Nowy numer 44/2020 Archiwum

Bohater naszego reportażu po 15 latach odnalazł siostrę!

Poruszające świadectwo Grzegorza Czerwickiego ma niespodziewany ciąg dalszy.

Przed paroma tygodniami zamieściliśmy poruszające świadectwo Grzegorza Czerwickiego. To historia ciężkiego dzieciństwa, narkotykowego nałogu i 12 lat spędzonych w więzieniu, ale także nadziei płynącej z Biblii i „Dzienniczka” św. Faustyny. To historia nawrócenia i płynącego zeń szczęścia. Opatrzność dopisała do niej kolejny nieprawdopodobny rozdział – po 15 latach rozłąki Grzegorz odnalazł swoją siostrę, oddaną do adopcji w wieku kilku lat. – To jest jeden wielki cud – mówi mężczyzna bez cienia wątpliwości.

A było to tak

Niegdysiejszy kryminalista i narkoman, a dziś szczęśliwy mąż, ojciec i ewangelizator, wykorzystuje swe bolesne i radosne doświadczenia, prowadząc w szkołach spotkania z młodzieżą w ramach programów profilaktycznych. Niedawno odwiedził w związku z tym jedną ze szkół średnich.

– To było przypadkowe miasto, przypadkowa szkoła. Byłem tam pierwszy raz. Mówiłem o przemocy i jej przeciwdziałaniu. Nie wiedzieć czemu przypadkiem wspomniałem kilka faktów ze swojego życia, niezwiązanych z tematem: mówiłem o żonie, o siostrze, którą ostatni raz widziałem, gdy miała trzy latka, i nie mam pojęcia, kto ją zaadoptował, gdzie teraz jest i jak żyje – wspomina Grzegorz.

Była zapłakana

Miał już wychodzić, gdy podeszła do niego jedna z organizatorek, mówiąc, że pewna dziewczyna chciałaby z nim porozmawiać. Bardzo się spieszył, ale zgodził się na pięciominutową rozmowę. Dziewczyna była zapłakana. Przedstawiła się. Jej nazwisko nic mu nie mówiło. Dodała, że najbardziej poruszyła ją wzmianka o zaginionej siostrze. Bo ona też bezskutecznie poszukuje brata.

– Powiedziałem, kiedy urodziła się moja siostra i że stało się to w Krakowie – opowiada Grzegorz.

Dziewczyna odpowiedziała płaczem. Ona też urodziła się tego samego dnia. I też w Krakowie. Potem okazało się, że zgadzają się także imiona – jej (przed adopcją) i zaginionej siostry Grzegorza.

– Moje walące coraz szybciej serce podpowiadało mi, że dziwny to przypadek, ale bez przesady, to codzienność, a nie brazylijski serial. Nie chciałem dawać jej nadziei, bo bywają różne zbiegi okoliczności. Podałem jednak kilka szczegółów, w tym imię i nazwisko mojej matki oraz jej adres. Powiedziałem, żeby sprawdziła to w swojej książeczce zdrowia dziecka i dała mi znać – relacjonuje mężczyzna.

Nawet nie wiem, czy płakałem, czy się śmiałem

Po tej rozmowie pojechał na kolejne spotkanie. Po wyjściu z niego miał już trzy nieodebrane połączenia od dziewczyny ze szkoły. Oddzwonił – wszystkie dane się zgadzały! Nie było już wątpliwości – to była jego siostra!

– Nawet nie wiem, czy płakałem, czy śmiałem się na głos. Zadzwoniłem do Reni, mojej kochanej żony. Potem się modliłem. Potem płakałem, potem znów zadzwoniłem do Reni – opowiada mężczyzna.

Okazało się, że jego siostra ma kochających rodziców adopcyjnych, ma szczęśliwą rodzinę. – Jest ładna, uśmiechnięta... – cieszy się Grzegorz. – Wciąż nie mogę uwierzyć, że mnie odnalazła – dodaje.

– Przed nami wspaniały czas poznawania się. Ja ją pamiętam, woziłem ją w wózku, bawiłem się z nią, uwielbiałem ją, mówiła na mnie „Gogo”. To myśl o niej trzymała mnie przy życiu, kiedy miałem najczarniejsze noce w zakładzie karnym. Ona mnie nie pamięta, ale też mnie szukała, od kiedy dowiedziała się, że ma brata – mówi Grzegorz.

On jej szukał, ale...

– Od czterech lat bezskutecznie gonili mnie od jednej do drugiej instytucji, w których szukałem śladu, gdzie siostra dzisiaj może być. Miała nowe imię i nazwisko. W tym roku skończyła 18 lat, co utrudniało sprawę jeszcze bardziej. Pytałem Boga: „Czy zamierzasz coś z tym zrobić?”. I nic... – przyznaje.

Nic... dopóki przypadkiem nie pojechał do tamtej szkoły...

– Jeśli ktoś jeszcze nie wie, to jednym z ulubionych pseudonimów Pana Boga jest przypadek – mówi Grzegorz.

To bardzo intymna historia, więc dla zachowania prywatności, zwłaszcza odnalezionej siostry Grzegorza, pominęliśmy szczegóły, które mogłyby ją zidentyfikować.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jarosław Dudała

Redaktor serwisu internetowego gosc.pl

Dziennikarz, z wykształcenia prawnik, były korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej w Katowicach. Współpracował m.in. z Radiem Watykańskim i Telewizją Polską. Od roku 2006 r. pracuje w „Gościu Niedzielnym”. Jego obszar specjalizacji to problemy z pogranicza prawa i bioetyki. Autor reportaży o doświadczeniach religijnych.

Kontakt:
jaroslaw.dudala@gosc.pl
Więcej artykułów Jarosława Dudały

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także