Nowy numer 3/2021 Archiwum

Szkoła powrotów

Mówią ze śpiewnym, wschodnim akcentem. Uczą się dużo i chętnie. I zostają, bo kochają.

Zresztą przez lata placówka ta pełniła podobną funkcję na skromniejszą skalę. Do kończących szkołę młodych ludzi, którzy w Polsce zostali, często dołączają rodzice i rodzeństwo. Radzą sobie świetnie. Są wśród absolwentów lekarze, inżynierowie, artyści, trzy siostry zakonne, jest dwóch księży… Niedawno kolejne pismo w sprawie nowej siedziby szkoły poszło do władz Warszawy. I kolejne, jak na razie, pozostało bez odpowiedzi.

Szansa na sukces

Olga urodziła się w Kazachstanie, mieszka z rodziną w Astanie. Mówi po polsku jeszcze słabo, ale stara się dobierać słowa i nie popełniać błędów. – Moi pradziadkowie zostali wywiezieni w latach 30. ubiegłego wieku z terenów obecnej Ukrainy. Niewiele o nich wiem prócz tego, że kochali Polskę i bardzo tęsknili. Dziadka wychowali na Polaka. Dziadek zawsze marzył o powrocie do kraju, niestety mu się nie udało. Dlatego on teraz tak cieszy się, że chociaż ja mogę tu się uczyć. I może wrócę na stałe – opowiada Olga. – Najpierw trochę się bałam tu przyjechać, bo tak daleko i bez mamy. Ale daję sobie radę. Chcę tu maturę zrobić, studiować, a następnie sprowadzić matkę.

Olga, jak i większość młodzieży, mieszka w internacie. Uczniowie z internatu za naukę w szkole nie płacą, bo ich nie stać, nawet jeśli pochodzą z rodzin stosunkowo dobrze sytuowanych na Ukrainie czy Białorusi. Rodzice więc dopłacają jedynie do internatu. Wszelkie inne koszta szkoła pokrywa dzięki dotacjom i sponsorom.

– Dzieci mieszkają w internacie siedem dni w tygodniu. Nie wyjeżdżają przecież na weekendy, bo za daleko – tłumaczy dyrektorka. – Dlatego staramy się, by czuły się tu dobrze, rozmawiamy, gdy tęsknią za rodzicami. Maksymalnie też poznają Polskę, kulturę i sztukę.

Dawid z Kazachstanu jest już drugim dzieckiem w rodzinie, które uczy się w kolegium. Starsza siostra dobrze zdała tu maturę, dostała się na jedną z krakowskich uczelni. Dawid chciałby też tu studiować: na AWF.

– Moja mama jest działaczką polonijną w Astanie. Dziadek został zesłany do Kazachstanu w 1944 roku – opowiada. Dobrze zna historię swojej rodziny. – Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem. I mam nadzieję na przyszłość tutaj, na pracę, na rozwój.

Karen z Kazachstanu mówi wprost: – Jestem Polakiem!

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama