Nowy numer 43/2020 Archiwum

Prosty znak wiary

Aż trudno uwierzyć, ale w Betlejem nie było relikwii żłóbka. Po czternastu wiekach fragment drewna z kołyski Jezusa powrócił właśnie do Ziemi Świętej. – Żłóbek to żywa Ewangelia ukazująca czułość Boga, to znak naszej wiary, którego nie można utracić – podkreśla papież Franciszek.

To było wyjątkowe rozpoczęcie Adwentu. Uliczkami Betlejem przeszła radosna procesja, w której do kościoła św. Katarzyny Aleksandryjskiej wniesiono odzyskane po wiekach relikwie. – Powiało nadzieją, której tak bardzo mieszkańcom Palestyny potrzeba. Nasi chrześcijanie bardzo cierpią, ale pozostają wierni wierze swych ojców – mówi s. Maria del Cielo. Meksykańska misjonarka posługuje w domu dla dzieci upośledzonych i porzuconych, które wzięły udział w powitalnej procesji. Przy śpiewie kolęd szli w niej chrześcijanie różnych wyznań, miejscowi muzułmanie oraz pielgrzymi.

Relikwia wraca do Betlejem

– W Betlejem codziennie jest Boże Narodzenie. Tysiące ludzi z całego świata przybywa do groty, by „dotknąć” tajemnicy Słowa, które z miłości stało się człowiekiem. Teraz będą mogli też zobaczyć słynną relikwię – mówi ks. Emad Kamel. Wyjaśnia, że drewno z kołyski celowo nie zostało umieszczone w bazylice Narodzenia, tylko w sąsiadującym z nią kościele, by rozładować napływ pielgrzymów modlących się każdego dnia w tym miejscu, które jest niewielkie. – Przez ten dar Franciszka obecność Zbawiciela w Betlejem staje się bardziej wyrazista. Budując swą wiarę, używamy też wyobraźni, a czy może być bardziej wymowny znak niż kołyska Jezusa w miejscu Jego narodzenia – mówi ks. Kamel. I dodaje: – Te święta będą dla nas wyjątkowe. Wierzę, że uczczenie tej relikwii otworzy serca wielu ludzi na przyjęcie z nowym entuzjazmem wiary i miłości prawdy, która zmieniła bieg historii.

Ojciec Francesco Patton, przełożony franciszkańskiej Kustodii Ziemi Świętej, której została powierzona relikwia, wyznaje, że pielgrzymi przybywający do Betlejem z zaskoczeniem przyjmowali fakt, że nie było tam relikwii żłóbka, a Święta Kołyska (Sacra Culla) Jezusa przechowywana jest w Rzymie. Fragment żłóbka został podarowany ok. 640 r. papieżowi Teodorowi I, który pochodził z Jerozolimy. Chodziło o to, by uchronić go przed zniszczeniem przez muzułmanów, którzy opanowali wówczas Ziemię Świętą. Relikwia trafiła do bazyliki Matki Bożej Większej, nazywanej też bazyliką Matki Bożej przy Żłóbku. – Po czternastu wiekach fragment drewna z kołyski powraca do Ziemi Świętej. Jest to kawałek drewna klonowego o długości 2,5 cm i szerokości około centymetra, który 22 listopada został wyjęty z oryginalnego relikwiarza ozdobionego scenami opowiadającymi o Bożym narodzeniu – opowiada o. Patton. W obecności specjalnej komisji historycznej dokonał tego kard. Stanisław Ryłko, który jest archiprezbiterem rzymskiej bazyliki. Przekazaniu relikwii towarzyszy specjalne błogosławieństwo. Ojciec Święty życzy, by „orędzie pokoju ogłoszone przez aniołów w noc Bożego Narodzenia, które 2 tys. lat temu wybrzmiało w Betlejem, przyniosło dar pokoju i pojednania, którego nasz świat coraz bardziej potrzebuje”.

Święta kołyska – po prostu żłóbek

Choć mówimy o żłóbku czy o kołysce, to ta niezwykła relikwia nie dotrwała do naszych czasów w całości. Zostało z niej właściwie tylko 5 deseczek: cztery o długości 70 cm i jedna długa na 80 cm. Jak stwierdzili naukowcy, stanowiły one podstawę typowej kołyski stosowanej przez palestyńskie kobiety w czasach Jezusa. W 2007 r. poddano je konserwacji, a przy okazji przeprowadzono badania naukowe, które potwierdziły dotychczasowe przekonania co do wieku i pochodzenia deseczek – mają ok. 2000 lat i są wykonane z drewna klonu palestyńskiego. Do niedawna w święta Bożego Narodzenia relikwie wystawiano na ołtarzu głównym bazyliki. W ostatnich latach jednak można było adorować je tylko podczas Pasterki.

– Pierwsze informacje na temat żłóbka pochodzą z 248 r. W dziele „Przeciw Celsusowi” Orygenes napisał, że „w Betlejem istnieje grota, w której się urodził Jezus, i żłób, w którym Go położono owiniętego w pieluszki” – wspomina ks. Kamel. W następnym wieku żłóbkiem zaopiekowała się cesarzowa św. Helena, która kazała też wznieść betlejemską bazylikę Narodzenia Pańskiego. Tam Święta Kołyska, nazywana wtedy z łaciny Cunabulum Domini (Kolebka Pana) lub po prostu Praesepe (Żłóbek), przechowywana była do czasu przewiezienia jej do Rzymu.

Decyzja o powrocie relikwii do Betlejem zapadła po wizycie prezydenta Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa w Watykanie w grudniu 2018 r. Poprosił on wtedy Franciszka o zwrócenie fragmentów żłóbka. – Ta prośba skłoniła Ojca Świętego do przypomnienia wierzącym znaczenia tego znaku przekazywania wiary – mówi abp Rino Fisichella. Wraz z Franciszkiem pielgrzymował on do Greccio, gdzie papież podpisał list apostolski zatytułowany „Godny podziwu znak”, o znaczeniu i wartości żłóbka. – Tym listem oraz przekazaniem relikwii do Betlejem papież zainicjował swoistą promocję szopki, czyli oryginalnego sposobu przekazywania Ewangelii w świecie, który czasami wydaje się ogarnięty strachem przed przypominaniem, czym jest Boże narodzenie, i wymazuje znaki chrześcijańskie, zachowując jedynie te o banalnym i komercyjnym znaczeniu – podkreśla przewodniczący Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji. Wyznaje, że w drodze do Greccio papież wspominał, jak w rodzinnym domu każdego roku budował z bliskimi szopkę i starał się jej nadać zawsze trochę inny wygląd, wzbogacając o nowe elementy. – Te wydarzenia z dzieciństwa zaszczepiały w jego sercu wiarę i ukazywały znaczenie, jakie dla rodziny ma wspólne spędzanie czasu również na modlitwie – mówi abp Fisichella.

Jak w Betlejem

List apostolski o żłóbku papież podpisał w tej samej grocie, do której św. Franciszek z Asyżu w 1223 r. w Wigilię Bożego Narodzenia zwołał swoich braci i miejscową ludność, by wczuli się w bezradność pierwszych ludzkich chwil życia wszechpotężnego Boga. Tomasz z Celano, pierwszy biograf Biedaczyny, pisze, że ukochał on to miejsce, ponieważ „w żadnym włoskim mieście nie ma tylu nawróceń co w małym Greccio”. Dlatego właśnie tam, nie tylko ze względu na przypominający mu okolice Betlejem krajobraz, postanowił przygotować bożonarodzeniowy żłóbek, by dokonać, jak mówił, „pamiątki Dziecięcia, które narodziło się w Betlejem. Naocznie pokazać jego braki w niemowlęcych potrzebach, jak został położony w żłobie i jak złożony na sianie w towarzystwie wołu i osła”.

Franciszkański klasztor, otoczony dębowym lasem, położony jest na zboczu góry, z dala od pielgrzymkowych szlaków. Do miasteczka są dwa kilometry. Mimo powszedniego dnia na parkingu nie ma wolnego miejsca. W kościele i na chórze kilkadziesiąt bożonarodzeniowych szopek z całego świata. Zrobione są z ceramiki, zapałek, gipsu, papieru, drutu, kolorowych gałganków i makaronu... Pięknie oświetlone przypominają, że to właśnie w Greccio św. Franciszek zainscenizował misterium narodzenia Bożego Syna. Kaplica Szopki, jakby przylepiona do zbocza góry, znajduje się poniżej kościoła. Powstała w roku kanonizacji św. Franciszka – 1228. Surowa niska grota, oświetlona płomykami płonących świec. W głębi ołtarz wykuty topornie w skale, a na nim figurka Dzieciątka Jezus podarowana przez papieża. Na ścianach dwa freski: Boże Narodzenie w Betlejem i w Greccio. Na tym drugim Matka Boska karmiąca piersią małego Jezusa, obok św. Franciszek i miejscowa ludność. Dzieciątko trzymane przez Matkę opiera się jakby na otwartej trumnie. – Ma to pokazać, że Jezus przyszedł na świat, by nas zbawić, stąd też Jego śmierć i zmartwychwstanie – mówi Federico Giovannelli, który od lat w żywej szopce w Greccio odgrywa postać Biedaczyny z Asyżu. Przypomina, że otrzymawszy pozwolenie od papieża Honoriusza III, Franciszek kazał do groty nanieść siana, przyprowadzić wołu, osła i stadko owiec, wokół kamiennego żłobu zgromadził okoliczną ludność i w takim otoczeniu o północy sprawowano Mszę św. „Uczczono prostotę, wysławiono ubóstwo, podkreślono pokorę, i tak Greccio stało się jakby nowym Betlejem” – napisał biograf św. Franciszka.

– Święty Franciszek zbudował pierwszą szopkę na świecie nie po to, żeby choć raz ujrzeć na własne oczy narodziny Bożej Dzieciny. Nowość jego misterium polegała przede wszystkim na tym, że chciał pokazać, iż ten sam Jezus, który narodził się w Betlejem, ponownie rodzi się w każdej Mszy św. – mówi bp Domenico Pompili, któremu podlega sanktuarium żłóbka.

Już w 330 r., z polecenia cesarzowej Heleny, w kościele Narodzenia w Betlejem, w miejscu, gdzie miał przyjść na świat Jezus, ustawiono prawdziwy kamienny żłób. Około 397 r. z inicjatywy św. Hieronima wybudowano w Betlejem stajenkę i stworzono misterium religijne, które pozwalało przybliżyć sobie tajemnicę Bożego Narodzenia. – Biedaczyna z Asyżu pokazał głębszy wymiar szopki – podkreśla Giovannelli. – W czasie pierwszego misterium w grocie w Greccio nie było figur Matki Bożej i św. Józefa. Wszystko wskazuje na to, że żłób był pusty. Najważniejszy był Chrystus ofiarujący się za nas w Eucharystii.

W Greccio papież Franciszek zachęcał do odkrycia na nowo praktyki budowania szopek w rodzinach, ale też w miejscach pracy, szkołach, szpitalach, więzieniach czy na placach miejskich. A inaugurując bożonarodzeniową szopkę na placu św. Piotra (zwyczaj ten wprowadził św. Jan Paweł II), stwierdził, że żłóbek jest prostym i cudownym znakiem naszej wiary, którego nie należy zagubić.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama