GN 22/2020 Archiwum

Rozgorączkowany

Niektórych gorszył. Mieli go za błazna, a on za fasadą wesołka skrywał ogromną tajemnicę. W jego sercu płonął ogień, stygmat Ducha Świętego. Po śmierci Nereusza zdumieni medycy odkryli dwa złamane żebra i powiększone serce.

Jego historia to opowieść o tym, jak trudno rozpoznać proroka. Jednym przeszkadzał styl jego życia, duszpasterska „spacerologia”, nieszablonowe poczucie humoru, innym to, że zrezygnował z florenckiego tytułu szlacheckiego. Dziś, w dobie mediów społecznościowych i błyskotliwych komentarzy wszystkowiedzących internautów, spotkałaby go z pewnością fala hejtu. Skrywał ogromną tajemnicę. Gdy realnie doświadczył ognia Ducha Świętego, rzucił się na ziemię z krzykiem: „Dosyć, Panie, nie mogę znieść więcej!”.

Bez taryfy ulgowej

Filip Neri urodził się 505 lat temu we Florencji, wśród wzgórz Toskanii. Wykonał gest podobny do tego, który trzysta lat wcześniej w odległym o 180 kilometrów Asyżu wprawił w osłupienie rodzinę Bernardone. Podobnie jak Franciszek zrzekł się dziedziczenia rodzinnego majątku. Zniszczył ofiarowany przez ojca dokument o szlacheckim pochodzeniu. Uczeń San Marco – słynnego klasztoru florenckich dominikanów – sprzedał wszystkie książki poza Biblią i „Summą teologiczną” Akwinaty, pieniądze rozdał ubogim i ruszył na południe, do Wiecznego Miasta. Związał się z nim na dobre, bo po latach okrzyknięto go „apostołem Rzymu”.

Od najmłodszych lat ogromnym szacunkiem darzył Trzecią Osobę Trójcy. W kulcie Ducha Świętego wyprzedził epokę. Pamiętajmy, że był to XVI wiek, a nie czasy pneumatologii Vaticanum Secundum! Codziennie modlił się o doświadczenie bliskości Parakleta. Doczekał się.

Underground

Lubił krążyć po podziemnych korytarzach rzymskich katakumb (ciągną się na kilku poziomach na długości 150 km). To wśród grobów tych, dzięki którym chrześcijaństwo wyszło z podziemia, doświadczył czegoś, co radykalnie zmieniło jego życie. Słowa są bezradne wobec tego, co zdarzyło się w wigilię Zielonych Świąt 1544 roku w katakumbach św. Sebastiana. Filip Neri poczuł, że kula ognia przeszywa jego ciało. Doświadczenie było tak ekstremalne, że upadł na ziemię z krzykiem: „Dosyć, Panie, dosyć, nie mogę znieść więcej!”.

Dostępne jest 20% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • Ceramik
    23.05.2020 14:13
    Oprócz swojego wesołego charakteru był też człowiekiem twardo stąpającym po ziemi. Dzięki niemu podobno papież Klemens VIII zniósł ekskomunikę nałożoną na francuskiego króla Henryka IV. Zabiegał o to u swego ucznia Baroniusza, który był papieskim spowiednikiem. * * * www.ceramik.home.blog
    doceń 1
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji