Nowy numer 43/2020 Archiwum

Lekarze zalecali, by zabiła syna. Odmówiła, dziecko ma się dobrze

Kiedy szkocka mama Taylor Barnes dowiedziała się, że jej nienarodzony syn ma problemy zdrowotne, lekarze zalecali jej aborcję. Kobieta stanowczo odmówiła. Jej synek żyje i się rozwija.

Była w 21 tygodniu ciąży, gdy u jej nienarodzonego synka Presleya zdiagnozowano problemy ze stopą i nerkami. Lekarze powiedzieli, że może mieć także zespół Edwardsa - śmiertelne zaburzenie genetyczne - czytamy na Life News.

- Martwiłam się, że zespół Edwardsa może oznaczać, że ​​dziecko urodzi się martwe lub będzie żyć tylko przez kilka miesięcy - wspomina 22-letnia matka - Zapytano mnie, czy nie chcę aborcji, ale oczywiście się nie zgodziłam. Miałam przeczucie, że nic mu nie będzie.

Barnes urodziła Presleya w marcu. Chociaż miał problemy ze stopami i nerkami, nie wykazał objawów zespołu Edwardsa. Dziecko przez 4 tygodnie przebywało w szpitalu pod opieką lekarzy. W domu Presley regularnie przyjmuje antybiotyki, aby pomóc nerkom w funkcjonowaniu, a na nogach nosi specjalny aparat. Taylor nie traci jednak nadziei, że syn da sobie radę w przyszłości. 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama