Nowy numer 28/2020 Archiwum

Odpowiedzialność

To chyba ulubione słowa każdego rodzica. Bądź odpowiedzialny!

Na liście takich sloganów znajdą się także: „bądź grzeczny” i „bądź dojrzały”. Choć w sumie dojrzałość zawiera się w odpowiedzialności. Prawda?

Nie trzeba daleko iść. Wystarczy wybrać się do parku albo do lasu, by spotkać rozrzucone dookoła śmieci. Tam, gdzie miasto albo gmina dbają o otoczenie, będzie ich niewiele – jakiś papier, butelka czy puszka. Tam, gdzie na dbanie o otoczenie nie ma pieniędzy (choć częściej po prostu ochoty), znajdziemy lodówki, opony, a nawet całe meble. Nie sądzę, by wyrzucały je dzieci.

Marnowanie śmieci jest takim samym nonsensem jak zostawianie włączonego światła w pokoju, w którym nie przebywamy, odkręcanie wody np. podczas mycia zębów czy otwieranie okna w zimie przy włączonych kaloryferach. Do produkcji opakowań, mebli, ubrań czy żywności potrzeba energii, wody i innych zasobów. Wiele z nich da się odzyskać w procesie recyklingu, choć nigdy nie odzyskamy ich w całości. Fakt, że stać nas na kupienie kolejnej koszuli, zabawki, kolejnego mebla, nie znaczy, że musimy to robić. To kwestia odpowiedzialności.

Grupa grotołazów z Patrolu Jaskiniowego odkryła, że jedna z najdłuższych jaskiń w Sudetach, Jaskinia z Filarami, jest zasypana odpadami azbestowymi. Nie wiadomo, kto niebezpieczne dla zdrowia śmieci tam wysypał, i nie wiadomo, kiedy znalazły się one w jaskini. Jeżeli są tam długo, to oznacza, że ciąg powietrza mógł przenieść azbestowe igiełki w głąb. To właśnie te igiełki, gdy znajdą się w płucach, mogą dać początek zmianom nowotworowym. Azbest jest niebezpieczny, piękna Jaskinia z Filarami może być skażona i stracona na zawsze. Nikt nie podejmie się oczyszczenia tego miejsca z resztek azbestu. Na razie jaskinię zamknięto, a na wiosnę Nadleśnictwo Kamienna Góra i członkowie Patrolu Jaskiniowego chcą wywieźć przynajmniej te największe kawałki odpadów. Odpowiedzialność.

Kilka tysięcy kilometrów od Sudetów sprawdzono skuteczność ramienia do zbierania plastikowych śmieci z powierzchni oceanu. Wynalazcą urządzenia jest Boyan Slat, Holender, który jako nastolatek założył fundację The Ocean Cleanup, której celem jest oczyszczanie ziemskich oceanów. Boyan jako dziecko natknął się na informację o Wielkiej Pacyficznej Plamie Śmieci. To ogromny obszar, w który prądy oceaniczne przenoszą śmieci wyrzucane do wód Pacyfiku. Powierzchnia tego dryfującego wysypiska wynosi ponad 1,5 mln km kw., co oznacza, że jest kilkukrotnie większa od powierzchni Polski. Śmieci dryfujące w północnej części Pacyfiku ważą około 100 milionów ton. Co gorsza, rozpadają się na plastikowy pyłek, który następnie roznoszony jest po całym akwenie. Rocznie z tego powodu ginie około 100 tys. ssaków i ponad milion ptaków. Padłych ryb, gadów i innych zwierząt morskich nie sposób nawet policzyć.

W czasie jednego rejsu statek wyposażony w ramię zaprojektowane przez Boyana zebrał 60 dużych worków plastikowych śmieci. Te odpady zostaną poddane recyklingowi, a wykonane z nich przedmioty trafią do sprzedaży. Cały zysk trafi do fundacji, aby miała środki na dalszą działalność. To też odpowiedzialność.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się