GN 43/2020 Archiwum

Ocenić

Całkowite oddanie Matce Najświętszej było podstawą duchowości zarówno św. Jana Pawła II, jak i sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego.

„Totus Tuus” oznaczało dla nich kompendium tego, w co wierzyli i w co wierzył Kościół. Ta miłość Kościoła do Matki Najświętszej spotykała się niejednokrotnie z krytyką opartą na twierdzeniu, jakoby cześć wobec Niej mogła przesłaniać cześć wobec samego Boga (Jan Paweł II wyznał, że miał te obawy co do siebie samego, stąd zaczął czytać św. Ludwika Marię i jego traktat). To tylko jedna strona medalu. Drugą jest zarzut „zachowawczości”. „Maryjny” oznacza dla wielu „konserwatywny”. Spotkali się z tym zarówno Jan Paweł II natychmiast po wyborze, jak i kard. Stefan Wyszyński. Niedługo po powrocie z konklawe, które wybrało Karola Wojtyłę na papieża, wygłosił on w katedrze warszawskiej kazanie, w którym stwierdził: „Największym »zarzutem«, jaki nam stawiano, było: to jest przecież Kościół maryjny. Nawet obecnie, po wyborze Jana Pawła II, ktoś napisał: już dwa razy papież mówił o Matce Najświętszej, a więc będzie to papież maryjny, czyli na pewno konserwatywny”.

Tymczasem nie gdzie indziej, tylko na Soborze Watykańskim II Kościół nauczał, że Maryja dzięki darowi szczególnej łaski góruje nad wszelkimi innymi stworzeniami: „doznaje Ona czci jako najznakomitszy i całkiem szczególny członek Kościoła i jako jego typiczne wyrażenie oraz najdoskonalszy wzorzec wiary i miłości, Kościół też katolicki pouczony przez Ducha Świętego darzy Ją synowskim uczuciem czci jako Matkę najmilszą” (Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, 53). To jest logika Kościoła, który nazywa Maryję Matką – wspólnota pouczona przez Ducha Świętego rozpoznaje w Niej najdoskonalszy wzór. Ta intuicja towarzyszyła Kościołowi od dawna. Święty Ludwik podczas pewnej modlitwy powiedział do Jezusa Chrystusa, że Maryja jest przemieniona przez łaskę w Niego w takim stopniu, że „już nie Ona żyje, nie Ona jest, jedynie Ty jeden, o mój Jezu, który żyjesz i królujesz w Niej (…). Ach, gdyby znano chwałę i miłość, jakie odbierasz w tej istocie cudownej (…). Maryja jest tak dogłębnie z Tobą zjednoczona (…), albowiem płomienniej Cię miłuje i doskonalej sławi niźli wszystkie inne stworzenia społem”. To jest istota maryjności: koncentruje się ona na... Jezusie. Całkowite oddanie się Matce Najświętszej w macierzyńską niewolę miłości to oddanie się w niewolę Jezusowi. „Totus Tuus” wobec Maryi oznacza w rzeczywistości „cały Twój” wyznane Chrystusowi. Inaczej nie miałoby sensu. „Ponieważ cała doskonałość nasza polega na upodobnieniu się do Chrystusa Pana – pisze w innym miejscu św. Ludwik Maria Grignion de Montfort – na zjednoczeniu z Nim i poświęceniu się Jemu, przeto najdoskonalszym ze wszystkich nabożeństw jest bezspornie to, które nas najdoskonalej upodobnia do Chrystusa, najściślej z Nim jednoczy i całkowicie Jemu poświęca. A że ze wszystkich stworzeń najpodobniejsza do Chrystusa Pana jest Matka Najświętsza, wynika stąd, że spośród wszystkich nabożeństw tym, które duszę najlepiej poświęca Zbawicielowi naszemu i ją z Nim jednoczy, jest nabożeństwo do Najświętszej Panny, Jego świętej Matki. Im bardziej dusza poświęcona jest Maryi, tym zupełniej należeć będzie do Jezusa”.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama