Nowy numer 47/2020 Archiwum

Czy Strzyczkowski wyprowadzi "Trójkę" z kryzysu?

Nowy dyrektor Programu Trzeciego Polskiego Radia stoi przed niezwykle trudnym zadaniem. Z jednej strony musi oczyścić rozgłośnię ze słusznych zarzutów upolitycznienia i odzyskać zespół, z drugiej opanowanie kryzysu jest nie na rękę części byłych dziennikarzy "Trójki", którzy zaangażowali się w tworzenie Radia Nowy Świat.

Po ponad tygodniu od ocenzurowania notowania Listy Przebojów Trójki, które spowodowało wybuch najgłębszego od wielu lat kryzysu w Polskim Radiu, doszło dziś do zmiany dyrektora radiowej "Trójki". Tomasza Kowalczewskiego zastąpił na tym stanowisku pracujący od 30 lat w tej rozgłośni Kuba Strzyczkowski. Sama decyzja o zmianie dyrektora i nominowaniu na tę funkcję wieloletniego dziennikarza tej redakcji nie kończy kryzysu. Strzyczkowski obejmuje rozgłośnię w sytuacji totalnego rozbicia i już teraz wiadomo, że będzie musiał się zmierzyć z co najmniej kilkoma palącymi problemami.

Pierwszym i podstawowym jest odzyskanie zaufania słuchaczy. A to nie będzie proste. Po pierwsze odwołanie Kowalczewskiego przyszło zdecydowanie za późno. W chwili, gdy z rozgłośnią pożegnało się na skutek protestu wielu dziennikarzy, którzy byli jej znakami rozpoznawczymi. Po drugie prezesem Polskiego Radia nadal pozostaje Agnieszka Kamińska, która była przecież współautorką decyzji o anulowaniu notowania listy z piosenką "Kazika". Jeśli na tandemie nadal pozostanie współautorka kryzysu, to trudno nie zadać sobie pytania, kto będzie trzymał kierownicę?

Drugim palącym problemem nowego dyrektora będzie kwestia odzyskania zespołu redakcyjnego. Przecież słuchacze byli z "Trójką" nie ze względu na logotyp rozgłośni, ale właśnie dla prowadzących audycje. Część dziennikarzy zapewne wróci, ale będą i tacy, którzy pójdą w innym kierunku. Dodatkowego smaczku sprawie dodaje fakt, że ewentualne opanowanie kryzysu w "Trójce" może skomplikować plany twórców nowego "Radia Nowy Świat", które w założeniu ma się opierać na zespole byłych dziennikarz "Trójki". Powrót zespołu do prowadzonej przez Strzyczkowskiego rozgłośni sprawi, że "Nowy Świat" nie będzie miał już monopolu na bycie tą jedyną "prawdziwą Trójką". Już teraz nowego dyrektora skrytykował Wojciech Mann - jedna z głównych twarzy projektu nowej rozgłośni:

- Ktokolwiek w takich warunkach przyjmuje propozycję szefowania Trójce, budzi moje wątpliwości - powiedział Mann w rozmowie z Onet.pl. 

Jak dotąd Strzyczkowski zapowiedział, że potwierdzenie powrotu uzyskał u "niemalże wszystkich" osób, które w ostatnich dniach odeszły z rozgłośni. 

- Wyzwanie jest kompletnie beznadziejne, a ja lubię duże wyzwania. W związku z tym zgodziłem się. Nie wiem, jak długo będę dyrektorem, ale spróbuję ze wszystkich sił chociaż posprzątać te gruzy - przyznał nowy dyrektor w rozmowie z tvn24.pl. Czy odgruzowywanie się powiedzie? Zobaczymy. Nie przekreślam jego szans na starcie, ale też daleki jestem od hurraoptymizmu. Sytuacja w "Trójce" jest szalenie skomplikowana i sama zmiana dyrektora może być w najlepszym razie początkiem procesu naprawczego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wojciech Teister

Redaktor serwisu internetowego gosc.pl

Dziennikarz, teolog. Uwielbia góry w każdej postaci, szczególnie zaś Tatry w zimowej szacie. Interesuje się historią, teologią, literaturą fantastyczną i średniowieczną oraz muzyką filmową. W wolnych chwilach tropi ślady Bilba Bagginsa w Beskidach i Tatrach. Jego obszar specjalizacji to teologia, historia, tematyka górska.

Kontakt:
wojciech.teister@gosc.pl
Więcej artykułów Wojciecha Teistera

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także