Nowy numer 49/2020 Archiwum

Amerykańskie ognisko koronawirusa, New Rochelle, powraca do życia

Sąsiadujące z Nowym Jorkiem miasto New Rochelle, w którym miała swój początek epidemia w Ameryce, zainicjowało pierwszą fazę reaktywowania gospodarki. Stało się to możliwe dzięki ograniczeniom i samodyscyplinie mieszkańców- powiedział w czwartek burmistrz miasta.

Liczące nieco ponad 78.5 tys. mieszkańców i odległe o 8 km. od nowojorskiej dzielnicy Bronx, New Rochelle, było pierwszym miastem w Ameryce, w którym zauważono nagłe rozprzestrzenianie SARS-Cov-2. 10 marca odnotowano tam 108 przypadków, w porównaniu z jednym tydzień wcześniej.

Był to szok, zważywszy, że ponad sto razy większy Nowy Jork rejestrował wówczas tylko 36 zakażeń. Gubernator Andrew Cuomo mówił o mieście w hrabstwie Westchester jako oryginalnym centrum epidemii w całym stanie, z prawdopodobnie największą liczbą przypadków infekcji w Ameryce.

Aby zaradzić sytuacji, gubernator wyodrębnił w New Rochelle najpierw obszar w promieniu 1,6 km od synagogi i wprowadził tam restrykcje : zakaz zgromadzeń, zamknięcie szkół, domów kultury, modlitwy itp. Do miasta wkroczyli funkcjonariusze Gwardii Narodowej.

New Rochelle stało się przedmiotem zainteresowania w całym kraju. W kilka tygodni później zostało objęte obostrzeniami związanymi z Covid-19 obowiązującymi w całym stanie.

"To było surrealistyczne doświadczenie. () Poza oczywistą troską o własne zdrowie i zdrowie sąsiadów oraz zakłóceniami w codziennym życiu, takie miasto jak nasze nie jest przyzwyczajone do blasku w krajowych światłach rampy" - przekonywał w rozmowie z CNN burmistrz Noam Bramson.

Wybuch epidemii w New Rochelle rozpoczął się w pierwszych dniach marca. "Pacjentem zero" był ponad 50-letni prawnik Lawrence Garbuz pracujący na Manhattanie. W szpitalu został podłączony do respiratora. Przypisuje się mu zakażenie ponad 50 osób w tym żony, dwojga dzieci, sąsiada oraz przyjaciela i jego rodziny.

Od początku marca miasto odnotowało łącznie 2885 przypadków koronawirusa. W środę strona internetowa New Rochelle podała, że obecnie jest ich 93. Według lokalnych władz spadek wynika z wprowadzenia drastycznych ograniczeń.

"Znamienne, że w mediach społecznościowych często pojawia się hasztag #NewRoStrong (mocne New Rochelle)" - mówiła wcześniej PAP mieszkająca tam Karen Spencer, która jest prezesem firmy kreatywnej Karen Spencer Design.

Kiedy teraz miasto weszło w pierwszą fazę reaktywowania gospodarki burmistrz mówi o satysfakcji mieszkańców z tego osiągnięcia.

"Jeśli przedwcześnie przestaniemy być ostrożni, jeśli zaniechamy dystansu społecznego, jeśli porzucimy noszenie maseczek, jeśli nie pozostaniemy mądrzy, wszystkie liczby zaczną iść w złym kierunku" - ostrzega Bramson.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama