Nowy numer 3/2021 Archiwum

Po wypadku... odzyskał wzrok!

Szczęście w nieszczęściu chciałoby się rzec - jak doszło do tego niezwykłego uzdrowienia?

Ta niezwykła historia wydarzyła się w Gorzowie Wielkopolskim. Janusz Góraj od 20 lat był prawie niewidomy. Jedno oko było zupełnie niesprawne, drugim widział jedynie kontury i ostre światło. Do kolejnego nieszczęścia doszło na przejściu dla pieszych -  uderzył w niego samochód. Pan Janusz upadł na maskę auta, następnie uderzył głową w blachy samochodu, po czym osunął się na ziemię.
Po odwiezieniu do szpitala przez pogotowie okazało się, że ma złamane biodro i konieczna była hospitalizacja na oddziale ortopedycznym. W miarę upływu czasu poszkodowany zauważył, że nie tylko poprawia się stan jego biodra, ale również... stopniowo odzyskuje widzenie w lewym oku! Obecnie widzi na tyle dobrze, że nie musi nawet nosić okularów. 

Jakim cudem w wyniku potrącenia niemal niewidomy człowiek odzyskał wzrok? Jak tłumaczy w rozmowie z radiem Zet  wybitny okulista, prof. Jerzy Szaflik, najprawdopodobniej upośledzenie wzroku miało charakter neurologiczny i wynikało z zaburzenia w korze wzrokowej mózgu. Z jakiegoś powodu mogło dojść do odblokowania przepływu elektrycznego. Mniej prawdopodobne jest rozwiązanie zagadki, które mówi o ubocznym skutku stosowania dużych dawek leków zaaplikowanych przy okazji leczenia ortopedycznego. 

Obecnie Janusz Góraj cieszy się wzrokiem na nowo i rozpoczął pracę jako ochroniarz w szpitalu, w którym odzyskał wzrok.

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama