GN 07/2020 Archiwum

Nie moje dzieci

"Drodzy rodzice, jakie imię wybraliście dla swojego dziecka?". "Brajan!". "O co prosicie Kościół Boży dla Brajana?". "O zdrowie!"

Nie wiem czy ta anegdota jest prawdziwa. Mam nadzieję, że nie, choć niektórzy księża twierdzą, że to możliwe. Po co przynosimy nasze dzieci do Chrztu? O co prosimy Ojca Niebieskiego dla swoich dzieci? I czy mamy świadomość, że Bóg kocha nasze dzieci bardziej niż my sami i bardziej od nas pragnie dla nich dobra?

Miesiąc temu byłam na niezwykłym, pięknym pogrzebie maleńkiej Córeczki moich przyjaciół. Ich małe Światełko zgasło, zanim zdążyło się narodzić. Jak inaczej dla mnie, dla wszystkich obecnych tam, przy małej białej trumience, zabrzmiały słowa Jezusa: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie"...

Jezus także od początku należał do Ojca w Niebie - nie do swoich ziemskich rodziców. Akt ofiarowania Jezusa w świątyni Jerozolimskiej, choć zgodny z Prawem Mojżeszowym, miał jeszcze inny wymiar. Maryja, która od czterdziestu dni przeżywa radość macierzyństwa, teraz przychodzi do Najwyższego i przedstawia Mu Syna, oddaje Go Ojcu na własność. Pieszcząc już w ramionach słodki Owoc swojego "tak - Bogu"; doświadczając czym jest miłość do swojego dziecka - Maryja świadomie ponawia swoją, i swojej rodziny, zależność od woli Ojca. Ofiarowując Syna w świątyni, uznaje w Bogu Dawcę, ale i prawowitego "Właściciela".

Nasze dzieci nie są naszą własnością. Należą do Boga, zostały nam niejako "wypożyczone", byśmy poprzez nie doświadczyli cudu miłości i szczęścia, byśmy także i my mogli otoczyć je miłością i przyprowadzić do największej Miłości. Taki jest cel. To właśnie znaczą słowa, które wypowiadamy w czasie Chrztu św., gdy deklarujemy, że w wierze wychowamy nasze dzieci.

Oznacza to, że pokażemy naszym dzieciom, jak wejść w żywą relację z Bogiem Ojcem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Aleksandra Pietryga

Redaktorka portali Wiara.pl i Gosc.pl.

Absolwentka studiów teologicznych na Uniwersytecie Opolskim i podyplomowych studiów dziennikarskich w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. J. Tischnera w Krakowie. Pracowała w szkolnictwie, a także instytucjach zajmujących się problemami rodzin. Od studiów publikowała w prasie lokalnej Górnego Śląska i Śląska Opolskiego, a także w mediach katolickich. Była zawodowo związana z portalami internetowymi: Opoka.fm i Opoka.tv. Współautorka (razem z ks. Markiem Dziewieckim) audiobooka "Uzależnienia. Jak je pokonać? Jak się przed nimi chronić?". W "Gościu" od 2010 roku. Interesuje się psychologią i teologią duchowości. Uwielbia czytać książki, jeździć na rowerze i gotować. Jej obszar specjalizacji to rodzina i wiara.

Kontakt:
aleksandra.pietryga@gosc.pl

Zobacz także

  • marbie
    04.02.2020 10:40
    Mój mały synek zapytany mamy z kim się bawił u cioci, odpowiedział - Z Jankiem. Ja na to - Antosiu z Brajankiem. - Tato, ale to przecież Jajanek. :)
    doceń 2
  • Eugeniusz_Pomorze_
    04.02.2020 11:01
    Jeśli ktoś jakoś nie potrafi zrozumieć dlaczego nadawanie dzieciom zagranicznych imion słynnych artystów jest smutno-śmiesznym zjawiskiem proponuję sobie wyobrazić, że można byłoby miastom i miejscowościom nadawać nazwy znanych zagranicznych miast i miejscowości. I tak np. Grudziądz mógły być New York City, Płońsk to mógłby być Paris, a Krapkowice mogłyby być Tokyo, albo Rio de Janeiro. Taka sytuacja też w sumie nikomu teoretycznie nie powinna przecież przeszkadzać, nieprawdaż... ? ;-)
  • spe
    04.02.2020 15:24
    Bardzo ciężko jest oderwać matkom dzieci od ciepełka tego świata, które ma je ogrzewać. To prawie tak niemożliwe, jak wdowi grosz... A jednak.
    doceń 2
  • AnnaEwa
    05.02.2020 13:56
    Pani autor mylnie zestawia chrzest z żydowskim zwyczajem ofiarowania dzieci w Świątyni. Zwyczaj ofiarowania dotyczył jedynie pierworodnych synów i był zwyczajem upamiętniającym wyjście z Egiptu, nie zaś przekazaniem dziecka Bogu. W świetle Prawa Mojżeszowego Jezus stanowił własność Józefa. I to Józef, a nie Maryja ofiarowywał Jezusa w Świątyni. Maryja natomiast dokonywała wtedy własnej ofiary, mającej na celu usunięcie nieczystości rytualnej, zaciągniętej przez urodzenie dziecka.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji