Nowy numer 44/2020 Archiwum

Szumowski: Nie ma danych, że wybory korespondencyjne na świecie spowodowały wzrost zachorowań

Nie ma danych świadczących o tym, że wybory korespondencyjne przeprowadzone na świecie miały spowodować istotny wzrost zachorowań - zauważył w piątek minister zdrowia Łukasz Szumowski. Przytoczył przykład wyborów w Bawarii w marcu.

Minister powtórzył w Polsat News, że zaplanowane na 10 maja wybory prezydenckie w Polsce w tradycyjnej formie mogłyby się odbyć dopiero za dwa lata, gdy świat poradzi sobie z wirusem. Dlatego w obecnej sytuacji epidemii rekomenduje wybory korespondencyjne, które są bezpieczniejsze.

Jednocześnie minister zauważył, że obecnie "nie ma danych, żeby wybory korespondencyjne przeprowadzone na świecie miały spowodować wzrost istotny zachorowań". Przytoczył dane z Bawarii dotyczące dwóch tur wyborów. Pierwsza odbywała się w sposób tradycyjny - 15 marca, druga korespondencyjny - 29 marca.

"Mamy dane, które są z Bawarii, gdzie nie ma ewidentnych danych, które by powiedziały, że tak jak po pierwszej turze wzrosły ilości zachorowań (), tak po terminie wyborów korespondencyjnych - drugiej tury - takich ewidentnych danych na to, że te krzywe zachorowalności zmieniły się w sposób istotny statystycznie po prostu, z punktu widzenia naukowego, nie ma" - posłużył się przykładem minister.

Dodał też, że analiza pokazuje także, że liczba zgonów w Bawarii w tym okresie nie zwiększyła się. "W związku z tym nie możemy powiedzieć, że mamy dane na to, że wybory korespondencyjne zwiększają niebezpieczeństwo, czy zwiększają ryzyko" - powiedział.

Podobnie, zdaniem szefa resortu zdrowia, nie ma dowodów, żeby - przy odpowiedniej organizacji - wybory korespondencyjne były zagrożeniem dla zdrowia.

Minister podkreślił, że nie wyznacza żadnej daty wyborów. Jedyne, co może zrobić, to oceniać procedury postępowania w czasie organizacji wyborów oraz głosowania pod kątem tego, czy zwiększają ryzyko zakażeń. "Mogę tylko oceniać sposób przeprowadzania (wyborów - PAP). Oceniać czy dana procedura stwarza jakiekolwiek zagrożenie czy nie. Wdrożyć pewne procedury dystansowania się. Procedury, które gwarantowałby, że ludzie nie będą narażeni na wzrost zachorowań" - powiedział.

"Nie mamy danych, żeby przy odpowiedniej organizacji te wybory były zagrożeniem zdrowotnym, ale do każdego elementu i etapu będziemy się odnosili z punktu widzenia medycznego" - zapewnił.

Wybory prezydenckie zostały zarządzone na 10 maja. Sejm 6 kwietnia uchwalił ustawę, zgodnie z którą wybory prezydenckie w 2020 r. mają zostać przeprowadzone wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego. Według nowych przepisów, w stanie epidemii marszałek Sejmu może zarządzić zmianę terminu wyborów, określonego wcześniej w postanowieniu.

Ustawa trafiła do Senatu. Marszałek Tomasz Grodzki mówił w środę, że Senat będzie ją niezwykle starannie procedował i okres 30 dni, który ma na jej przyjęcie, zapewne będzie wykorzystany.

« 1 »
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama