Nowy numer 22/2020 Archiwum

W Izraelu Netanjahu wygrywa, ale bez większości koalicyjnej

Po przeliczeniu 99 proc. głosów prawicowy Likud premiera Izraela Banjamina Netanjahu zdobył 36 mandatów w poniedziałkowych wyborach do 120-miejscowego Knesetu. Z sojusznikami prawicowymi i religijnymi uzyskał 58 mandatów, ale to wciąż za mało, by stworzyć większościową koalicję.

Centrolewicowy sojusz Niebiesko-Białych byłego szefa sztabu generalnego Beniego Ganca uzyskał 33 mandaty. Na trzecim miejscu uplasowała się Zjednoczona Lista, czyli sojusz czterech partii arabskich, z 15 mandatami.

W bezprecedensowych trzecich w ciągu roku wyborach parlamentarnych w Izraelu do stworzenia większościowej koalicji (61 mandatów) Netanjahu brakuje zatem trzech mandatów. Ugrupowania, na których poparcie może liczyć przy formowaniu koalicji, to: Sefardyjska Partia Strażników Tory (Szas) - partia ortodoksyjnych Żydów sefardyjskich (9 mandatów), Zjednoczony Judaizm Tory (Jahadut Hatora) - blok skupiający ortodoksyjne partie religijne (7 mandatów) i Jamina (Prawica) - powstały przed wrześniowymi wyborami sojusz partii prawicowych i skrajnie prawicowych (6 mandatów).

Przedstawiciel Niebiesko-Białych Ofer Szelah powiedział w środę w radiu, że sojusz nie stworzy rządu jedności narodowej z Likudem pod przywództwem Netanjahu. Powtórzył wcześniejsze deklaracje Ganca, że Niebiesko-Biali nie wejdą do rządu jedności narodowej z Likudem w sytuacji, gdy na jego czele stoi oskarżony o korupcję, defraudacje i nadużycie zaufania Netanjahu.

Szelah oświadczył, że jeśli po zakończeniu liczenia głosów okaże się, że prawicowo-religijny blok utrzyma 58 mandatów, Niebiesko-Biali "będą szybko działali, aby zebrać blok 61 mandatów, żeby przeciwstawić się rządowi na czele z Netanjahu". "Robimy, co możemy, żeby stworzyć rząd bez udziału Netanjahu" - zaznaczył.

W Izraelu misję sformowania rządu prezydent powierza niekoniecznie zwycięzcy wyborów, lecz temu, kto jest w stanie stworzyć większościową koalicję.

Ganc skupia wokół siebie elektorat centrowy i lewicowy. Powstała w styczniu br. wspólna lista Izraelskiej Partii Pracy (Awoda), centrowo-socjalnej partii Geszer i lewicowej partii Merec uzyskała w poniedziałkowych wyborach 7 mandatów. Niebiesko-Biali mogliby liczyć na wsparcie Zjednoczonej Listy (15 mandatów), aczkolwiek nigdy w historii izraelskiego parlamentaryzmu partie arabskie nie weszły do koalicji rządowej. Przy takim wsparciu centrolewicowy blok miałby 55 mandatów.

Języczkiem u wagi jest znów partia Nasz Dom Izrael (Israel Beiteinu) Awigdora Liebermana, która reprezentuje kombinację "jastrzębich" poglądów w sprawach polityki zagranicznej i bezpieczeństwa oraz świeckich poglądów w sprawach religijno-świeckiego rozdziału państwa. Ugrupowanie to zdobyło siedem mandatów.

Po poniedziałkowych wyborach powtarza się zatem sytuacja, jaka nastąpiła po przedterminowych głosowaniach w kwietniu i we wrześniu - ani Netanjahu, ani Gancowi nie udało się sformować ani większościowej koalicji, ani rządu jedności narodowej, co w konsekwencji doprowadziło do rozpisania kolejnych wyborów.

« 1 »
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama