Nowy numer 2/2021 Archiwum

Szkoła powrotów

Mówią ze śpiewnym, wschodnim akcentem. Uczą się dużo i chętnie. I zostają, bo kochają.

Nadal kątem

Od 2013 r. szkoła zajmuje część pomieszczeń w kompleksie budynków jednej z prywatnych szkół wyższych na warszawskim Mokotowie. Plus lokalizacji jest taki, że tuż obok placówki jest nieduży internat i że miejsce jest dość ciche. Minus taki, że bliskie sąsiedztwo szkoły to inne placówki oświatowe. Młodzież z kolegium – w mundurkach, mówiąca z miękkim, śpiewnym akcentem – bywa zaczepiana i wręcz wyśmiewana przez młodych warszawiaków. Bywa, że wrzeszczą: „ruskie, won”. A niedawno jedną z dziewczynek, delikatną, efemeryczną i nieśmiałą, zaczepiło paru wyrostków. Na głowie dziewczynki z całej siły rozbili jajka. Bo tak! Bo im się nie podobała w tym mundurku i warkoczach, i z tym wschodnim zaśpiewem. Sprawcy, jak dotąd, są nieznani...

– Ze względu na bezpieczeństwo dzieci staramy się od jakiegoś czasu o własne lokum. Ale też chcemy się rozwijać i działać po prostu na swoim – tłumaczy dyrektor Petrykiewicz. – Chcielibyśmy, by dzieci uczyły się w pięknych, dużych salach, miały jak najlepiej wyposażone klasy. I by można było rozbudować internat. Wtedy przyjmiemy więcej osób, damy szansę na naukę również młodzieży z Argentyny, bo nawiązaliśmy dobre relacje z tamtejszą Polonią. Mało kto wie, że jest tam spora grupa osób pochodzenia polskiego: mimo że są już kolejnym pokoleniem, to nadal mówią po polsku i starają się kultywować polskie tradycje. Wielu młodych chciałoby przyjechać do Polski na naukę, a może i na stałe.

Kolegium znalazło dla siebie odpowiedni budynek: na Zakroczymskiej, w miejscu, gdzie kiedyś był poprawczak, potem niewielka szkoła dla dzieci głuchoniemych. Obecnie budynek niszczeje, stoi pusty. Szkoda, bo zabytkowe miejsce, gdyby miało właściciela i dobrego gospodarza, mogłoby rozkwitnąć.

– Prowadząca szkołę Fundacja dla Polonii zwróciła się do miasta, by Warszawa udostępniła budynek – opowiada dyrektor Petrykiewicz. – Chcemy nie tylko zorganizować tam szkołę, ale dużo więcej: stworzyć Dom Powrotu dla całych rodzin. Centrum, które składałoby się nie tylko z liceum, internatu i niewielkiej podstawówki, ale było miejscem na wskroś polskim, uczącym miłości do ojczyzny i wspierającym powroty tych rodzin, które historia wygnała z kraju, a które chciałyby do Polski wrócić. To taka repatriacja przez edukację, nasza szkoła powrotów. Czy naprawdę nie stać nas, by w ten sposób zadbać o swoich?

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama