Nowy numer 42/2020 Archiwum

Duńskie służby socjalne chciały rozdzielić czeczeńską rodzinę. Sąd w Polsce pozwolił jej pozostać razem

Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej orzekł, że piątka czeczeńskich dzieci, które matka wywiozła z Danii do Polski pozostanie pod opieką rodziców - dowiedziała się PAP. Kobieta zrobiła to, bo tamtejsze służby socjalne odebrały jej dzieci i umieściły je w trzech osobnych rodzinach zastępczych. To kolejna tego typu sprawa, którą rozstrzyga polski sąd.

Czeczeńska rodzina żyła i pracowała w Danii od wielu lat uzyskując status uchodźcy. Zalina Adzjeva (38 lat) i jej mąż Artur Dombaev (39 lat) wychowywali tam piątkę dzieci: 15-letniego Muslima, 14-letnią Elinę, 11-letniego Malika, 10-letniego Mansura oraz 3-letnią Sofię. Pod koniec 2017 roku pomiędzy małżonkami doszło jednak do konfliktu. Gdy matka wniosła o rozwód, losem rodziny zainteresowały się duńskie służby socjalne.

"W lipcu 2019 roku Duńskie władze tj. organ administracyjny do spraw dzieci i młodzieży (Borne-Ungeforvaltningen) nie pozbawiając władzy rodzicielskiej postanawia, żeby całą piątkę umieścić w trzech osobnych rodzinach zastępczych. Rodzice dzieci nie mogli się z tym pogodzić, dlatego zdecydowali się je zabrać z Danii. Matka chciała przez Polskę dostać się do Czeczeni" - powiedział PAP mec. Babken Khanzadyan, pełnomocnik rodziny Dombaev.

Duńskie władze szybko umieściły dzieci w Systemie Informacyjnym Schengen jako osoby zaginione. Kobieta wraz synami i córkami została zatrzymana przez Polską Straż Graniczną w Terespolu, a dzieci tymczasowo na mocy postanowienia sądu trafiły do rodziny zastępczej pod Terespolem. Pełnomocnik rodziny wniósł o zmianę tego postanowienia celem przywrócenia pełnej władzy rodzicielskiej.

W tym tygodniu Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej orzekł, że dzieci zostaną pod opieką rodziców. "Pełne władze rodzicielskie zostały przywrócone. Po raz kolejny polski sąd stanął w obronie rodziny i jej podstawowych praw, zachowując ich razem" - mówi mec. Babken Khanzadyan.

To nie jedyna taka sprawa. W kwietniu tego roku Denis Lisov, któremu szwedzkie służby socjalne odebrały trzy córki zabrał je z muzułmańskiej rodziny zastępczej i uciekł z nimi do Polski. Władze w Sztokholmie wydały za Rosjaninem Europejski Nakaz Aresztowania. Szwedzi oskarżyli go o porwanie córek. Polski sąd nie zezwolił jednak na wydanie mężczyzny Szwecji. Ponadto orzekł, że córki powinny pozostać przy ojcu.

Denis Lisov tłumaczył polskim służbom, które go zatrzymały, że wywiózł córki ze Szwecji, gdyż w 2017 roku tamtejsza opieka socjalna odebrała mu je i przekazała do imigranckiej rodziny zastępczej. Stało się tak po tym, gdy żona Denisa Lisova zachorowała na schizofrenię. W Szwecji mężczyzna mógł widywać się z córkami przez sześć godzin raz w tygodniu.

Po decyzji sądu Denis Lisov wystąpił o azyl w Polsce, jednak nie został mu on przyznany. Urząd do Spraw Cudzoziemców w decyzji wskazał, iż nie jest on w w kraju pochodzenia (Rosji) ścigany ani politycznie szykanowany. Na początku listopada Denis Lisov wraz z córkami przy pomocy i asyście swoich pełnomocników mec. Babkena Khanzadyan oraz mec. Bartosza Lewandowskiego wylecieli do Rosji.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama