Nowy numer 49/2020 Archiwum

Rozdał wszystko

Piastując najwyższe stanowiska w instytucjach kościelnych, nie zapominał o niesieniu pomocy najsłabszym. Mija 60 lat od kanonizacji Grzegorza Barbariga.

Gdyby żył we współczesnych czasach, na portalach internetowych pojawiałyby się kolejne budzące sensację nagłówki: „Biskup z podwójnym doktoratem rozdał swój majątek ubogim!”, „Ryzykując zakażenie dżumą, ratuje wdowy i sieroty!”, „Od księdza do kardynała zaledwie w pięć lat!”. Po kliknięciu „czytaj dalej” poznalibyśmy więcej szczegółów z jego życia. Dowiedzielibyśmy się, że reformuje seminaria, rozwija katolickie media i otwiera szkoły. W wywiadach pewnie opowiadałby o tym, co motywuje go do działania, podzieliłby się receptą na zbudowanie bliskiej relacji z Bogiem. Może ktoś pokusiłby się nawet o przeprowadzenie z nim wywiadu rzeki? Niestety, realia są inne: dysponujemy niemal wyłącznie suchymi faktami z biografii tego żyjącego w XVII w. świętego. To jednak wystarczy, aby zrozumieć fenomen człowieka, który swoje życie poświęcił służbie Kościołowi.

Wiara i wykształcenie

Urodzony w 1625 r. Grzegorz pochodził z bogatego rodu Barbarigów, należącego do starych, patrycjuszowskich rodzin weneckich. Przyszły święty był najstarszym spośród czterech synów Jana Franciszka i Lukrecji Lion. Gdy miał sześć lat, stracił matkę. Od tego momentu jego wychowywaniem zajmował się ojciec. Ten wpływowy senator Republiki Weneckiej codziennie odmawiał oficjum o Najświętszej Maryi Pannie i uczestniczył we Mszy św., a co niedzielę przyjmował Komunię Świętą. Grzegorz poszedł wytyczoną przez niego ścieżką: w wieku siedmiu lat przystąpił do pierwszej spowiedzi, a trzy lata później przyjął do serca Pana Jezusa. Od tego momentu co tydzień korzystał z obydwu sakramentów.

Jan Franciszek Barbarigo przekazał swojemu synowi żywą wiarę, ale nie zapomniał także o edukacji. Przyszły święty uczęszczał na zajęcia z filozofii, literatury, łaciny, greki, matematyki, astronomii, geografii i kartografii, poznawał także podstawy muzyki. Do tak różnorodnych dziedzin nauki samodzielnie postanowił także dołączyć studia nad Biblią, dziejami Kościoła oraz pismami świętych. Szczególnie chętnie sięgał po dzieła św. Franciszka Salezego.

W 1643 r. Grzegorz uczestniczył w podróży do Münster, gdzie jego ojciec wraz z innymi politykami pracował nad warunkami pokoju westfalskiego kończącego wojnę trzydziestoletnią. Na miejscu poznał abp. Fabia Chigiego, nuncjusza apostolskiego w Kolonii i przyszłego papieża. Duchowny był pod wrażeniem wiedzy i pobożności młodego wenecjanina, zachęcał go do tego, aby rozpoczął studia w Padwie. Ten posłuchał jego rady: w 1655 r. uzyskał na tamtejszej uczelni doktoraty z prawa cywilnego i kościelnego.

Pomoc dla chorych

Jako dorastający chłopak Grzegorz zastanawiał się nad karierą dyplomaty. Dzięki kontaktom ojca drzwi do wykonywania tego zawodu były dla niego szeroko otwarte. W głębi serca pragnął jednak zostać zakonnikiem. Musiał być bardzo zaskoczony, gdy od tego pomysłu odwiódł go jego osobisty spowiednik. Ten, dostrzegając w przyszłym świętym zadatki na dobrego pasterza, zasugerował mu wybranie drogi kapłana diecezjalnego. Grzegorz po raz kolejny postanowił zaufać duchownemu, którego Bóg postawił na jego drodze – w wieku 30 lat przyjął święcenia kapłańskie. To wydarzenie zbiegło się w czasie z wyborem wspomnianego już abp. Fabia Chigiego na stolicę Piotrową. Nowy papież – Aleksander VII przypomniał sobie o zdolnym synu Jana Franciszka Barbariga. Natychmiast wezwał go do Rzymu i mianował swoim prałatem honorowym oraz referendarzem w Trybunale Apostolskiej Sygnatury Sprawiedliwości i Apostolskiej Sygnatury Łaski.

Grzegorz był ledwo po trzydziestce, kiedy znalazł się w najbliższym otoczeniu papieża. Przyglądając się jego biografii, można stwierdzić, że zrobił oszałamiającą karierę zawodową. Rzeczywistość szybko pokazała jednak, że nie piastował najwyższych stanowisk dla własnej satysfakcji. Gdy w 1656 r. Rzym nawiedziła plaga dżumy, przyszły święty udowodnił, że jego powołaniem jest służenie innym. Kiedy choroba zbierała swoje żniwo, pozbawiając życia nawet kilkaset osób dziennie, Grzegorz stanął na czele komisji kierującej pomocą dla chorych. Osobiście zaangażował się w opiekę nad umierającymi oraz starcami, wdowami i dziećmi opuszczonymi przez swoje rodziny. Ponadto organizował transporty zmarłych i wyprawiał im pogrzeby. Niosąc pomoc potrzebującym, ryzykował zarażenie dżumą, ale mimo tego nie rezygnował.

Pełen współczucia

Zaangażowanie Grzegorza w niesienie pomocy osobom chorym na dżumę zostało docenione przez Aleksandra VII. Po opanowaniu epidemii papież zaproponował młodemu kapłanowi objęcie biskupstwa w Bergamo. Przyszły święty poprosił o czas do namysłu. Rozeznając Bożą wolą w tej sprawie, wziął udział w rekolekcjach u jezuitów i odprawił Mszę Świętą. Podczas modlitwy zyskał przekonanie, że powinien przyjąć propozycję Ojca Świętego. W lipcu 1657 r. otrzymał z jego rąk sakrę biskupią i rozpoczął pracę w nowym miejscu.

Pierwsza decyzja nowego pasterza była dość zaskakująca. Grzegorz zrezygnował z przyjęcia na swoją cześć, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze nakazał rozdać ubogim. Jeszcze bardziej szokujące było jednak to, że tuż po przeprowadzce do Bergamo sprzedał cały swój majątek i podzielił go pomiędzy najbardziej potrzebujących mieszkańców miasta. Swojemu odźwiernemu nakazał natomiast, aby budził go nawet w środku nocy, jeśli tylko zajdzie potrzeba odwiedzin u chorych lub umierających. Sypiał zresztą mało, wiele czasu poświęcał na modlitwę i wizytację parafii w swojej diecezji (w ciągu kilku lat odwiedził w sumie 279 świątyń).

W kontaktach z wiernymi św. Grzegorz był pełen współczucia i zrozumienia. Zupełnie inaczej zachowywał się jednak w relacjach ze swoimi podwładnymi. Historia zapamiętała go jako twardego reformatora, który bez skrupułów rozprawiał się z kapłanami sprawującymi swoją posługę w niegodny sposób. Kładł ogromny nacisk na kwestie moralne. Zabraniał duchownym m.in. uczestniczenia w teatrach ulicznych. Podkreślał, że treść wystawianych tam przedstawień jest niezgodna z chrześcijańskimi wartościami. Chcąc zapewnić swojej diecezji lepszych kapłanów, zreformował program nauki i wychowania w seminariach. Zaczął także przeprowadzać staranną selekcję kandydatów na duchownych. „Zawsze leżało nam na sercu umacnianie najdoskonalszych w pobożności, nauce i kulturze, kleryków i kapłanów, którzy z pomocą łaski niebios zagrzewają do pobożności nie tylko ducha dobrych, lecz także powinni otwierać twarde serca złych oraz zamglonych przez winę rozum i grzeszników oświecać wspaniałym światłem prawdy” – pisał.

Święty

W 1660 r. Grzegorz został mianowany kardynałem, a cztery lata później powierzono mu biskupstwo w Padwie. Wracając do miasta, w którym studiował, postanowił ożywić jego życie religijne. Środkiem do osiągnięcia tego celu miały być działania w duchu reform Soboru Trydenckiego. Przyszły święty skupił się zatem na nauczaniu katechizmu wśród wiernych i odpowiedniej formacji księży (m.in. założył seminarium, które wkrótce zyskało opinię jednego z najlepszych w Europie). Ponadto wprowadził kursy dokształcające dla inteligencji oraz ufundował ok. 300 katolickich szkół.

Przez ponad 30 lat bp Grzegorz Barbarigo zajmował się głównie swoją diecezją. Często bywał jednak także w Rzymie, angażując się w sprawy Kościoła powszechnego. W tym czasie aż pięć razy uczestniczył w konklawe, a pod koniec życia sam został dwukrotnie wybrany na papieża, jednak pokora nie pozwoliła mu na przyjęcie tej wysokiej godności. Zmarł w 1697 r. w opinii świętości.

Blisko związany z Bergamo papież Jan XXIII przez całe życie czerpał inspiracje z postawy Grzegorza Barbariga. Nic dziwnego, że to właśnie on doprowadził do końca jego proces kanonizacyjny. „Jego dzieła tchną wzniosłością Ducha i stanowią wielką zachętę, by zerwać z próżnością tego świata, by tym tchnieniem naprawić, odmienić i te drobne, i te poważne zadania naszego życia powszedniego” – podkreślał Ojciec Święty podczas Mszy św. kanonizacyjnej w maju 1960 roku.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwent dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynał w Akademickim Radiu UL Uniwersytetu Łódzkiego. Współpracował z kwartalnikiem „Fronda Lux”, „Teologią Polityczną Co Miesiąc”, portalami plasterlodzki.pl i bosko.pl. Publikował także w miesięczniku „Koncept”. Interesuje się muzyką i szeroko pojętą kulturą. Jego Obszar specjalizacji to kultura, sprawy społeczno-polityczne, tematyka światopoglądowa, media.

Kontakt:
maciej.kalbarczyk@gosc.pl
Więcej artykułów Macieja Kalbarczyka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także