Nowy numer 13/2020 Archiwum

Dziedzictwu na ratunek

– Jeśli myślimy o ocaleniu śladów naszej tożsamości za wschodnią granicą, to jest to ostatni moment – twierdzi Michał Laszczkowski, prezes Fundacji Dziedzictwa Kulturowego.

Dwie fotografie tej samej świątyni, to samo ujęcie – a dwa różne światy. Tak jakby ktoś na szarą, odrapaną fasadę nałożył barwną folię. Wszystkie detale ukryte w szarości, płaskorzeźby, których znaczenie zatarł czas, odzyskały kolory, pokryły się złoceniami i na nowo przemawiają do wyobraźni.

Zaczęło się od karceru

XVII-wieczna kolegiata Świętej Trójcy w Ołyce uważana była niegdyś za najpiękniejszy polski kościół na Wołyniu. Zbudowana z inicjatywy fundatora Stanisława Albrechta Radziwiłła, jest unikatowym na terenie dawnej Rzeczypospolitej przykładem architektury barokowej najwyższej klasy. Ale czasy Związku Radzieckiego okazały się dla tej świątyni, podobnie jak dla wielu innych, dramatyczne. Kolegiata została zamieniona na stajnię dla miejscowego kołchozu. Dopiero w 1991 r. władze ukraińskie przekazały kościół wspólnocie wiernych. Był w katastrofalnym stanie, co widać na zdjęciach sprzed renowacji ukazujących zdewastowane wnętrze. Odrapane ściany, popękana posadzka, z drewnianych elementów wyposażenia nie zostało prawie nic. Jednak nawet i w takim stanie świątynia emanuje szlachetnością, bo przecież bryła zachowała swoje piękno. Ocalenia reszty podjęła się Fundacja Dziedzictwa Kulturowego.

Fundacja powstała w 2012 r. z inicjatywy Michała Laszczkowskiego i Pawła Wilskiego. Jako cel stawia sobie ochronę i promocję polskiego dziedzictwa narodowego jako elementu europejskiej kultury. Prowadzi działalność edukacyjną, wydawniczą, filmową, jednak najważniejszą częścią jej poczynań są prace konserwatorsko-restauratorskie. – Pomysł zrodził się jeszcze w czasach studenckich, podczas zwiedzania wraz z kolegami XIX-wiecznego gmachu Politechniki Ryskiej – opowiada dr Michał Laszczkowski, historyk i prezes Fundacji. – Na ścianach pomieszczenia, które kiedyś pełniło funkcję studenckiego karceru, zobaczyliśmy żartobliwe rysunki i inskrypcje, z których większość została zapisana w języku polskim. Postanowiliśmy uchronić je przed zniszczeniem. Aby zgromadzić środki na renowację, musieliśmy powołać stowarzyszenie. I tak to się zaczęło.

Efekt „wow”

Dziś Fundacja Dziedzictwa Kulturowego prowadzi podobne prace w czterech krajach: w Polsce, na Ukrainie, na Łotwie i we Francji. Dwa lata temu realizowała też projekt na Białorusi. Na stronie internetowej dziedzictwo.org można znaleźć interaktywną mapę wszystkich podjętych inicjatyw. Ich szeroki zakres robi wrażenie. Fundacja zajmuje się restaurowaniem i konserwacją nie tylko świątyń, ale także pomników czy nekropolii. Swoją opieką obejmuje polskie nagrobki m.in. na cmentarzu Łyczakowskim czy paryskim Montmartre. – Bardzo szybko staliśmy się w Polsce liderem pod względem ilości projektów. Nasz roczny budżet to 5 mln zł, a obsługą projektów zajmują się tylko dwie osoby – śmieje się Laszczkowski.

Kolegiata Świętej Trójcy w Ołyce to największy, jak dotąd, projekt Fundacji. Prace nad jej restauracją trwają od 2013 r. – Najpierw trzeba było wzmocnić konstrukcję bryły budynku i stworzyć system odprowadzania wód opadowych, bo kolegiacie groziła katastrofa budowlana – relacjonuje prezes Fundacji. – Dopiero potem możliwe były inne prace, np. renowacja tynków i sztukaterii zdobiących przestrzeń liturgiczną czy odnowienie posadzki. W 2018 r. rozpoczęliśmy konserwację ołtarza głównego i prace przy frontowej elewacji kościoła. Renowacji poddane zostały zabytkowy portal, płaskorzeźby przedstawiające Boga Ojca i koronację Matki Bożej, rzeźby apostołów, złocone zegary, rzeźby aniołów czy krzyż wieńczący kościół. W zeszłym roku udało nam się ukończyć prace przy elewacji frontowej. Kiedy porównuje się fotografie sprzed i po renowacji, faktycznie jest efekt „wow”. Ale skala oddziaływania tego efektu może się zmniejszyć, jeśli przez następnych, dajmy na to, 15 lat będziemy restaurować wnętrze. Na razie przygotowujemy prace przy alabastrowych ołtarzach i epitafiach, a także złoconych figurach apostołów i rozetach. Kolejne elementy będziemy restaurować, gdy zbierzemy na to środki.

Potrzeba drugiego płuca

Dotychczasowe koszty renowacji kolegiaty to 5 mln złotych. Pełny koszt to – przy optymistycznych szacunkach – 12 milionów. Skąd wziąć tyle pieniędzy? Fundacja korzysta z różnych źródeł: z grantów instytucji publicznych i firm prywatnych, ale pozyskuje także środki od osób prywatnych. Od początku prace w kolegiacie znacząco wspierają Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Senat RP, a renowacja fasady była możliwa dzięki Narodowemu Instytutowi Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą – Polonika, który przeznaczył na ten cel prawie 2 mln złotych. – Odkąd minister Piotr Gliński powołał Instytut Polonika, państwo polskie przeznacza prawie dwa razy więcej środków na konserwację zabytków kultury polskiej za granicą. To bardzo ważny krok w dobrą stronę – podkreśla Michał Laszczkowski. – Pamiętajmy jednak, że kwota ok. 20 mln zł rozdzielona jest na wiele projektów na całym świecie. Dlatego uważam, że potrzebne jest stworzenie narodowego programu ochrony dziedzictwa kulturowego na Wschodzie. Jeśli myślimy o ocaleniu śladów naszej tożsamości w tej części Europy, to jest to ostatni moment, bo duża część obiektów przez 80 lat nie dostała żadnego wsparcia i niszczeje. Instytut Polonika jest bardzo potrzebny, ale ma też swoje ograniczenia wynikające z roku budżetowego i ustawy o zamówieniach publicznych. Przydałoby się drugie płuco, którym byłaby instytucja pozarządowa wyłoniona w konkursie, z funduszem wieczystym kontrolowanym przez państwo. Niekoniecznie musimy to być my. Oczywiście konieczne jest też utrzymanie programu dotacyjnego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, żeby inne organizacje pozarządowe również miały możliwość realizowania swoich projektów konserwatorskich.

Wsparcie dla polskiego dziedzictwa płynie też od naszych sąsiadów. Gdy w Ołyce rozpoczęło się restaurowanie kolegiaty, w działania włączyli się Ukraińcy. Lokalni samorządowcy stworzyli wieloletni program rozwoju całego miasteczka, który zakłada m.in. odrestaurowanie znajdującego się tuż obok zamku. – Istnienie tych dwóch obiektów obok siebie stwarza duży potencjał turystyczny dla Ołyki – ocenia Laszczkowski. – To było kiedyś najbardziej nowoczesne miasteczko na Wołyniu, jako pierwsze miało wodociągi i latarnie gazowe. Warto opowiedzieć jego historię.

Zabytki generują ruch

– Dziś rzadko mamy już do czynienia z taką sytuacją jak na początku lat 90., kiedy skuwano polskie napisy na Litwie czy Ukrainie – twierdzi prezes Fundacji Dziedzictwa Kulturowego. – Teraz, kiedy narody okrzepły, ludzie szukają tożsamości bardziej lokalnie. Częściej też mówi się o wspólnym dziedzictwie. Jako Polacy wspieramy sąsiadów ze Wschodu na różne sposoby, ale w tej pomocy brakuje komponentu ochrony zabytków, a przecież to one generują ruch turystyczny. Kiedy w Krzemieńcu otwarto, stworzone przez polskie Ministerstwo Kultury, Muzeum Juliusza Słowackiego, nagle z sennej miejscowości zrobiła się mekka turystyczna. Wierzę, że w Ołyce może być podobnie.

Miejscowość ma szansę stać się także duchowym centrum Wołynia, bo planowane jest utworzenie tam sanktuarium Matki Bożej Kazimierzeckiej. Pierwotny wizerunek Maryi, przywieziony w XVII wieku przez jednego z Radziwiłłów z Palestyny, w następnym stuleciu skopiowano i przekazano do sanktuarium w Kazimierce. Zaginął jednak podczas II wojny światowej. Teraz został zrekonstruowany i, poświęcony przez papieża Franciszka, znów trafił na Ukrainę. – To kopia ideowa – podkreśla Michał Laszczkowski. – Nie wiemy, jak dokładnie wyglądał pierwotny obraz, bo zachowało się tylko kilka zdjęć, na których spod srebrnej sukienki widać jedynie twarze Maryi i Jezusa oraz ręce. Dlatego najwierniej zrekonstruowana została sukienka. Kiedy jednak obraz pokazano wiernym, starsze kobiety padały wzruszone na kolana. Widziałem, jak wielka jest potrzeba duchowości w tych ludziach, którym na tyle dziesięcioleci zabrano świątynię. Możliwe więc, że – także dzięki naszemu projektowi – odrodzi się tu nie tylko ruch turystyczny, ale i pielgrzymkowy. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji