Nowy numer 22/2020 Archiwum

Ocenić

Posłuszny aż do śmierci – to nie brzmi dzisiaj najlepiej.

Z jednej strony słowo „posłuszeństwo”, które jest na cenzurowanym. Świat woli słowo „partnerstwo” – „ustalać” zamiast „polecać”. Z drugiej – śmierć. A jednak „Jezus Chrystus, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2,5-8). Ten fragment Pawłowego hymnu o kenozie, czyli o uniżeniu Jezusa Chrystusa, z Listu do Filipian jest kwintesencją nauki o Bożym planie zbawienia. Niezwykle istotne jest to, że hymn kończy się słowami o wywyższeniu Jezusa: „Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca”.

Prawdy o „posłusznym” Jezusie, który jest zarazem „wywyższonym” Panem wszystkiego, nie da się wyrazić językiem tego świata, w którym poniżenie i wywyższenie rządzą się zupełnie innymi kryteriami niż kryteria wiary. „Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba” – powiedział Jezus w ósmym rozdziale Ewangelii św. Jana. Słowa te to część dłuższej wypowiedzi, jednej z najważniejszych mów Jezusa, w której stosuje On do siebie określenie Boga „Ja Jestem”. To właściwie jeden z najważniejszych momentów w całym Piśmie Świętym. Bardzo precyzyjne dookreślenie tego, jaka jest relacja pomiędzy Bogiem Ojcem i Synem. Z jednej strony tożsamość („Ja Jestem” to imię Boga). Z drugiej strony jakaś szczególna formuła posłuszeństwa („Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba”). Dla wielu to sprzeczność. A jednak jako chrześcijanie wierzymy, że na tym właśnie polega tajemnica Trójcy Świętej: jej istotą jest miłość. A prawdziwe i zdrowe posłuszeństwo jest zawsze składowym elementem miłości. To rzecz dzisiaj kompletnie niezrozumiała, bo pojęcie partnerstwa wypaczyło nasze umysły. Skutkiem jest kryzys rodzicielstwa (rodzic partnerem, a nie rodzicem), małżeństwa, kapłaństwa i wszystkich innych „instytucji” opartych na wzajemnej relacji dwóch osób.

Człowiek zawsze jest komuś posłuszny. Nawet jeśli jest to własne „ego”. Posłuszeństwo zakłada bowiem „słyszenie” czyjejś woli i poddanie się jej. Przykład Jezusa Chrystusa, sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego i wielu innych świętych jest przykładem posłuszeństwa w stopniu najwyższym (mówimy o heroiczności cnót). Podobno św. Faustyna uważała posłuszeństwo za jedyną cnotę, pod którą nie mógłby się podszyć diabeł i której panicznie się boi. Nie bez przyczyny – wszak cała historia ze złem rozpoczęła się w ogrodzie. I tak jak „na drzewie rajskim śmierć wzięła początek”, tak „na drzewie również szatan został pokonany”.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama