Nowy numer 44/2020 Archiwum

Bocian niewiniątko

Z bociana białego zrobiliśmy symbol narodowy i przy okazji dołożyliśmy mu nieco cech, których nie ma: wierność sobie i gniazdu, łagodny charakter, troska o swoje pisklęta. A jak jest naprawdę?

Każdy zna obraz bociana kroczącego po polach, od czasu do czasu schylającego się po smakowity kąsek. Obraz niemal idylliczny. Kilka lub kilkanaście bocianów na rżysku poszukujących pokarmu. Jeden drugiemu nie wadzi, tylko chadzają obok siebie, jak gdyby w ogóle nie zdawały sobie sprawy z tego, że korzystają z tej samej stołówki. Ale gdybyśmy tak zatrzymali się na dłużej i poobserwowali ptaki przez dłuższy czas – co zobaczymy? Zazdrosnych konkurentów, którzy kombinują, jak w najprostszy sposób zdobyć jak najwięcej pokarmu. Kiedy tylko jeden z ptaków zobaczy, że inny coś upolował, zaraz rusza w pościg. A nuż uda mu się wyrwać zdobycz i nie będzie musiał dalej się trudzić. To niejedyny przykład bocianiej niefrasobliwości.

Walki o gniazda

Któż by pomyślał? Taki przykładny bocian biały, symbol narodowy, a potrafi walczyć o gniazdo na śmierć i życie, niczym bokser w ringu. Z reguły kiedy zaczyna się sezon lęgowy, ptaki od razu po powrocie szukają dogodnych dla siebie gniazd. Bywa, że wracają do tych, które zajmowały w poprzednim sezonie, ale zdarza się też, że zajmują lub budują nowe lokum. Żeby zdobyć najlepsze gniazdo, trzeba albo wcześnie przylecieć, albo… wygrać bitwę. Najbardziej pożądane przez ptaki gniazda są odwiedzane przez wiele osobników, dlatego też bocian, który wcześniej je zajął, musi stoczyć wiele walk z konkurentami. Stawka jest wysoka, bowiem chodzi o możliwość rozrodu, przekazanie genów, wychowanie jak największej liczby młodych, a także dostęp do innych samic lub samców w okolicy. Zatem swoimi ogromnymi czerwonymi dziobami bociany wymieniają ciosy. Niekiedy pojawia się krew, może dojść do uszkodzenia oczu czy ran na szyi. Ale wygrany bierze niemal wszystko to, co z punktu widzenia gatunku jest najważniejsze. A przegrany? Bywa, że silniejsze i doświadczone bociany przylatują nieco później i walka o gniazdo toczy się, gdy są już w nim jajka lub nawet pisklęta. Wtedy to właśnie kolejne pokolenie jest największym przegranym. Podczas szamotaniny jajka czy młode mogą wypaść z gniazda. Nie ma tu ani skrupułów, ani szlachetności przypisywanej bocianowi.

Wierny aż po grób

Przyjęło się, że bociany są wiernymi ptakami, a partnerzy dobierają się raz na całe życie. W rzeczywistości ptaki te należą do najbardziej rozwiązłych gatunków. Zarówno samiec, jak i samica w sezonie lęgowym dopuszczają się zdrad. Kiedy samiec poleci na łąki, żeby zdobyć jakiś pokarm, inne wykorzystują ten moment i zapładniają samicę, która nie protestuje. Jeśli jednak w tym czasie do gniazda wróci jej partner, może dojść do ostrej bójki pomiędzy samcami, która niekiedy kończy się śmiercią jednego z nich. Samce także nie są wierne swoim partnerkom.

Bociany łączą się w pary tylko na jeden sezon. Następnego roku samce znów przystępują do uwodzenia samic. Niewykluczone, że przystąpią do lęgów z tą samą samicą, jednak z całą pewnością można stwierdzić, że nie ma reguły w tworzeniu par przez te ptaki.

Troskliwy rodzic

Bociany białe, podobnie jak inne ptaki, zajmują się swoimi młodymi. Nie ma jednak jakiejś nadzwyczajnej relacji między rodzicami a pisklętami. Kiedy lęg jest w niebezpieczeństwie, samiec bądź samica chronią go z całych sił. Gdy natomiast rodzice z różnych przyczyn uznają, że nie zdołają wykarmić wszystkich młodych, wtedy wyrzucają jedno z nich z gniazda. Najczęściej jeszcze na etapie jaja, ale bywa i tak, że zostaje wyrzucone już wyklute pisklę, przeważnie najmniejsze, najsłabsze czy wykazujące objawy chorobowe.

Niewiele trzeba, zaledwie kilka faktów z życia bocianów, by zmienić sposób postrzegania tego gatunku. Z ptaka troskliwego, dostojnego i mądrego, jak jest przedstawiany w ludowych opowieściach i legendach, zmieni się on wtedy w lubiącego imprezować hulakę, niestroniącego od przemocy wobec innych i – co najgorsze – wobec własnego potomstwa. Choć może nie powinniśmy zmieniać zdania? Może należy wciąż myśleć o nim jak najlepiej? Bo chyba gdyby nie ta cała (fałszywa) otoczka, nie mielibyśmy dzisiaj 45 tys. czynnych bocianich gniazd, a ptaki te być może byłyby tak samo często zabijane u nas, jak w Afryce.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się