Nowy numer 03/2020 Archiwum

Wiarygodny ranking

Magazyn "Time" uznał za człowieka roku m.in. Amerykanów z klasy średniej (1969 r.), komputer (1982 r.) i zagrożoną Ziemię (1988 r.).

Prasowe rankingi muszą być subiektywne, inaczej nie byłoby zabawy. Nikt nie ogłasza wyborów sprintera roku, bo wynik byłby znany z góry: jeśli ktoś przebiegnie 100 metrów w 9,99 sek., to będzie lepszy od tego, kto pokona ten dystans w 10 sek. – i tyle. Wybór najlepszego piłkarza jest ciekawszy, bo tu sprawa nie jest oczywista. Wprawdzie w ciągu ostatnich kilkunastu lat najważniejsze sportowe magazyny organizują chyba uroczysty rzut monetą: jak wypadnie orzeł, to wygrywa Leo Messi, a jak reszka to Cristiano Ronaldo (z rzadka zdarzają się wyjątki), ale prawdziwa ocena umiejętności zawodnika to rzecz skomplikowana. Lepszy jest napastnik, który trafił 58 razy w 49 meczach, ale za każdym razem był egzekutorem cudzej akcji, bo sam nie potrafi ograć obrońcy, czy może ktoś, kto strzela bramki rzadziej, ale za to radzi sobie z defensywą przeciwnika sam? Jak porównać pomocnika z bramkarzem? Punktacje opracowane przez dziennikarzy sportowych wyglądają fachowo i obiektywnie – jak wszystko, co jest wyrażone za pomocą cyfr – ale są czysto umowne.

To samo dotyczy wyborów człowieka roku. Wpływu i władzy zmierzyć się nie da, trudno nawet pokazać dokładną granicę między jednym a drugim. Nie wiadomo nawet, czy w rankingu powinien wygrywać ten, kto zrobił najwięcej dobrego, czy ktoś, kto po prostu zrobił dużo – dobrego albo złego. Jeśli to drugie, to magazyn „Time” nie pomylił się, przyznając tytuł człowieka roku Hitlerowi w 1938 r. i Stalinowi w 1939 r. i w 1942 r. Wpływ obu panów na sytuację świata niewątpliwie był gigantyczny. Chyba jednak nie o to chodziło redaktorom amerykańskiego pisma (najłatwiej zrozumieć ich intencje w przypadku nagrody z 1942 r. – potrzeba polityczna wymagała ocieplenia wizerunku „wujka Joe”, który stał się wojennym sojusznikiem). Przyznanie tytułu człowieka roku przywódcy Trzeciej Rzeszy do dziś bywa wytykane „Time’owi”, a dziwacznych decyzji tego pisma było więcej. Wyróżnienie in gremio Amerykanów klasy średniej w 1969 r. trąciło zagrywką pod publikę, tak samo jak nagrodzenie komputera (1982 r.), zagrożonej planety (1988 r.) czy światowej społeczności internetowej (2006 r.).

Przyznanie nagrody Grecie Thunberg akurat nie dziwi. Nastoletnia Szwedka jest w dzisiejszych czasach idealną kandydatką na człowieka roku. To postać z pogranicza polityki i popkultury przedstawiana jako niewinna idealistka, choć w rzeczywistości bierze udział w gigantycznej wojnie interesów. Nie do końca wiadomo, kto ją wymyślił i wylansował, ale nie przeszkadza to politykom podchodzić ze śmiertelną powagą do jej naiwniutkich przemówień o skradzionym dzieciństwie i o tym, że ludzkość może się zmienić. Młoda aktywistka walczy ze zmianami klimatycznymi, ale nie tak łatwo ustalić, za jakimi konkretnie rozwiązaniami się opowiada, bo zazwyczaj mówi ogólniki. Nawet z jej wiekiem jest coś nie tak. W styczniu Greta kończy 17 lat, ale zamiast, jak na nastolatka przystało, odliczać dni do uzyskania pełnoletniości, zachowuje się w taki sposób, jakby była małym dzieckiem. Cała jej historia jest mniej więcej tak przekonująca, jak szczera była jej rozpacz podczas słynnego już „how dare You?” na forum ONZ. Przyznanie Grecie Thunberg tytułu człowieka roku ma jeden ogromny plus: pokazuje, ile są warte tego typu rankingi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jakub Jałowiczor

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwent nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynał w radiu „Kampus”. Współpracował m.in. z dziennikiem „Polska”, „Tygodnikiem Solidarność”, „Gazetą Polską”, „Gazetą Polską Codziennie”, „Niedzielą”, portalem Fronda.pl. Publikował też w „Rzeczpospolitej” i „Magazynie Fantastycznym” oraz przeprowadzał wywiady dla portalu wideo „Gazety Polskiej”. Autor książki „Rzecznicy”. Jego obszar specjalizacji to sprawy społeczno-polityczne, bezpieczeństwo, nie stroni od tematyki zagranicznej.
Kontakt:
jakub.jalowiczor@gosc.pl
Więcej artykułów Jakuba Jałowiczora

Zobacz także

  • CSOG
    14.12.2019 13:03
    Odrzucanie wyborów samozwańczych Komitetów, i redaktorów promujących określone idee "bo ten wybór się nie podoba" jest moim prawem, Nie muszę zgadzać się na wybory innych i proponowane przez nich idee, nie mam obowiązku im przyklaskiwać jeśli mi się nie podobają. I nie widzę w takim toku żadnej różnicy pomiędzy komentatorami prawicowymi a lewicowymi.
  • Dremor_
    14.12.2019 18:54
    Dremor_
    Rozumiem, chcesz "wygrać" dyskusję argumentem "wiem, ale nie powiem".

    Spoko, też tak robiłem, tylko to było gdzieś w drugiej klasie podstawówki.


    Mówisz, że nie uważasz Grety za najlepszy wybór, ale nie potrafisz wskazać dlaczego. Nie wiem, nie podoba Ci się jej fryzura? Cokolwiek?

    Czy takie po prostu "nie bo nie"?
  • CSOG
    15.12.2019 14:37
    Argumenty z podstawówki.
    Dlaczego uważam, że Greta T. nie jest najlepszą propozycją do nominacji na Człowieka Roku. W dalszych rozważaniach pozwolę sobie pominąć fakt, kto ją tak postrzega i czy ma do tego prawo. Odpowiedź w tej kwestii jest niezmiernie prosta: Mając pieniądze, będąc właścicielem wydawnictwa można ogłosić, że tak, uznaje się ją kimś, czyj wkład dla ludzkości jest istotny. Nie mając pieniędzy i nie będąc właścicielem wydawnictwa również można tak uważać. Ja tak nie uważam.
    Jak postrzegam Gretę K. ? Kim jest dla mnie, w moich oczach? Jest ekspresyjną nastolatką zdobywającą rozgłos dla poglądów o wadze problemu niszczenia i ochrony środowiska. Dla mnie Greta K. w pierwszym rzędzie jest aktywistką. Kim jest aktywista, czym jest aktywizm, jaka jest różnica pomiędzy wolontariuszem a aktywistą? Można to doczytać w innych miejscach, dla przykładu na portalu zielonazmiana w artykule „Aktywizm – czym jest i kto jest aktywistą?” Można też sprawdzić w słowniku lub encyklopedii. Pokoleniu 50+ aktywista, nie bez powodu, będzie kojarzył się z przodownikiem, pionierem, wielu zapewne skojarzy go z komunistą.
    „Aktywizm czerpie swoją siłę z oburzenia – to ono wymusza w nas konieczność wyrażenia sprzeciwu. Aktywizm jest formą wyrażenia swojej niezgody na system lub porządek społeczny – oraz to, co w społeczeństwie powoduje nasz sprzeciw!” - to cytat z wyżej wspomnianego artykułu. Przy bliższym zapoznaniu się z zagadnieniem, coraz łatwiej będzie dostrzec jego silne konotacje z nurtem rewolucjonizmu. Aktywista dobry, to aktywista oburzony, nie może być bierny dlatego jest aktywny. Aktywny w formie sprzeciwu. Aktywizm można oceniać różnie, bo i różne mogą być powody aktywizmu. Obrona uciśnionych, łamanie praw człowieka, rażące dysproporcje społeczne czy to na tle rasowym, klasowym, czy ekonomicznym. I ten powód aktywizmu Grety K. jest dla mnie istotny. Greta K wybrała jeden powód swojego oburzenia i jest nim obrona planety. Jako aktywistka Greta K. nie ma powinności wskazywania sposobów rozwiązania problemu, nie ma obowiązku tworzenia i przedstawiania planów, nie ciąży nad nią konieczność praktycznej realizacji zmian, unika konfrontacji realnych możliwości z teorią. Aktywista to w praktyce teoretyk oburzenia i sprzeciwu i do tego sprowadza się jego praktyczne działanie i oddziaływanie na rzeczywistość. Konsekwencją teorii oburzenia i sprzeciwu zazwyczaj jest rewolucja. Nie powolna postępowa zmiana ewolucyjna, lecz gwałtowna rewolucja. O rewolucji nie będę się rozwodził i ograniczę się jedynie do stwierdzenia, nie jestem jej zwolennikiem.
    Czy ochrona planety jest dla mnie kwestią ważną? Tak. Czy jest w chwili obecnej kwestią najistotniejszą dla ludzkości? Według mnie nie. Dla innych niech sobie będzie, jeśli w to wierzą. Ja nie.
    Dla mnie najistotniejszą kwestią ludzkości jest człowiek. I nie uspokajają mnie zapewnienia, że Greta chce chronić tą planetę przed ludźmi dla ludzi. Ja również mógłbym chcieć ochronić Gretę przed nią samą dla jej własnego dobra. I zapewne wcale by jej się to nie spodobało.
    Jako chrześcijanin, mam obowiązek troszczyć się i dbać o ochronę swojego środowiska naturalnego, a również oczekiwać tego i wymagać od innych, Nie mam natomiast obowiązku ustawiania w hierarchii moich wartości dobra planety ponad dobro najbardziej zagrożonych istnień ludzkich, żyjących i ginących na tej planecie bez pomocy innych, podobnie jak giną lasy i oceany. Oceany ludzi bezdomnych, lasy umierających z głodu dzieci są dla mnie istotniejsze. Hierarchia wartości wg Grety K. mi nie odpowiada. Jeśli mam przeznaczyć złotówkę na głodujące dziecko w Czadzie albo na drzewko w Amazonii, wybieram dziecko. Jeśli mam wybierać czy pomóc wielorybowi czy wiosce bezdomnych po powodzi na Filipinach wybieram bezdomnych. Tak mam i mam do tego prawo. Mam również prawo i nikt nie jest w stanie mnie go pozbawić, do poglądu i odczucia, że zieloni są aktywistycznym ramieniem postmodernizmu, materializmu, racjonalizmu, relatywizmu i ateizmu (komunizmu też :)
  • mbtm
    28.12.2019 17:48
    16 latka która katamaranem(w obronie środowiska) płynie na spotkanie?, pewnie z kieszonkowego ;-). Jeżeli ktoś ten spektakl sponsoruje, naturalne pytanie nasuwa się samo, kto i po co. W sumie dziewczynki jest mi żal, i to pokazuje że w walce o interesy wielkie korporacje nie zatrzymają się przed niczym.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji