GN 22/2020 Archiwum

Kard. Sarah: Teraz bardziej potrzeba kapłanów niż psychologów

Epidemia koronawirusa przypomniała Kościołowi o jego podstawowym zadaniu, jakim jest głoszenie wiary, słów życia wiecznego, które jako jedyne mogą pomóc światu zmierzyć się z rzeczywistością śmierci. Pisze o tym kard. Robert Sarah na łamach francuskiego dziennika "Le Figaro".

Prefekt watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego odnosi się do tego, co działo się w ostatnich tygodniach, kiedy to świat stanął bezbronny wobec grozy śmierci, a domy starców stały się areną dramatycznych wydarzeń. Zarówno bowiem we Francji, jak i we Włoszech masowo i w osamotnieniu umierali ich podopieczni. Zamiast przygotować ich na prawdopodobną śmierć, z godnością i w nadziei na życie wieczne, odmówiono im kontaktu z kapłanem i krewnymi, aby za wszelką cenę chronić ich doczesne istnienie.

Zdaniem kard. Saraha, pokazało to, że zarówno państwo, które w przeciwieństwie do poprzednich epidemii w pełni przejęło pieczę o chorych i umierających, jak i nowoczesne społeczeństwo nie radzą sobie z tajemnicą śmierci. Współczesny człowiek stara się od niej uciec, ignoruje ją, a tymczasem podczas tej epidemii stanęła ona przed nim w pełnej grozie. Kard. Sarah przypomina, że w obliczu śmierci wszystkie ludzkie słowa okazują się bezradne. Pomóc może jedynie nadzieja na życie wieczne. Któż jednak z ludzi odważy się ją głosić? Tylko słowa objawione nam przez Boga pozwalają wierzyć w życie bez końca i na ich głoszeniu polega dziś główne zadanie Kościoła - pisze szef watykańskiej dykasterii.

Zauważa zarazem, że Kościół powinien się zmienić, aby mógł pełnić to zadanie. Nie może się bać szokować i iść pod prąd. Musi pamiętać, że jego jedyną racją bytu jest głoszenie zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią. Kard. Sarah przewiduje, że współczesny człowiek wyjdzie poraniony z tej epidemii. Będzie szukał pomocy u psychologów, aby poradzić sobie ze świadomością, że pozwolił swym najbliższym umierać w osamotnieniu. Ale jeszcze bardziej będzie potrzebował kapłanów, aby go nauczyli modlitwy i nadziei. Kryzys ten pokazał bowiem, że nasze społeczeństwa, często nie wiedząc o tym, doznają głębokich cierpień natury duchowej. Nie potrafią nadać sensu cierpieniu, swej skończoności i śmierci.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • Marke66
    21.05.2020 23:10
    Jest inaczej, bo kiedyś grzechem było zuchwałe liczenie na miłosierdzie Boże, a teraz wychodzi się z założeni, że Jezus „ w niebie bardzo chcę mieć każdego” i On się wszystkim sam już zajmie. Ja tylko mam powiedzieć: „Jezu Ufam Tobie” i po sprawie. Zrobili z nas protestantów, a teraz się dziwią, że nie zachowujemy się jak katolicy! Jeżeli Papież mówi, że Jezus umarł „za wszystkich” https://misyjne.pl/franciszek-niech-pan-wyzwoli-nas-z-psychologii-podzialu-i-dzielenia/ to z tego wynika, że wszyscy idą do nieba, począwszy nie tylko od dobrego, ale też od tego drugiego łotra. (Jeszcze żyją ci, którzy pamiętają, że kiedyś było inaczej:
    https://www.gosc.pl/doc/1147916.Za-wielu-czy-za-wszystkich-list-Papieza/3) Jak się jest w herezji „wszyscy idą do nieba” to jakie ma znaczenie, że ktoś umiera bez sakramentów? Dziwię się, że jeszcze nie skreślili KKK 1035.
    doceń 2
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama