Nowy numer 3/2021 Archiwum

Niewiara w Eucharystię czy wystawianie Boga na próbę?

W dobie epidemii koronawirusa reakcje różnych instytucji, w tym Kościoła, budzą skrajne emocje i wiele pytań. Czasem są to poważne pytania teologiczne i to wcale nie dotyczące eschatologii.

Złośliwi mówią, że koronawirusa nie ma dotąd w Polsce, bo gdy chciał się pojawić w jednym ze szpitali, to dostał z NFZtu termin przyjęcia na sierpień 2023 r. (Aktualizacja: w środę potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa w naszym kraju). Pomimo tego nie sposób nie zauważyć jakiegoś rodzaju paniki, która objawia się między innymi tym, że Instagrama zamiast fotek jedzenia zalewają zdjęcia pustych półek po mydle w Rossmanie. Sejm przyjął z tej okazji specjalną ustawę, której treść co prawda nie zabrania surowo wirusowi z Wuhan wstępu na terytorium RP, ale przynajmniej uspokaja część wyborców. Szacowni marszałkowie Senatu Obojga Narodów (rządzącego i opozycyjnego ma się rozumieć) instruują namiętnie jak powinniśmy myć ręce, a producenci maseczek przeciwpyłowych notują rekordowe zyski sprzedając swoje produkty po horrendalnych cenach i robiąc ludzi w balona, jakoby te miały chronić przed szalejącym patogenem.

Świat zbroi się do nierównej walki z nowym wirusem, zbroi się również Kościół wprowadzając różne procedury i ograniczenia, szczególnie na terenach, gdzie epidemia rzeczywiście już występuje, jak na przykład w północnych Włoszech. Niektóre tamtejsze diecezje zawiesiły na czas trwania zarazy publiczne sprawowanie kultu, w tym Mszy Świętej. W innych zrezygnowano z używania wody święconej przy wejściu do kościoła i zalecono przyjmowanie Komunii Świętej na rękę zamiast do ust. I właśnie te decyzje kościelnych przełożonych budzą wśród części wiernych skrajne emocje i wątpliwości, było, nie było - teologiczne. Nierzadko można przeczytać komentarze zarzucające biskupom uleganie panice a nawet słabą wiarę w moc Komunii Świętej, która jest przecież lekarstwem nie tylko dla duszy, ale i ciała. 

Nie wiem czy środki ostrożności wprowadzane przez poszczególne władze (czy to świeckie czy duchowne) są adekwatne do realnego zagrożenia. Z pewnością inna jest obecnie sytuacja w Polsce, inna we Francji czy północnych regionach Włoch, gdzie zmarło już blisko 80 osób. A jednak czytając przytoczone powyżej zarzuty pod adresem włoskich chociażby biskupów zrodziło się we mnie pewne pytanie teologiczne. I wcale nie jest to pytanie eschatologiczne, czy na skutek tej epidemii nastąpi koniec świata. 

Pytanie dotyczy właśnie kwestii teologiczno-sakramentalnej: skoro Komunia jest lekarstwem dla ciała i duszy, to może nie powinniśmy zmieniać dyscypliny jej przyjmowania, a bezgranicznie zaufać, że Pan Bóg nie pozwoli, by taką drogą doszło do zarażenia wirusem?

Pozornie wydaje się to konsekwentne. Ostatecznie czym dla Boga jest jakiś tam wirus? Jednak jeśli zastanowimy się nad tym tematem chwilę, to sprawa staje się nieco bardziej skomplikowana.

Pan Bóg rzecz jasna jest Stwórcą, więc panuje nad całym stworzeniem. Wirusy nie są tu wyjątkiem. Rzecz w tym, że stwarzając świat natury, materię, nadał mu określone zasady funkcjonowania, które nazywamy m.in. prawami fizyki czy biologii. Każdy sakrament, choć jest rzeczywistością duchową, ma też swoją fizyczną stronę – znak, który podlega wspomnianym prawom przyrody. Woda w czasie chrztu zawsze leje się w dół, chleb i wino, choć stają się realnie Ciałem i Krwią Pana, nadal zachowują fizyczne i biologiczne właściwości chleba i wina. Fakt, że są już konsekrowane, nie sprawia, że ich udzielanie do ust będzie miało inny potencjał przenoszenia wirusa niż przed konsekracją. To porządek natury, nadany materii przez Pana Boga.

Oczywiście Pan Bóg może, jeśli tylko zechce, zawiesić na pewien czas stworzone przez siebie prawa funkcjonowania świata. Jako Stwórca ma możliwość kontroli nad stworzeniem. Przykładami takiego zawieszenia przez Boga porządku naturalnego są cuda. Rzecz w tym, że nie możemy zakładać masowości cudów, jako naturalnego porządku rzeczy. Bóg zwykle stosuje je wtedy, gdy dla naszego zbawienia chce w szczególny sposób objawić swoją moc. I Jemu należy pozostawić decyzję, kiedy zechce tak zadziałać. A jako, że integralną częścią sakramentów są elementy podlegające porządkowi natury, to nie powinniśmy ignorować praw, jakim one podlegają.

Co ciekawe, w ostatnią niedzielę słyszeliśmy na Mszy Ewangelię o kuszeniu Pana Jezusa. Jedną z pokus była propozycja, aby rzucił się w dół, bo przecież Bóg przykazał swoim aniołom, aby nie dopuścili, by Jezusowi stała się krzywda. Pan Jezus, nie kwestionując tych słów, odmawia szatanowi i mówi, że napisane jest też, aby nie wystawiać Pana Boga na próbę.

Czy nie uwzględnienie porządku naturalnego i czy nie wprowadzenie środków ostrożności w przypadku epidemii nie byłoby z naszej strony wystawianiem Boga na próbę i traktowaniem Ciała Pańskiego jak talizmanu? 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wojciech Teister

Redaktor serwisu internetowego gosc.pl

Dziennikarz, teolog. Uwielbia góry w każdej postaci, szczególnie zaś Tatry w zimowej szacie. Interesuje się historią, teologią, literaturą fantastyczną i średniowieczną oraz muzyką filmową. W wolnych chwilach tropi ślady Bilba Bagginsa w Beskidach i Tatrach. Jego obszar specjalizacji to teologia, historia, tematyka górska.

Kontakt:
wojciech.teister@gosc.pl
Więcej artykułów Wojciecha Teistera

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także