Nowy numer 48/2020 Archiwum

Smaczne i dobre jedzeniowe działania

Kruszyna chleba nigdy nie powinna być niepotrzebna, a nie daj Boże – wyrzucona.

Coraz więcej inicjatyw, które po pierwsze wskazują mądry kierunek, a po drugie w prosty sposób, bez zbędnych słów i wytracania cennej energii robią dobro. I to smaczne dobro!

Chodzi o przeróżne inicjatywy, które ograniczają marnowanie pożywienia. Niby niewiele, niby proste sprawy. A są arcyważne, bo dotykają sedna, najwyższych wartości i przybliżają człowieka człowiekowi. To często inicjatywy oddolne, między znajomymi, by po prostu dzielić się tym, czego mamy za dużo. Jabłka, ziemniaki, śliwki, które obrodziły i których nie można przejeść czy przerobić. Ciasto, którego wyszło zbyt dużo dla jednej rodziny. Idą te dobra do sąsiadów, kuzynów czy przyjaciół. Dlaczego mają się marnować?

I oczko wyżej: podzielić się jedzeniem z tymi, których nie znamy. To już wymaga kroku do przodu, nieco większego zaangażowania i otwartości. Ale można, a nawet trzeba. Czasem po prostu warto się podzielić. I tyle. W miejscu, w którym mieszkam, istnieje jadłodzielnia – kooperacja między mieszkańcami. Kontaktują się przez profil na portalu społecznościowym i oferują nadprodukcję zupy czy ciasta. Błagam, proszę tylko nie wyskakiwać mi tu z sanepidowskimi przepisami, bo na szczęście ludzie prości, a schludni i kulturalni, radzą sobie bez masowych zatruć.

I kolejny stopień wtajemniczenia w dzieleniu. Zawieźć i zanieść jedzenie tam, gdzie ludzie nic nie mają lub mają za mało. Do schronisk dla osób w kryzysie bezdomności, do miejsc, w których chleb, powszechny i powszedni, wcale nie jest powszechnym i powszednim.

Dzielenie się jedzeniem ma wymiar bardzo głęboki. Na wskroś ludzki, dotykający wartości najwyższych. Tu nie chodzi o pozbycie się resztek. Tu chodzi o wspólnotę, braterstwo między podziałami. Chrześcijaństwo w namacalnym i konkretnym działaniu. Smaczne, pełne smaku i zapachu chrześcijaństwo, które mocno przybliża do korzeni…

Dlaczego więc czasem mamy z tym problem i wolimy wyrzucić? Wbrew pozorom raczej nie chodzi o skąpstwo czy niechęć do dawania. Problemem jest niechęć do relacji, otwartości, proszenia i po prostu wyjścia do drugiego człowieka. Do spojrzenia w oczy czy podania ręki. Do bycia razem. Kruszyna chleba nigdy nie powinna być niepotrzebna, a nie daj Boże – wyrzucona. Tym bardziej że ktoś jej potrzebuje…

Jest nad czym pracować. Jest dla kogo gotować. Smacznego.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także