Nowy numer 03/2020 Archiwum

Celibat: Wyłącznie dyscyplina czy wezwanie Chrystusa?

Na marginesie burzy wokół książki kard. Saraha rozgorzała po raz kolejny dyskusja o naturze celibatu.

W jednej z dyskusji toczonych na marginesie burzy ws. książki kard. Saraha dyskutant, wzburzony możliwością dopuszczenia żonatych mężczyzn do święceń prezbiteratu, przytoczył argument, że celibat to coś więcej niż tylko norma porządkowa, dyscyplina kościelna. Zauważył, że celibat to wezwanie samego Chrystusa powiązane ze służbą dla królestwa Bożego. 

Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Oczywiście że celibat to coś więcej niż tylko norma porządkowa. Oczywiście że jest wezwaniem kierowanym przez Pana Jezusa do niektórych z członków Kościoła. Tyle tylko, że to nie rozstrzyga jeszcze o tym, czy celibat powinien obowiązywać wszystkich wyświęconych. Nawet teraz przecież nie obowiązuje (np. duchownych, którzy przeszli do Kościoła ze wspólnot anglikańskich czy księży greckokatolickich).

Jeden ze znanych mi wykładowców teologii podkreślał, że chociaż obecnie celibat i kapłaństwo są ze sobą ściśle powiązane, to są to dwa odrębne powołania i każdy mężczyzna, który odkrywa w sobie pragnienie kapłaństwa, powinien osobno zadać sobie pytanie, czy bez święceń byłby gotów zrezygnować z założenia rodziny i poświęcić się całkowicie budowaniu królestwa Bożego.

To Kościół może zdecydować, czy celibat ma obowiązywać wszystkich duchownych czy nie. Ale to nie jest tak, że Kościół, potencjalnie rezygnując z obowiązkowego celibatu prezbiterów, zakwestionowałby wezwanie, które Jezus kieruje do niektórych ochrzczonych. To działa w drugą stronę: przedmiotem decyzji o (nie)obowiązkowym celibacie duchownych nie jest natura celibatu (boskie wezwanie czy norma prawna), ale wyłącznie to, czy święcić tylko powołanych do celibatu czy również tych, którzy powołania celibatariusza nie mają. I Kościół ma takie prawo, a Pan Jezus nigdzie nie zamknął definitywnie drogi do święceń dla żonatych. Biskup - mąż jednej żony. Kojarzymy ten fragment Nowego Testamentu? A apostołowie? W większości powołani jako żonaci. Tak, wiem, że my jako Kościół dorastamy z czasem do rozumienia woli Bożej i często taki argument pada w obronie stosunkowo późno wprowadzonego powiązania celibatu ze święceniami. Ale tym argumentem raczej bym obowiązkowego celibatu nie bronił, bo trzeba by założyć, że Pan Jezus również do odkrycia woli Bożej w tym zakresie nie dorósł, skoro powołał do udziału w kapłaństwie służebnym żonatych mężczyzn.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wojciech Teister

Redaktor serwisu internetowego gosc.pl

Dziennikarz, teolog. Uwielbia góry w każdej postaci, szczególnie zaś Tatry w zimowej szacie. Interesuje się historią, teologią, literaturą fantastyczną i średniowieczną oraz muzyką filmową. W wolnych chwilach tropi ślady Bilba Bagginsa w Beskidach i Tatrach. Jego obszar specjalizacji to teologia, historia, tematyka górska.

Kontakt:
wojciech.teister@gosc.pl
Więcej artykułów Wojciecha Teistera

Zobacz także

  • artik389
    15.01.2020 14:05
    Redaktor nie mówiąc wprost ale jednak staje po stronie chcących znieść celibat. I ok, ma prawo. Papież Franciszek też stoi na tym stanowisku. Jest jednak kilka kwestii które wyjaśnia zarówno Sarah, Benedykt jak i Jan Paweł II i oni są tu moim zdaniem autorutetami. Moje przemyślenia są takie. Jezus powołał apostołów i ci na czas niesienia nauki opuścili rodziny, ci co nie mieli jeszcze rodzin nie zakładali ich. To pierwsze co mi przychodzi do głowy. Kapłaństwo jest tak ważne, że nie ma czasu dla rodziny. No ale jest ogromny procent kapłanów którzy traktują swoją posługę jak pracę zawodową i oni bez problemu mogli by mieć rodziny i jeszcze spokojnie wyrobili by się w pracy zarobkowej. Właściwie, nie musieli by nawet wierzyć w Boga bo i tak mało kto już wierzy w Boga żywego w sakramencie eucharustii. No i idąc dalej nie ma problemu żeby protestanci przyjmowali komunię św., i rozwodnicy, i cudzołożnicy i właściwie wszyscy. Nie ma też przeszkód żeby jakaś tam figura pachamamy zastąpiłą Matkę Boską. Kroczek po kroczku powstanie nam nowy wspaniały kościół i nowy wspaniały świat. Nie? Uważam że do tego to dąży. I stąd tak twarde stanowiska w obronie celibatu. Oczywiście celibat nie jest obowiązkowy, Jezus go nie narzucił ale jest tak ogromną wartością kościoła katolickiego, że zmiany jeżeli już to powinny trwać długo z konkretnymi celami do osiągnięcia. Obecnie tak nie jest. Kościół niemiecki i inne kościoły niemieckojęzyczne bardzo mocno chcą przemodelować kościół katolicki na swoją modłę i do tego nie wolno dopuścić. Już raz Niemiec rozwalił kościół (Luter) i może wystarczy. Lepiej by było odciąć niemiecką gałąź kościoła niż podążać ich śladem na zatracenie.
  • spe
    16.01.2020 00:16
    Wierność to drugie imię miłości - to weryfikowalne.
    doceń 1
  • DNA
    16.01.2020 15:18
    Panie Tomasz LN@ Prawosławie i Protestantyzm to nie Katolicyzm. Proszę tu nie siać wrogiej propagandy.
  • CSOG
    16.01.2020 21:16
    Małżeństwo – Powołanie czy dyscyplina?
    Jeśli spojrzeć na problem wyświęcania żonatych w odległej Amazonii, problem wydaje się zarówno odległy, słuszny w swej intencji jak i niewinny. Każdy przytomny wie jednak, że aby skruszyć tamę wystarczy zrobić maleńką dziurkę, minimalną szczelinkę. Przeciskająca się przezeń woda pod ogromnym ciśnieniem z czasem zrobi swoje i tama wcześniej czy później runie.
    Moje powołanie wzywało mnie do założenia rodziny. Nie, nie chodziło wyłącznie o zawarcie związku małżeńskiego. To było wezwanie obejmujące cały pakiet. A zatem czułem się powołany do tego aby poślubić kobietę, obdarowywać ją miłością i taką miłość od niej czerpać. Powołany do tego aby posiadać potomstwo i temu potomstwu ofiarować miłość, opiekuńczość, trudy wychowania, utrzymania, aby w zamian znów otrzymać miłość. Nic odkrywczego, tak ma wielu. Bogactwo inwentarza takiego powołania obejmuje jednak pewne zobowiązania, które świadomie i pod przysięgą ślubów złożyłem. Czy byłbym dobrym księdzem (prezbiterem) posiadając rodzinę? Patrząc na proboszcza mojej parafii widzę, że brakuje mu czasu dla samego siebie. O czasie dla rodziny z której pozostała mu już tylko stareńka schorowana mama nie wspominając. Jesteśmy jak się wydaje powoływani do różnych obowiązków i posług. Ewangelia wyraźnie jednak wspomina i to nie jednokrotnie, że jeśli w gotowości pójścia za Jezusem nie zostawisz w s z y s t k i e g o, nic z tego nie będzie. Powoływani do nauczania uczniowie, apostołowie pozostawiali swoje rodziny. Patrząc ze zwyczajnie ludzkiego punktu widzenia coś w relacjach ze swoimi najbliższymi musieli zaniedbać albo odłożyć. Odłożyć na bok, na później, na zawsze. (?) Tak wygląda powołanie. Jeśli wzywa Jezus do bezpośredniej służby, zostawiasz wszystko. Albo nie.
    Bo kiedy pęka tama nikt nie myśli już o maleńkiej szczelince, dlatego szczelinkom należy się przyglądać mając przed oczyma obraz pękającej tamy.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji