Nowy numer 08/2020 Archiwum

Seks, wolność i Kościół

Mamy naturalne piękno, które daje nam Pan Bóg i mamy prawo je podkreślać – mówi Weronika Kostrzewa, szef publicystyki Radia Plus, żona Jana, mama Józefa i Klary.

Jeśli weźmiemy najlepsze na świecie ciasto – niech to będzie np. tort malinowy z pistacjami – to jeśli wyciągniemy z niego same białka i zjemy je na początku, a potem będziemy jeść po kolei wszystkie inne składniki, to nic nie osiągniemy. Ale jeśli zjemy piękny, wypieczony tort, to on będzie przepyszny. Tak jest wtedy, gdy podchodzimy do drugiego człowieka, nie wystawiając seksualności na pierwszy plan. Kiedy naszą relację budujemy nie w oparciu o seksualność i kiedy traktujemy siebie jako istoty seksualne, ale nie to jest na pierwszym miejscu. Wtedy może nam powstać coś wspaniałego. Seksualność jest składnikiem całości – ale tylko składnikiem.

Jaki jest Pani prywatny sposób na czerpanie radości z własnej seksualności i dawanie tej radości swojemu mężowi?

Bardzo wiele dała mi wspólnota małżeńska, w której jesteśmy. I rekolekcje, które były w pewnym momencie prowadzone oddzielnie dla mężczyzn i kobiet. To było moje odkrywanie siebie jako kobiety-żony. Rekolekcje oparte były na tym, co jest czytane w czasie ślubu i na Pieśni nad Pieśniami.

Tak naprawdę  Pismo Święte – tylko dobrze interpretowane! – to jest najlepszy przepis na to, jak budować relację małżeńską. Małżeństwo to sakrament, który ma trzy ołtarze: ten w kościele, stół w domu i łóżko małżeńskie. To ostatnie nie jest najważniejsze, ale jest niezbędne. Tak na to patrzę.

Wielu ludzi ma wypaczone spojrzenie na małżeństwo i współżycie małżeńskie.

Bo świat podpowiada nam różne rzeczy i – nawet jeśli się na to nie zgadzamy – to one do nas przeciekają. Dlatego pogłębianie swojej wiary, lektura Pisma Świętego i Jego zdrowa interpretacja powodują, że zaczynamy się dobrze odnajdować w seksualności – nie takiej, o której krzyczy świat, ale takiej, która pozwala bezinteresownie kochać drugą osobę i oddawać się bezinteresownie drugiej osobie.

« 1 2 3 »
  • Henryk
    14.02.2020 13:32
    Chrześcijanie nie uprawiają seksu, bo seks jest to przedmiotowe traktowanie drugiej osoby. Chrześcijanie, kobieta i mężczyzna, współżyją płciowo w pełnym i szczerym wzajemnym oddaniu się sobie, bo ich łączy miłość oblubieńcza/małżeńska, która jest czysta, czyli pierwsza i jedyna, bo jest darem Boga dla ludzi, aby mieli przedsmak Nieba, aby ich uszczęśliwiała i aby ich dzieci poczynały się w tej miłości, jako jej owoc. Ta miłość jest trwała i dlatego małżeństwo, bo tylko kobieta i mężczyzna złączeni tą miłością jest małżeństwem, jest nierozerwalne. W Kościele już dawno o tym zapomniano i teraz księża błogosławią w kościele związki cudzołożne.
  • magdale
    14.02.2020 21:22
    Panie Henryku, przeczytałam Pana wypowiedzi i zgadzam się z nimi, pozdrawiam serdecznie.
  • AnnaEwa
    15.02.2020 19:13
    Ten fragment możemy uznać za właściwy dla naszych czasów tylko wtedy, gdy przyjmiemy współczesne tłumaczenie na języki narodowe. Pismo Święte trzeba zawsze odczytywać w języku, w którym powstało, by uniknąć błędnych interpretacji. Święty Paweł użył słowa, które oznacza władanie, opisujące relację niewolnika i pana. Wcześniej nakreslił negatywną wizję małżeństwa, istniejącego wyłącznie jako zło konieczne ze względu na unikanie nierządu.
    doceń 10
  • Kuba_M
    18.02.2020 20:37
    Dodajmy, że trudno mówić, aby żądanie relacji niewolniczej od żony czy męża było możliwe do pogodzenia z wolnościowym przesłaniem chrześcijaństwa. Skoro mamy być do Boga podobni w posiadaniu rozumu i wolności, to czemu relacja małżeńska miałaby oznaczać popadnięcie w niewolę?

    ANNĘ EWĘ podziwiam za wytrwałość w tłumaczeniu tych kwestii. W ciągu ostatnich stu lat zmieniło się w świecie i w Kościele bardzo dużo. Ale nadal bardzo wielu jest mężczyzn, którzy nie potrafią zaakceptować tego, że kobiety mogą mieć odmienny sposób odczuwania i rozumowania o relacji małżeńskiej, inną wrażliwość. I że jest to normalne i świadczy o wartości kobiet, a nie o jakiejś ich ułomności. Wiem po sobie, że bardzo trudno jest to zaakceptować i w to się "wczuć". Ale jest to warunek sine qua non kształtowania na prawdę partnerskiej relacji.

    Co do wspomnianego dużo wcześniej wątku Marii - nie będzie to na pewno myśl odkrywcza, ale im więcej słyszę wypowiedzi księży na temat Marii i miłości do niej, tym bardziej jestem przekonany, że większość ma źródło w ukrytym przeżywaniu napięcia seksualnego, kanalizowanego w wymyślanie co bardziej bezcielesnych i nieziemskich koncepcji na jej temat. Jakby Marii ujmowało godności i powagi to, że była kobietą z krwi i kości, która wychowała takiego Syna.
    doceń 3
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama