GN 48/2020 Archiwum

Polak, który uratował tysiące ludzi dzięki "fałszywej zarazie"

Tygodnik "Le Point" oraz radio France Culture opublikowały materiały na temat polskiego lekarza Eugeniusza Łazowskiego, który wszczepiał w czasie wojny bakterię dającą w testach odczyn podobny jak u osób zarażonych tyfusem plamistym. Łazowski uratował dzięki temu tysiące Żydów.

Artykuł pt. "Eugeniusz Łazowski, polski lekarz, który uratował 8000 Żydów" tygodnik "Le Point" zamieścił na swej stronie internetowej. Przybliża w nim nieznaną we Francji postać Łazowskiego, podkreślając, że "medycyna sprzyja heroizmowi", i opisując, jak polski lekarz "wynalazł epidemię tyfusu" w małej miejscowości Rozwadów, aby "odeprzeć Niemców".

Po wybuchu II wojny światowej dr Łazowski został zmobilizowany i wysłany do Brześcia. Aresztowany przez Sowietów uciekł z transportu na Syberię, wrócił do kraju, gdzie został z kolei aresztowany przez Niemców. Trafił do obozu jenieckiego, z którego uciekł. Wrócił do okupowanej Warszawy, a po otrzymaniu propozycji od księżnej Anny Lubomirskiej przyjął posadę lekarza w Rozwadowie.

Wraz z kolegą po fachu Stanisławem Matulewiczem odkryli, że powszechnie występująca nieszkodliwa bakteria proteus vulgaris daje w teście Weila-Felixa takie same wyniki, jak bakteria wywołująca tyfus plamisty. Test Weila-Felixa Niemcy wykorzystywali do potwierdzenia, czy pacjenci zakażeni byli tyfusem.

"Możemy wywołać sztuczną epidemię tyfusu, nastraszyć Niemców - będą bali się szwendać w naszych stronach, wywozić ludzi do Rzeszy, może ustaną aresztowania i rewizje?" - wspominał Łazowski w swojej książce "Prywatna wojna".

O fałszywych przypadkach tyfusu lekarze nie informowali ani swoich bliskich, ani nawet pacjentów. Byli tak konsekwentni, że jeszcze długo po wojnie mało kto wiedział, że przez trzy lata Rozwadowem rządziła epidemia, której nie było - podkreśla "Le Point". "Tyfus" wzmagał się jesienią i zimą. Niemcy przestali zapuszczać się w okolice Rozwadowa, a teren kilku gmin objęto kwarantanną.

W 1944 r podejrzewający fałszerstwo Niemcy zrobili jednak kontrolę, a Łazowskiemu groziła deportacja. Lekarze przygotowali pacjentów oraz poczęstunek dla kontrolujących. Upili komisję weryfikacyjną, która potwierdziła występowanie tyfusu w Rozwadowie.

Jednak przy kolejnej próbie dekonspiracji Łazowski wraz z rodziną uciekł, a w 1956 roku wyjechał do USA, gdzie kontynuował praktykę pediatryczną i zdobył tytuł profesora.

O akcji obu polskich lekarzy świat dowiedział się ze wspomnień Łazowskiego, spisanych w latach 70. Matulewicz wyjechał po wojnie do Afryki. W Zairze został jednym z najbardziej cenionych radiologów.

Łazowski zmarł w Oregonie w 2006 roku. Media okrzyknęły Łazowskiego "polskim Schindlerem".

France Culture w swoim materiale zatytułowanym "Eugeniusz Łazowski: tylko bohater?" zakwestionował jednak liczbę 8 tys. uratowanych przez Łazowskiego Żydów, opierając się na filmie dokumentalnym Barbary Necek: "W poszukiwaniu polskiego Schindlera". Reżyserka stawia w nim tezę, że wbrew legendzie Łazowski nie był w stanie "uratować 8000 Żydów w Rozwadowie", ponieważ Żydzi, którzy przed wojną stanowili dwie trzecie mieszkańców miasta, zostali deportowani przez nazistów latem 1942.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama