jego krew spłynęła na ludzi, którzy stali pod krzyżem i to, że ona ciągle spływa na nas. Bo my tam ciągle symbolicznie jesteśmy, ciągle potykamy się o krzyż. A ta krew nas obmywa, oczyszcza, przynosi życie.

Spotkałem się z interpretacją, że krew i woda to symbole Ducha Świętego. To się nawet zgadza z tym, co Ksiądz mówi. Bo jeśli Ktoś może nas oczyścić i wlać w nas życie, to jest to właśnie Duch Święty.

Nigdy tak o tym mnie myślałem. Duch Święty otwiera nas na rozumienie tajemnicy Boga i rozumienie tajemnicy przebitego Serca, tajemnicy Krwi i Wody. On przynosi zrozumienie. Prowadzi nas w procesie wchodzenia w Serca Pana Boga. Tak to rozumiem.

Odmawia Ksiądz pewnie często Litanie do Najświętszego Serca Pana Jezusa...

No jasne, bardzo często! To są 33 wezwania...

Które z nich jest Księdzu najbliższe?

"Serce Jezusa, dobroci i miłości pełne". Pełne nie tyko miłości, ale i dobroci. To jest nadzieja dla grzesznika. I dlatego jest mi to najbliższe.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama