Nowy numer 49/2020 Archiwum

Jakby ktoś wyszedł na chwilę

Rodzice, brat, bliżsi i dalsi krewni, przyjaciele rodziny… W jakim środowisku kształtowały się osobowość i powołanie przyszłego papieża?

Mieszkanie Wojtyłów przy ul. Kościelnej składało się z trzech pomieszczeń: kuchni, sypialni, salonu. Stoi w nim oryginalna etażerka, duży stół, piec kaflowy, komoda, ciężkie krzesła i sofa. W kuchni pojemniki na oliwę, cukier i ocet, metalowa forma do pieczenia wielkanocnego baranka, pożyczana od sąsiadki. Sypialnia urządzona dla Karolów, osieroconych po śmierci Emilii – jej męża i syna. Dwa łóżka i klęcznik. Tutaj 18 maja 1920 roku ok. 17.00 przyszedł na świat przyszły papież. Tutaj też ostatnie lata życia spędził jego dziadek, ojciec Wojtyły seniora. Zmarł w mieszkaniu, w którym trzy lata wcześniej urodził się mały Karol.

Rodzinny album

Pamiątek po matce jest niewiele. Dwie haftowane serwetki. Medalion, piękny, złoto-zielony. I mała torebka, bardzo elegancka. Tyle co nic, a mieszczą bezmiar matczynej czułości i synowskiej tęsknoty. Matczyny medalion Jan Paweł II miał przy sobie w Watykanie. Z torebką wiąże się ciekawa historia. Po śmierci Emilii trafiła do ciotki Karola, Stefanii Wojtyły, przyrodniej siostry Karola seniora. Potem przez całe lata przeleżała w kurii na Franciszkańskiej w Krakowie. Znaleziona już po śmierci papieża, budziła konsternację. Co robi damska torebka w rzeczach biskupa Wojtyły? Odpowiedź przyszła w fotografii sprzed niemal wieku: kobieta w eleganckiej sukni i szykownym kapeluszu trzyma w rękach srebrną wyszywaną torebkę. To mama papieża.

Otwieramy rodzinny album Wojtyłów. Piękna ręczna robota introligatora z początków ubiegłego wieku. Niestety, do naszych czasów album dotarł rozkompletowany. Jest okładka, 12 wewnętrznych kart z otworami wyciętymi na zdjęcia. To cenna pamiątka, przywieziona z Watykanu przez jedną z sióstr nazaretanek.

Jaką historię opowiada? – To była mała rodzina. Miała swoje problemy i swoje radości, zwyczajne życie – odpowiada dr Aneta Krupka z Muzeum Dom Rodzinny Jana Pawła II. Z fotografii patrzą na nas twarze najbliższych papieża: jego rodziców, brata, przyjaciół i dalszych krewnych. Na pierwszej karcie – Emilia z maleńkim Karolem. Jedyne bezcenne zdjęcie papieża i jego matki. Jest zdjęcie ślubne rodziców, które stało na biurku u Ojca Świętego w Watykanie. – Było chyba retuszowane, bo Emilia ma kwiaty we włosach i bukiet w rękach. Ślub brali w lutym, skąd więc kwiaty? – zastanawia się nasza wadowicka przewodniczka.

Kolejne zdjęcia przedstawiają coraz starszego Lolka: z ojcem w mundurze wojskowym, z ks. Kazimierzem Figlewiczem i chłopcami z kółka ministranckiego. Po latach Jan Paweł II wyznał, że choć ministrantura była dla niego spełnieniem marzeń, nie był w tej służbie zbyt gorliwy. „Mój ojciec spostrzegłszy moje niezdyscyplinowanie, powiedział pewnego dnia: »Nie jesteś dobrym ministrantem. Nie modlisz się dosyć do Ducha Świętego. Powinieneś się modlić do Niego«. I pokazał mi jakąś modlitwę. Nie zapomniałem jej. Była to ważna lekcja duchowa”.

Jest zdjęcie komunijne 9-letniego chłopca. Patrzy w obiektyw z powagą, może smutkiem. Ubrany na biało, na nogach ma… dziewczęce trzewiki z paseczkami. Cudem zdobyła je pani Pukłowa, bo akurat wtedy w Wadowicach zabrakło białych bucików. W ostatniej chwili przywiózł je z Bielska pewien Żyd – handlarz. Miesiąc wcześniej chłopcu umarła mama.

Osieroconymi Wojtyłami zaopiekuje się przyrodnia siostra Karola seniora. Stefania Wojtyła nie zastąpi chłopcu matki, ale wniesie do surowego mieszkania na Kościelnej trochę kobiecego ciepła i wrażliwości. Widzimy ją na kolejnym zdjęciu, spacerującą z bratankiem po Plantach w Krakowie. Karol uśmiechnięty, w przekrzywionym na bok kaszkiecie, Ciotka papieża poważna, w płaszczu z futrzanym kołnierzem. Nigdy nie wyjdzie za mąż. Była nauczycielką w Bielsku, a po przejściu na emeryturę i po święceniach biskupich Karola zamieszka z nim na Kanoniczej w Krakowie. Umrze kilka lat później.

Bliscy utraceni

Na jednym ze zdjęć widzimy grupę chłopców z klas IV i Vb wadowickiego gimnazjum po meczu piłki nożnej. Nastoletni Edmund Wojtyła pozuje, trzymając mocno Karola, jasnowłosego kilkulatka w krótkich spodenkach. Jedna z najbliższych sąsiadek rodziny, Helena Szczepańska, opowiadała, że Edmund często zajmował się małym bratem, gdy prosiła go o to coraz bardziej podupadająca na zdrowiu mama. Być może dlatego między braćmi zrodziła się wyjątkowo silna, mimo różnicy wieku, więź. – Jan Paweł II opowiadał często o Edmundzie, z którym odkrył Tatry. To właśnie starszy brat zabrał go w góry i zaraził miłością do przyrody. Poza tym wziął go na obronę swojego doktoratu na Uniwersytecie Jagiellońskim i wtedy Karol spotkał się ze światem akademickim – wspomina kard. Stanisław Dziwisz.

Lolek bardzo przeżywał rozłąkę ze starszym bratem. Bielsko na szczęście nie było daleko i chłopak mógł go odwiedzać. Zachowało się zdjęcie Lolka w otoczeniu trzech pielęgniarek: Kathe, Berty i Małgorzaty. Stoją w ogrodzie Powszechnego Szpitala Miejskiego, w którym pracował Edmund. Starszy brat był pełnym pasji, kochającym życie młodym mężczyzną. Medycyna była spełnieniem jego pragnień. Poza nią lubił jeszcze wycieczki, sport i boczek posypany papryką. Umarł w 1932 roku, ratując życie pacjentki, od której zaraził się szkarlatyną. Bielski szpital nosi dziś jego imię. – Myślimy o nim jak o bohaterze, ale był też zwyczajnym chłopakiem. Miał bliską koleżankę Jadwigę. Nie wiadomo, czy się zaręczyli, faktem jest, że ona nigdy nie wyszła za mąż – opowiada Aneta Krupka. – Ciekawe, że nie ma ani jednej fotografii, na której znalazłaby się cała rodzina: Emilia, Karol senior, Edmund i młody Karol – zauważa. Może dlatego, że dzieje Wojtyłów to historia strat i pożegnań? Emilia zmarła w 1929 roku, Edmund trzy lata później. W 1941 roku odszedł ojciec rodziny. Karol został sam.

Wojtyłowie właściwie nie utrzymywali kontaktów z krewnymi. Ze strony ojca dorosłego wieku dożyło tylko dwoje rodzeństwa, ale brat stracił życie podczas I wojny światowej. Chrzestni przyszłego papieża pochodzili z rodziny matki. Ojcem został Józef Kuczmierczyk, a matką – Maria Wiadrowska, którą widzimy na zdjęciu z mężem Leonem i kilkuletnią córką Felicją. To do niej, do Lusi, jako do najbliższej żyjącej krewnej, Karol napisze jeden ze swoich pierwszych listów po wyborze na papieża.

Jeden jest Bóg

Karty albumu opowiadają nam o sąsiadach i przyjaciołach. Znamy opowieści o zabawach chłopców w salonie Wojtyłów, a nawet o ich grze w piłkę w tym dość obszernym pomieszczeniu. Jak wspominał Jurek Kluger, do Wojtyłów można było przychodzić bez zapowiedzi. Życie jednak toczyło się na dziedzińcu kamienicy i na zewnątrz, w niewielkim parku obok. Zdjęcie maturzystów Państwowego Gimnazjum Męskiego im. Marcina Wadowity z 1938 roku wiele mówi o kulturowej różnorodności, w jakiej wzrastał przyszły papież. W czterech rzędach uczniów i nauczycieli widzimy twarze polskie, żydowskie i ormiańskie.

Rodzina Wojtyłów przyjaźniła się z żydowskimi rodzinami Huppertów i Klugerów. Zwana przez wszystkich babcią Anna Huppertowa po śmierci Emilii Wojtyłowej często przynosiła posiłki osieroconym Karolom. Jedna z jej córek poślubiła dr. Wilhelma Klugera. Mieli dwoje dzieci: Jerzego i Stefanię, z którymi Karol Wojtyła zaprzyjaźnił się jako kilkuletni chłopiec. – Jerzy wspominał kiedyś, że szukał Wojtyły i znalazł go modlącego się w kościele. Na widok Klugera jakaś kobieta odezwała się: „Ty Żydzie, co ty robisz w kościele!”. Karol go przeprosił za te słowa i powiedział: „Jeden jest tylko Bóg, tak twój, jak i mój. Bóg nas łączy, nie dzieli” – wspomina kard. Stanisław Dziwisz. Podczas wizyty w Oświęcimiu w 1979 roku Jan Paweł II modlił się za babcię Huppertową, jej córkę i wnuczkę Stefanię, które zginęły w obozie. Jurek przetrwał wojnę, odnaleźli się z Karolem po latach, gdy Wojtyła był już arcybiskupem krakowskim, a jego przyjaciel – znanym przemysłowcem.

Do jednej klasy z Wojtyłą chodził Zbigniew Siłkowski. Karol Wojtyła senior był świadkiem bierzmowania Zbyszka, a jego ojciec – świadkiem młodego Karola. Po latach Siłkowski wspominał, że młody Wojtyła przerastał kolegów swoim sposobem myślenia i zainteresowaniami o głowę. „Jakkolwiek brał chętnie udział w wycieczkach, międzyklasowych meczach piłki nożnej, były to dla niego epizody, gdy nam wypełniały większość czasu. Był przy tym bardzo lubiany i miał mir. Jakoś dawał nam do zrozumienia, że szkoda czasu na byle jakie sprawy” – opisywał.

Jest zdjęcie 15-letniego Karola w stroju ułana. Wysoki uśmiechnięty chłopak z zawadiackim lokiem na czole grał główną rolę w spektaklu „Ułani księcia Józefa”. Po jego lewej stronie Halina Królikiewicz-Kwiatkowska, późniejsza aktorka, z którą połączy go 72-letnia przyjaźń. Po prawej stoi Danusia Pukło. Opowiadała kiedyś o tym, jak to Karol uczył ministrantury jej brata Adama. – Próbowała asystować, ale okazało się, że dziewczynki do tego zupełnie się nie nadają. Panowie woleli ćwiczyć się z ministrantury w swoim gronie – opisuje A. Krupka. Danusia była szczęśliwą właścicielką pamiętnika, do którego wpisał się Lolek z datą 25 maja 1938 roku, niedługo po maturze. To wiersz, który jest jego najstarszym znanym nam rękopisem, a treść świadczy o wrażliwości młodego autora. Pisał o tym, że życie przynosi jasne, szczęśliwe dni, ale także cierpienia i trudy. Po maturze drogi Karola i Danusi się rozeszły.

Historia zamknięta na kilkunastu kartach starego albumu kryje jeszcze wiele tajemnic. W tych zdjęciach jednak każdy może się przejrzeć, bo przedstawiają życie zwyczajnej, skromnej rodziny. – Jakby wyszli z domu na chwilę. Ludzie reagują spontanicznie. Pokazują sobie obrazek komunijny Wojtyły, bo przecież każdy taki obrazek ma. Wzruszają się na widok starych fotografii, dzięki którym dom papieża ożywa i sprawia, że Jan Paweł II jest nam po ludzku bliski – podsumowuje Aneta Krupka.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama