Nowy numer 48/2020 Archiwum

Krzywa alternatywa

Wierzyć w naukę to czcić drogę zamiast nią iść.

Bartosz Lech, współzałożyciel Partii Zielonych, nawiązując do wypowiedzi abp. Jędraszewskiego o ekologizmie, oznajmił w „Gazecie Wyborczej”: „Jestem idealistą, ale nie jestem naiwny i mam świadomość, że słowa arcybiskupa to atak na rodzącą się alternatywę etyczną, która opiera się na wierze w naukę, empatii wobec ludzi i środowiska naturalnego i praktycznej wiedzy, jak to pogodzić”.

Aha. Czyli „alternatywą etyczną” dla wiary w Boga ma być wiara w naukę, empatia wobec człowieka i szacunek do natury? Kryje się tu sugestia: albo Kościół, albo nauka, albo siedzisz w książkach, albo w książeczkach do nabożeństwa. Wychodzi też na to, że jeśli pozostajesz w Kościele, to jesteś niewrażliwy na ludzi, palisz plastikiem, a do lasu chodzisz po to, żeby śmiecić i kłusować.

Ciekawe, że tak się to wszystko powtarza. „Wiarę w naukę”, która jakoby jest w konflikcie z wiarą w Boga, to już ludzie przerabiali parę razy. Owa boska nauka miała udowodnić nieistnienie Boga, a udowodniła tylko swoją niewystarczalność. Jej szczególnie żarliwi wyznawcy wieszczący śmierć religii dawno już doczekali się tylko własnej śmierci. Zanim jednak odeszli tam, skąd jeszcze żaden naukowiec nie wrócił, zdążyli wyprodukować własną religię. No bo czym innym jest już samo pojęcie wiary w naukę?

Kto wierzy w naukę jest jak, nie przymierzając, robotnik, który zamiast używać młotka, umieszcza go w ołtarzyku i okadza, po czym obwieszcza: „Oto alternatywa dla waszej wiary w Boga”.

Naukę się uprawia, a nie w nią wierzy. Nauka to nie obiekt kultu, lecz droga, którą żyjący powinni dochodzić do prawdy, czyli ostatecznie do Tego, który sam jest i drogą, i prawdą, i życiem. Traktowanie nauki jakby była bóstwem, jest bałwochwalstwem, którym posługuje się nieprzyjaciel człowieka. Jego ciężkich pokus, opartych na popularnym w tamtych czasach scjentyzmie, doświadczyła św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Udręczona, prosiła siostrę: „Módl się usilnie za mnie, abym nie słuchała diabła, który chce, bym wierzyła w wiele łgarstw. Argumenty wielu materialistów wciskają się w mój umysł”. Atakowały ją myśli, że wszystko „dzięki nowym odkryciom i postępowi w nauce znajdzie naturalne wyjaśnienie i otrzymamy wytłumaczenie ostateczne tego, co istnieje i co teraz stanowi problem jedynie dlatego, że jest jeszcze wiele spraw do odkrycia”. Ale i z tego zrobiła użytek: „Ofiaruję te bolesne potworności, aby otrzymać wiarę dla biednych niewierzących, za tych wszystkich, którzy oddalili się od nauki Kościoła” – pisała.

Scjentyzm przeminął, podobnie jak wcześniejsze prądy myślowe. A rzetelnie traktowana nauka im bardziej się rozwija, tym więcej zagadek odkrywa w genialnym mechanizmie świata. To fascynujące badać stworzenie i wielbić Stwórcę. Nie odwrotnie.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także