Nowy numer 23/2020 Archiwum

Maryja kontra Kościół

Wspólnym mianownikiem wielu „objawień”, które podsyłacie mi nieustannie, jest to, że używacie ich jako argumentu przeciwko Kościołowi, jego hierarchii i decyzji pasterzy.

Ksiądz Jan Kowalski jest posłuszny. Bardzo cierpi, widząc pusty kościół, i trudno mu sobie wyobrazić ciszę, która zapadnie w ciemnej świątyni po wezwaniu „Światło Chrystusa”, ale nie robi niczego na własną rękę. Słucha przełożonych. I to – jak pokazuje historia Kościoła – Bogu podoba się najbardziej.

Wspólnym mianownikiem wielu „objawień”, które podsyłacie mi nieustannie, jest to, że używacie ich jako argumentu przeciwko Kościołowi, jego hierarchii i decyzji pasterzy. To sprawia, że kierując się pierwszą zasadą rozeznawania duchowego, nawet nie chce mi się po nie sięgać. Bardzo często pada w nich argument o tym, że Faustyna również była prześladowana. Była? Jasne. Słyszała na swój temat warczące: „To wariatka, histeryczka”, była przezywana obraźliwie „księżniczką”. Zadajcie sobie trochę trudu i znajdźcie mi jeden fragment „Dzienniczka”, w którym nie przebierając w słowach, mistyczka krytykuje swych przełożonych albo pasterzy. A miała prawo wylać z siebie całą zgorzkniałość i żółć.

Czy ks. Sopoćko był mądrzejszy od samego Syna Bożego? Szedł po omacku, szukając na oślep woli Bożej, i często jak Stuhr w „Seksmisji” wołał: „Ciemność, widzę ciemność”. A jednak zdumiona Faustyna usłyszała od Jezusa: „Jego wola ponad wolę moją. Córko moja, wiedz, że większą chwałę oddajesz mi przez jeden akt posłuszeństwa niżeli przez długie modlitwy i umartwienia”.

Wielokrotnie cytowałem fragment „Dzienniczka”, który opisuje zaskakujący dialog, kompletnie niezrozumiały dla świata reagującego na słowo „posłuszeństwo przełożonym” histerią. Gdy podczas spowiedzi kwartalnej Faustyna opowiedziała spowiednikowi o swych doświadczeniach, ojciec Bukowski zareagował niezwykle szorstko i stanowczo: „Siostro, to jest złudzenie, tego Pan Jezus żądać nie może. Siostra ma śluby wieczyste, to wszystko jest złuda, Siostra jakąś herezję wymyśla. (...) Jeżeli ci Pan Jezus coś znowu powie, proszę mi powiedzieć, a Siostrze tego czynić nie wolno”. Odpowiedziałam: „Dobrze, będę się starała być posłuszna. Nie wiem skąd się Ojcu wzięła taka surowość”. 

Niezwykłe jest zakończenie tej opowieści: „Ujrzałam Pana Jezusa w takiej postaci, jak jest namalowany na obrazie i powiedział mi: »Powiedz spowiednikowi, że dzieło to Moim jest, a ciebie używam jako nędznego narzędzia«. I powiedziałam: »Jezu, ja nie mogę nic czynić co mi każesz, bo mi spowiednik powiedział, że to wszystko jest złudzeniem i nie wolno mi słuchać Twojego żadnego rozkazu, ja nic nie będę czynić, co mi teraz będziesz polecał. Przepraszam Cię Panie, mnie nic nie wolno, ja muszę być posłuszna spowiednikowi. Jezu, przepraszam Cię najmocniej, Ty wiesz, co cierpię z tego powodu, ale trudno, Jezu, mnie spowiednik nie pozwolił iść za rozkazami Twoimi«. Jezus słuchał z łaskawością i zadowoleniem tych moich wywodów i żalów. Ja myślałam, że to bardzo obrazi Pana Jezusa, a tymczasem przeciwnie, Jezus był zadowolony i rzekł do mnie łaskawie: »O wszystkim mów zawsze spowiednikowi co Ja ci polecam i co mówię do ciebie, a czyń tylko to, na co otrzymasz pozwolenie, nie trwóż się i nie lękaj niczego«".

Narodzie pozamykany w domach: ufaj Kościołowi. Nie trwóż się i nie lękaj niczego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • CSOG
    30.03.2020 14:11
    Pozamykani.
    Tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!»
    […]
    A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz [domu] i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!»

    Jezusowi nie są w stanie przeszkodzić drzwi zamknięte. Nie są Mu przeszkodą nasze lęki. Nie przeszkadzają mu nasze obawy, ani te przed Żydami, ani te przed wirusem. Wyobrażam sobie, że ci uczniowie zamknęli i zapewne dobrze zaryglowali drzwi pomieszczenia w którym się schronili, lecz serca ich nadal pozostawały otwarte i przepełnione tęsknotą za Jezusem. I na te drzwi naszego serca Jezus patrzy bardziej, niż na rygle i zasuwy w drzwiach naszych domów. Na serca patrzy bardziej niż na rękawiczki, maseczki i zamki w drzwiach.
    Jezus nie lęka się nawet naszych brudnych i być może zakażonych paluchów, pozwalając wkładać je sobie w Jego rany. Nie boi się zakażenia. Nie brzydzi niewiarą Tomasza, Panie redaktorze.
    Jezusa nie śmieszy, nie brzydzi, nie zniesmacza, brak zrozumienia wydarzeń zbawczych przez uczniów podążających do Emaus. Nie zniechęca Jezusa ich zwątpienie, nie oburza zaparcie Piotra, jego dezorientacja w nieprzewidzianych okolicznościach, nie gorszy Go lęk Piotra i innych uczniów .
    Jezus dla człowieka miotanego najprzeróżniejszymi ludzkimi słabościami ma tylko jedno uczucie –miłość.
    A Pan redaktor jakie uczucia żywi do swoich współbraci słabszych w wierze?
    Czy przypadkiem na skutek zapalczywości swojej własnej wiary nie zaczyna Pan redaktor kroczyć drogą Szawła, który z ogromnym zapałem sumiennością i z ogromną wiarą dokładał starań nie tylko w napominaniu, lecz wręcz w tropieniu i tępieniu „niewłaściwie” wierzących?
    Pan redaktor w gazecie jest jak Nauczyciel.
    Grzechy ganić z surowością – grzechy nie grzeszników. Grzeszników napominać łagodnie. Na wszelkie przejawy i objawy ludzkich słabości odpowiadać miłością. Tylko tak można je pokonać, tylko tak można im się przeciwstawić.
    Piszę to, bo lubię Pana Redaktora :)

    A posłuszeństwo? Jak najbardziej słuszne. Jednak posłuszeństwo również wydaje się podążać w ślad za miłością Jezusa do uczniów. Nie wyprzedza tej miłości. Jak konsekwencja podąża za przyczyną, tak posłuszeństwo podąża za miłością.
  • spe
    31.03.2020 09:36
    Złego ducha można poznać po tym, że nie dąży do oczyszczenia ludzi Kościoła z zafałszowań, z grzechu, lecz do likwidacji Kościoła. To się tyczy również i tych zupełnie najnowszych "objawień" - rewelacji, w których Bóg, Jego sakramenty i Jego Ofiara zostają sprowadzane do rzeczy co najmniej zbędnych, a czasami przedstawiane są wręcz jako źródło nieszczęścia i zła dla człowieka. Dziś poruszamy się po ciemku, po bardzo cienkiej linie. Drogę w tej ciemności wyznacza tylko miłość Boga i miłość Kościoła, jak kaganek oliwny...
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji