Nowy numer 43/2020 Archiwum

Działać

Karkołomny to pomysł, aby w XXI wieku mówić człowiekowi o „ćwiczeniu dobrej śmierci”.

Tym bardziej że czas epidemii jest dla wszystkich wierzących czasem modlitwy do Pana, aby ocalił świat od złego. Cóż zatem jest złe, a co jest dobre? – zapyta ktoś nieobeznany w sprawach wiary, wedle której „nie dla tej ziemi” żyjemy. I które życie należy chronić: doczesne czy wieczne? Odpowiedź na to pytanie jest banalna: obydwa. Bo są darem Boga. Niemniej jednak mój osobisty stosunek do pierwszego zawsze przekłada się na to, jak przygotowuję się do drugiego.

Kłopoty z indywidualną spowiedzią na masową skalę (jak ma to zazwyczaj miejsce w Polsce w okresie przedświątecznym), spór o udzielanie Komunii Świętej na rękę oraz o dyspensę od obowiązku uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii... rzeczywistość izolacji posuniętej aż do bardzo radykalnych ograniczeń w dostępie do sakramentów jest dla wierzącego czymś bardzo trudnym. Więcej czasu na indywidualną modlitwę pozwala mieć nadzieję, że pogłębimy osobistą pobożność i wiarę. Niech ta ostatnia odsłona naszych wielkopostnych rekolekcji pomoże każdemu odbiorcy odnieść się w duszy do własnego przemijania oraz – nie bójmy się również tego słowa – do własnej śmierci.

Dzieło Tomasza à Kempis „O naśladowaniu Chrystusa” zdaje się poradnikiem życia chrześcijańskiego nie na dzisiejsze czasy (powstało przed 1427 r.). Czy na pewno? Mimo iż krytykowane za rzekomy pesymizm, naiwność i pogardę dla spraw doczesnych, stało się jednym z najbardziej rozpowszechnionych dzieł chrześcijańskich. W XXIII rozdziale autor zapisał: „Bardzo szybko będzie tu po tobie, popatrz więc trochę inaczej na swoje istnienie. Człowiek dzisiaj jest, jutro już go nie widać. A kiedy zniknie sprzed oczu, szybko zejdzie z pamięci. O, ta tępota i zakamieniałość ludzkiego serca, które myśli tylko o teraźniejszości, a nie potrafi przewidywać tego, co nadejdzie. W każdej chwili, w każdym kroku i w myśli wyobrażaj sobie, że już dziś umrzesz. Gdybyś miał czyste sumienie, nie bałbyś się tak bardzo śmierci. Lepiej unikać grzechu, niż uciekać od śmierci. Dziś jeszcze nie jesteś gotowy, a co będzie jutro? Jutro niepewne, skąd wiesz, czy będziesz miał jakieś jutro?”. Pesymizm? Raczej realizm. Do tej opinii bardzo proste ćwiczenie: gdybyś miał wiedzę, że chwile, które przeżywasz, są ostatnimi, że wypowiadasz ostatnie słowa do najbliższej ci osoby (męża, żony, dziecka, przyjaciela)... czy chwil tych nie przeżyłbyś wyjątkowo? Czy nie użyłbyś szczególnych słów i nie zawarłbyś w nich całej swojej miłości?

Dwa polecane i skuteczne sposoby przygotowania na śmierć: spowiedź generalna oraz rachunek sumienia. Proponujemy je na koniec. I celowo „spowiedź generalną” umieszczamy przed „rachunkiem sumienia”. Nie chodzi tym razem o przygotowanie do tej formy spowiedzi. Raczej o bardziej świadome przygotowanie na śmierć.•

Spowiedź generalna

Spowiedź generalna to przykład takiej praktyki duchowej, która niektórym może bardzo zaszkodzić, ale dla większości jest bardzo pożyteczna (pozostawimy na boku kwestię takich przypadków przewidzianych przez prawo kanoniczne, w których jest koniecznością). Zaszkodzić może komuś, kto ma skłonność do skrupułów. Często wiąże się to dodatkowo z zaburzeniami natury psychicznej, na przykład nerwicą natręctw. Osobie zdrowej, świadomej i dojrzałej odprawiona właściwie spowiedź generalna przynosi owoce, o których pisze święty Ignacy w swoich „Ćwiczeniach duchowych” (w kontekście odprawianych rekolekcji, co nie oznacza bynajmniej, by w innych przypadkach miało tych owoców zabraknąć). Zdaniem Ignacego spowiedź generalna daje większe poznanie siebie, swojej słabości i grzeszności, większą pokorę i wstręt do grzechów, szczerą chęć poprawy i wynagrodzenia za grzechy dawne. Penitent zaś „lepiej się wyspowiadawszy i mając lepsze usposobienie, staje się bardziej podatny i lepiej przygotowany na przyjęcie Najświętszego Sakramentu. Przyjęcie zaś tego Sakramentu nie tylko pomaga do tego, by nie upaść w grzech, lecz także do zachowania ustawicznego wzrostu w łasce” (ĆD 44c).

Rachunek sumienia

MODLITWA

Psalm 139, czyli wyznanie „nagiego” człowieka:

„Panie, przenikasz i znasz mnie, Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję. Z daleka przenikasz moje zamysły, widzisz moje działanie i mój spoczynek i wszystkie moje drogi są Ci znane. Choć jeszcze nie ma słowa na języku Ty, Panie, już znasz je w całości. Ty ogarniasz mnie zewsząd i kładziesz na mnie swą rękę. Zbyt dziwna jest dla mnie Twa wiedza, zbyt wzniosła: nie mogę jej pojąć. Gdzież się oddalę przed Twoim duchem? Gdzie ucieknę od Twego oblicza? Gdy wstąpię do nieba, tam jesteś; jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę. Gdybym przybrał skrzydła jutrzenki, zamieszkał na krańcu morza: tam również Twa ręka będzie mnie wiodła i podtrzyma mię Twoja prawica. Jeśli powiem: »Niech mię przynajmniej ciemności okryją i noc mnie otoczy jak światło«, sama ciemność nie będzie ciemna dla Ciebie, a noc jak dzień zajaśnieje: mrok jest dla Ciebie jak światło. Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę, nie tajna Ci moja istota, kiedy w ukryciu powstawałem, utkany w głębi ziemi. Oczy Twoje widziały me czyny i wszystkie są spisane w Twej księdze; dni określone zostały, chociaż żaden z nich jeszcze nie nastał”.

Tylko trzy pytania. Najważniejsze. O siebie. O Boga. O człowieka.

• Czy to, czym żyję, na pewno jest tym, czym żyć powinienem?

• Czy tym, czym żyję, na pewno realizuję wolę Tego, który życie mi dał?

• Czy to, jak żyję, na pewno pomaga żyć tym, którzy żyją obok mnie?

Zakończenie: cisza. Trwaj w niej kilka minut.
 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama