Nowy numer 48/2020 Archiwum

Rzym. Poszukiwania młodego lotnika, który runął z samolotem do Tybru

Do wypadku doszło wczoraj, 25 maja. Ratownicy nadal poszukują 23-letniego ucznia szkoły lotniczej - Daniele Papa. Instruktor się uratował.

Samolot runął do Tybru po południu w poniedziałek, na wysokości ulicy Vitorchiano w rejonie Due Ponti (Dwóch Mostów). Nurkowie strażaccy usilnie starają się dotrzeć do zatopionej maszyny. Gdy dwuosobowy samolot Diamond Da20-C1 wpadł do rzeki, alarm wszczęli najpierw kontrolerzy z ENAV [spółki zarządzającej lotnictwem cywilnym – przyp. aut.], którzy stracili z zasięgu samolot ze szkoły lotniczej Urbe Aereo. Diamond wystartował z lotniska Urbe.

30-letni instruktor Giannandrea Cito, pilot Ryanair, desperacko usiłował wylądować na wodach Tybru, być może z powodu zgaśnięcia silnika. Został natychmiast wyciągnięty z rzeki i przetransportowany helikopterem do kliniki Gemelli. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, natomiast nie ma śladu po jego uczniu, 23-letnim Daniele. Dwie jednostki straży od wczoraj prowadzą energiczne poszukiwania w okolicach ul. Vitorchiano. Policja i karabinierzy patrolują teren helikopterami, obserwując wrak z góry.

Instruktor opowiedział, że samolot runął do wody kilka metrów od lotniska. Zanim mężczyzna został uratowany, brnął w błotnistej wodzie, usiłując się z niej wydostać. „Wołałem mojego towarzysza” - opowiadał ratownikom G. Cito. „Ale nie słyszałem jego głosu”. Instruktor mówił, że miał problemy z silnikiem i dlatego podjął ekstremalną decyzję o lądowaniu na rzece. „Udało mi się wypiąć z pasów bezpieczeństwa i wyjść z kokpitu, walczyłem także do końca, by uwolnić mojego ucznia, ale mi się nie udało”.

Najprawdopodobniej Daniele został uwięziony w samolocie.

Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Lotów (ANSV) wszczęła dochodzenie w sprawie wypadku, wysyłając tam swojego eksperta.

„Samolot, który dzisiaj o godz. 15.08 spadł do rzeki Tybr w Rzymie, wystartował z lotniska Urbe o godz. 14.55 i znikł po wykonaniu dwóch »touch and go« [dotknięcie pasa startowego i odlot - przyp. aut.]. Uczeń, nadal zaginiony, ma na swoim koncie 41 misji lotniczych, które z mocy prawa pozwalają mu już na samodzielne loty pod nadzorem” - pisze w oświadczeniu Szkoła Urbe Aereo po wypadku w Rzymie. „Instruktor Giannandrea Cito od dwóch lat jest pierwszym oficerem Ryanaira, a także wykwalifikowanym instruktorem Szkoły Urbe Aereo. Samolot, podarowany szkole, to Diamond Aircraft Da20-C1, który miał do tej pory niewiele godzin nalotu (ok. 1080). Szkoła Urbe Aereo pozostaje do dyspozycji rodziny ucznia, agencji ANSV i kompetentnych urzędów, by dostarczyć wszelkich wymaganych informacji we wszczętym dochodzeniu” - dodaje na zakończenie.

Takie same samoloty, uchodzące za bezpieczne i łatwe w pilotowaniu, spadły w ubiegłym roku także w Marche i w Ligurii. Ten, który runął do Tybru, nie dość, że miał mało godzin nalotu, to jeszcze wyposażony był w zaawansowaną awionikę, także po to, by móc spełniać rolę samolotu szkoleniowego. Da20-C1 został zaprojektowany w 1994 r. w Kanadzie, jest używany także przez siły zbrojne, np. w Kolumbii.

Sprawę od wczoraj monitoruje i opisuje rzymski dziennik „Il Messaggero”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama