Nowy numer 15/2020 Archiwum

Osobisty felieton telewizyjno-onkologiczny

W związku z podpisaniem przez prezydenta ustawy dotującej TVP i protestami opozycji chciałbym się Państwu do czegoś przyznać: boję się raka...

Prezydent Andrzej Duda podpisał w piątek ustawę przekazującą blisko 2 mld złotych na media publiczne, w tym na TVP, która pod rządami Jacka Kurskiego zasłynęła z uprawiania propagandy bez użycia nie tylko białych, ale jakichkolwiek rękawiczek. Nie żeby telewizja publiczna pod rządami poprzednich ekip była jakąś szczególną ostoją obiektywnego relacjonowania politycznej rzeczywistości, trzeba jednak przyznać, że w obecnym wymiarze nikt nawet nie sili się na zachowanie choćby pozorów bezstronności, a łopatologia przekazu ma rozmach. 

Pieniądze dla TVP rzecz jasna doprowadziły do białej gorączki polityków opozycji, których oburza fakt, że wspomniana suma będzie w dyspozycji środowiska PiS, a nie ich własnego. I to oburzenie jest w sumie zrozumiałe. Gorzej, jeśli chodzi o sposób jego ekspresji. Otóż w czasie głosowania ustawy w Sejmie zgłoszono z góry skazaną na odrzucenie poprawkę, by pieniądze te zamiast do mediów publicznych przekazać na leczenie onkologiczne. Fakt, że koncepcja PR-owo mocna - pokazanie społeczeństwu, że PiS nie chce dać na leczenie chorych na raka, a woli na propagandę własnej partii w TVP, działa na wyobraźnię, bo każdy chyba miał w bliższej lub dalszej rodzinie kogoś, kto chorował lub obecnie choruje na raka. Tak się składa, że ja również, dlatego pozwoliłem sobie na ten tekst i pewne osobiste wyznanie.

Na raka zmarli m.in. moja mama, teściowa i dziadek. Każde z nich za rządów innej partii. Mama odeszła w styczniu 2015 r., jeszcze przed wygraną Andrzeja Dudy i PiS. Wcześniej przeszła półtoraroczne, bolesne leczenie nawrotu rozsianego, złośliwego nowotworu. W okresie między pierwszym zachorowaniem, a ostatecznym atakiem choroby mama systematycznie, przez blisko 10 lat, chodziła na konsultacje onkologiczne. Prowadząca pani doktor ani razu w tym czasie nie zleciła jej kontrolnych badań w ramach diagnostyki obrazowej. Długo mógłbym opisywać, jak wyglądała walka o znalezienie sensownych terminów kolejnych badań, gdy mama zachorowała ponownie, a nowotwór był już rozsiany. Zmieniła w tym czasie lekarza prowadzącego i trzeba przyznać, że był to świetny fachowiec i człowiek ogromnej empatii, która w przypadku chorób onkologicznych ma tak wielkie znaczenie. Działanie jednak samego systemu pozostawiało wiele do życzenia, a na wyleczenie było już niestety za późno. 

Teraz czas na wyznanie osobiste: doświadczenia z chorobami nowotworowymi w mojej rodzinie dały m.in taki efekt, że się boję. Boję się tego, że ta choroba dotknie mnie albo kogoś z moich bliskich. Bo nowotwór nie dotyka tylko chorego, ale dewastuje życie całej rodziny - współmałżonka, dzieci, rodziców. Jednym ze źródeł potęgujących ten strach są doświadczenia fatalnie działającego jak dotąd systemu. Co mam na myśli, wie nie tylko ten, kto przeżył w swojej rodzinie dramat choroby onkologicznej, ale też ten, kto chociażby starał się o skierowanie na bardziej specjalistyczne badania profilaktyczne refundowane z NFZ. Z każdej strony słyszymy, żeby się badać, bo wczesne wykrycie znacznie zwiększa szanse w walce z chorobą, ale w wielu sytuacjach o skierowanie na badania, pomimo przesłanek ku temu, po prostu trzeba powalczyć. I nie zawsze z tej bitwy wychodzi się zwycięsko.

Wracając do politycznego dylematu: pieniądze dla TVP czy na onkologię. Można analizować, o ile zwiększyły się nakłady na leczenie nowotworów w czasie rządów PiS i czy to poprawia obecną sytuację, albo rozważać, czy partyjna propaganda powinna być finansowana z publicznych pieniędzy (co w zasadzie rodzi pytanie o sens funkcjonowania publicznych mediów zależnych od polityków w ogóle). Można, ale takie analizy są już dostępne w sieci i nie chcę ich tutaj powtarzać. Mam jedynie prośbę, grzeczną, ale zdecydowaną, do naszych politycznych elit. Obecnie opozycyjnych, ale i - na przyszłość - tych, które teraz rządzą. Bądźcie łaskawi nie rozgrywać swoich politycznych interesów na emocjach i cierpieniu tych, którzy dziś na raka chorują i ich rodzin. Znajdźcie sobie innych zakładników swoich kampanijnych rozgrywek niż ci, którzy się boją, bo z doświadczenia wiedzą, jak wielkie są dziury w naszym systemie ochrony zdrowia w sektorze walki z chorobami onkologicznymi. Bo te dziury to nie efekt polityki ostatnich pięciu lat, ale znacznie dłuższych zaniedbań ze strony rządów barw wszelakich. I byłoby dobrze, gdyby ci, którzy dziś przed kamerami zakładają stroje obrońców polskiej onkologii, przypomnieli sobie, jak choćby w 2014 r. ówczesny minister zdrowia Bartosz Arłukowicz doprowadził do drastycznych podwyżek cen wielu podstawowych leków onkologicznych.
Naprawdę, panie i panowie parlamentarzyści partii przeróżnych: w kwestii polskiej onkologii może jednak przestańcie gadać, a zacznijcie działać. W interesie chorych, a nie własnym, partyjnym. Bo granie przerażeniem zwykłych ludzi, by złapać kilka dodatkowych punktów poparcia w walce o władzę, to po prostu świństwo.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wojciech Teister

Redaktor serwisu internetowego gosc.pl

Dziennikarz, teolog. Uwielbia góry w każdej postaci, szczególnie zaś Tatry w zimowej szacie. Interesuje się historią, teologią, literaturą fantastyczną i średniowieczną oraz muzyką filmową. W wolnych chwilach tropi ślady Bilba Bagginsa w Beskidach i Tatrach. Jego obszar specjalizacji to teologia, historia, tematyka górska.

Kontakt:
wojciech.teister@gosc.pl
Więcej artykułów Wojciecha Teistera

Zobacz także

  • TomaszLL
    09.03.2020 05:18
    Drogi Autorze.
    Problemy tzw. ochrony zdrowia są znane od wielu lat i od wielu lat wyborcy są mamieni obietnicami bez pokrycia jeżeli chodzi o poprawę tej dziedziny naszego życia.
    Podobno ostatnie lata to czas wzrostu dobrobytu w Polsce, ale akurat w tej jednej dziedzinie jest gorzej niż było wcześniej.
    Zresztą już za kilka, kilkanaście dni bezlitośnie wszystkie problemy wyjdą na wierzch, gdy zacznie przybywać chorych na nowego wirusa.
    Onkologia to tylko przykład tego co już dziś spotyka Polaków, gdy zachorują. Ale onkologia ma już wieloletnie programy, wdrażana jest karta DILO i cały pakiet onkologiczny. Tak, ten pakiet stworzyła dzisiejsza opozycja, więc wbrew wielu głosom ma moralne prawo mówić o tych 2 mld zł.

    Co ciekawe, gdy nie ma przesłanek dilo, to nie ma też zmiłuj, a na badania wykluczające nowotwory bez tej szybkiej ścieżki czeka się miesiącami. Konsultacje specjalistów z ośrodka referencyjnego wyznaczone na za dwa lata.
    Pisać można wiele, ale to od prawie pięciu lat mamy partię rządzącą i Prezydenta i to oni są za ten stan odpowiedzialni. I może warto jednak było te 2 mld zł. wrzucić do systemu zdrowia, zamiast na misję społeczną discopolo. Opowiadanie, że teraz znajdą się jakieś dodatkowe pieniądze to są żarty z ludzi chorych. Bo rodzi się pytanie, dlaczego dopiero teraz, skoro budżet z takimi fanfarami uchwalano w styczniu?
    doceń 16
  • podajnik
    09.03.2020 09:17
    Temat chorych dzieci został skompromitowany przez PO, po tym jak Iwona Hartwich w nagrodę za oblężenie sejmu, dostała się do sejmu dzięki Grzegorzowi Schetynie.
    Teraz jest temat chorych na raka. Modny i niezużyty medialnie.
    Demagogią w największym stopniu jest stawianie alternatywy wydatków. Takich alternatyw może być nieskończenie wiele na przykład, ja tu sobie jem chleb, a w Afryce dzieci głodują.
    Najlepszym dowodem upolitycznienia dziennikarzy TVP w czasach PO było samozwolnienie się wielu z nich po wygranych wyborach przez PiS.
  • marbie
    09.03.2020 09:40
    To już standard brania chorych na zakładników. Myślę, że te 2 miliardy mogłyby być przeznaczone na coś dla ludzkości, ale czy totalni by to zrobili? Zapewne nie. I z drugiej strony, opozycja bardzo by chciała, aby Polska już nie posiadał mediów publicznych. Też mówię nie, dla sponsoringu disco polo, ale nie zastraszaniem ludzi chorych na raka.
  • velario-new
    09.03.2020 10:25
    Panie Redaktorze, krótkie pytanie: a jak Pan by zagłosował? Jedna odpowiedź i nie trzeba już będzie czytać Pańskiego felietonu.
    doceń 11
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji