Nowy numer 27/2020 Archiwum

Kazik Staszewski: Nie pójdę na barykady

Muzyk odniósł się do sytuacji z usunięciem notowania listy przebojów "Trójki", w którym zwyciężyła jego piosenka "Twój ból jest lepszy niż mój" i oczekiwań, że stanie się liderem politycznego buntu przeciw władzy.

Kazik Staszewski był gościem porannej rozmowy RMF-FM. Gospodarz programu Robert Mazurek zapytał muzyka o sytuację związaną z ocenzurowaniem na antenie radiowej "Trójki" jego utworu "Twój ból jest lepszy niż mój" krytykującego Jarosława Kaczyńskiego odwiedzającego cmentarz w towarzystwie ochroniarzy w sytuacji, gdy dla innych bramy cmentarza z powodu epidemii były zamknięte.

Czytaj też: Kto się boi piosenki?

- Wszystkie teksty [na tej płycie - wt] są bardzo aktualne i napisane w ostatnich dwóch miesiącach. I oczywiście nie mogło się tam nie znaleźć wydarzenie, które mnie osobiście bardzo zbulwersowało, czyli wizyta prezesa Kaczyńskiego na cmentarzu [w czasie, gdy dla innych cmentarze były pozamykane - wt]. Była to rzecz, która mnie ogromnie poruszyła, zresztą nie tylko mnie. Odniosłem wrażenie, że niezależnie od opcji politycznych każdy odczuł gruby nietakt w tego rodzaju zachowaniu. (...) To jest piosenka o równości wobec prawa - odpowiedział muzyk. 

Mazurek zapytał też Kazika czy w obecnej sytuacji czuje, że jego wolność jest zagrożona:

- Jaka wolność zagrożona, przestań! - skomentował artysta - Ja się nadal czuję wolnym człowiekiem. Nie czuję se ofiarą czegokolwiek. Ja bardzo, bardzo dziękuję za poparcie i muzykom i dziennikarzom i politykom, natomiast szczerze mówiąc takiego poparcia nie potrzebuję - kontynuował. - Otrzymałem dwa telefony od dwóch dziennikarzy "Trójki", którzy odeszli ostatnio i były to słowa podziękowania, gdyż - zacytuję jednego z nich - "Twoja piosenka pozwoliła mi przejrzeć na oczy i wypisać się z tego Programu Trzeciego". A poza tym robią mi promocję, na jaką musiałbym miliony złotych wydać, których nie mam - podsumował.

Gospodarz programu zapytał też Kazika czy spełni oczekiwania części społeczeństwa i poprowadzi lud na barykady, czy pójdzie na wojnę przeciwko PiS:

- Nie pójdę na wojnę przeciwko PiSowi, ponieważ wojna jest złem samym w sobie, natomiast mam nadzieję, że takie irracjonalne zachowania, które w jakiś tam sposób wywołałem w końcu doprowadzą do opamiętania jedną i drugą stronę. Bardziej bym chciał,żeby moje dokonania skłaniały ludzi do jednoczenia się, bo są jednak pewne historie, czy zachowania, których idiotyzm każdy średnio rozgarnięty człowiek dostrzega. (...) Nie chcę się zapisać [w historii jako ikona buntu - wt], ponieważ bunt, poza mocną i trwałą niezgodą na to, co się dzieje, też sporo takich niebezpiecznych rzeczy niesie. Nie chce być zarzewiem tego, że ludzie zaczną się bić ze sobą (...). Czym innym jest diagnoza negatywna, a czym innym wzywanie do takich działań, ponieważ jestem za głupi, żeby przewidzieć konsekwencje takiego wzywania - skomentował lider zespołu "Kult".

Muzyk w rozmowie z Mazurkiem krytycznie też odniósł się do sytuacji na polskiej scenie politycznej:

- Znasz mój stosunek do władzy, on jest zawsze bardziej negatywny niż pozytywny, do każdej władzy, władza jest złem, aczkolwiek najmniejszym złem, w jakim możemy szukać jakiejś samoorganizacji pewnej społeczności. Nie jest dobrze, żeby wszystkie ośrodki władzy znajdowały się w jednym ręku.

Jednak na pytanie czy to oznacza, że zagłosuje na kandydata opozycyjnego lider "Kultu" odpowiedział, że "być może tak, ale losowo zagłosuję, bo wszyscy oni się nie nadają kompletnie".

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama