Gość Gliwicki 04/2020 Archiwum

Wątek zgubiony we mgle

Druga część „Krainy lodu” jest baśnią przeznaczoną bardziej dla dorosłych niż dla dzieci.

Na długo przed tym, nim pojawił się sequel disneyowskiego hitu, rozpoczęły się spekulacje: czy Elsa okaże się lesbijką? Dodajmy, że nie były one całkiem pozbawione podstaw: na taki „coming out” naciskali przedstawiciele ruchu LGBT, upatrując w młodej królowej świetny materiał na pierwszą silną reprezentantkę swojej ideologii w krainie baśni. Bo w końcu Elsa taka „inna”, oddalona jakaś, no i – w przeciwieństwie do swojej siostry – nie ma ciągle swojego księcia. A że w paryskim Disneylandzie odbyła się w tym roku w Dzień Dziecka parada równości (sic!), po „Krainie lodu II” też można było się spodziewać wszystkiego.

Forma przesłania treść

Od razu więc Państwa uspokoję: niczego takiego w tym filmie nie ma. Zresztą już kilka miesięcy temu scenarzystka obu części „Krainy lodu” Kristen Anderson-Lopez zdementowała pogłoski na ten temat: „Jest tak wiele filmów, w których osobowość kobiety jest determinowana jej romantycznym zainteresowaniem. To nie jest ta historia, którą chcielibyśmy teraz opowiedzieć. To, co naprawdę chcielibyśmy przekazać, to to, jak ona ze szczególną siłą będzie się rozwijać, zmieniać, znajdować swoje miejsce w świecie i odpowiedzi, których wcześniej nie otrzymała”. W tej wypowiedzi niepokoi jedynie słowo „teraz”, które można by potraktować jako furtkę dla realizacji podobnych pomysłów w przyszłości. Jednak po pierwsze: równie dobrze może chodzić o to, że u boku Elsy kiedyś pojawi się w końcu mężczyzna, a po drugie: na razie nikt nawet nie potwierdził, że jakakolwiek kontynuacja cyklu w ogóle powstanie.

Zamiast więc snuć domysły o tym, co mogłoby być, skupmy się raczej na tym, co jest. Zacznijmy od tego, że „Kraina lodu II” to dzieło zachwycające rozmachem animacji, a niektóre pomysły, takie jak galop Elsy na wodnym koniu, wbijają wręcz w fotel. Disneyowski film urzeka też dobrze zaaranżowaną muzyką. I choć niektóre rozwiązania melodyczne wydają się nieco wtórne w stosunku do tych, które znamy z pierwszej części, to i tak całość robi świetne wrażenie. Do atutów polskiej wersji trzeba dodać też znakomity dubbing.

Problem tego filmu jest jednak inny: perfekcyjna pod wieloma względami forma chwilami przesłania treść. Nie chcę przez to bynajmniej powiedzieć, że „Kraina lodu II” to przerost formy nad treścią. Przeciwnie: to film poruszający ważne tematy, z całkiem mądrym przesłaniem, momentami wzruszający. Mam jednak poważne wątpliwości, czy młody widz zdoła to wszystko wyłuskać z zalewających go z ekranu fajerwerków. Zwłaszcza że zwroty akcji są na tyle szybkie, że nawet dorosłemu trudno chwilami za nimi nadążyć.

Zagadkowa podróż

Choć dystrybutor nie wprowadził żadnych ograniczeń wiekowych, „Krainę lodu II” trudno nazwać filmem dla najmłodszych. Także z innego powodu: spora jego część rozgrywa się w bardzo mrocznej atmosferze, a sekwencje ze skalnymi olbrzymami mogą być dla bardziej wrażliwych maluszków przerażające. Z kolei dzieci nieco starsze, jak siedząca koło mnie w kinie pięciolatka, łatwo się znudzą niezrozumiałą dla nich w dużej mierze fabułą. A przecież po pierwszej części to właśnie przedszkolaki, zwłaszcza dziewczynki, wydawały się jednymi z głównych adresatów „Krainy lodu”. To w tej grupie trwa szał na ubrania i gadżety z bohaterkami filmu; to dziewczynki spierają się, która z nich jest w zabawie Elsą, a która Anną. Dla kogo więc jest ten film, jeśli nie dla nich? Śmiem twierdzić, że to baśń przeznaczona raczej dla dorosłych niż dla dzieci. A jeśli dla dzieci, to raczej tych w wieku szkolnym. One mogą docenić opowieść o poszukiwaniu tożsamości; o tym, że rodzinna historia czasem okazuje się bardziej bolesna, niż się wydaje; wreszcie o miłości, która odwraca bieg tej historii.

Kołem napędowym fabuły okazuje się tajemniczy śpiew, który słyszy Elsa. To on nie pozwala młodej królowej cieszyć się życiem tak jak inni mieszkańcy pałacu, ale każe wyruszyć w podróż do mrocznej, skąpanej we mgle puszczy, w której kiedyś rozegrała się krwawa bitwa między mieszkańcami Arendelle a plemieniem Northuldra zamieszkującym ową puszczę. W tej podróży, która z każdą chwilą staje się coraz bardziej zagadkowa, towarzyszą jej oczywiście siostra Anna oraz nieodłączni przyjaciele, wnoszący do filmu elementy komiczne (choć nie tylko): zakochany w Annie i czekający na okazję do oświadczyn Kristoff, jego renifer Sven i sympatyczny bałwan Olaf. Elsa chce wyjaśnić tajemnicę śmierci swoich rodziców i poznać źródło magicznej mocy, którą posiada. W pewnym momencie decyduje się wyruszyć sama w dalszą drogę. Z kolei Anna nie byłaby sobą, gdyby nie podążyła za siostrą. Jak się później okaże, była to zbawienna decyzja, bo magiczna moc Elsy działa tylko w połączeniu ze „zwyczajnością” Anny.

Najważniejsze przy okazji

W tej niezwykłej, ale jednak zbyt skrótowo, wręcz „teledyskowo” naszkicowanej podróży siostry odkrywają nie tylko to, że są potomkiniami dwóch zwaśnionych rodów. Najbardziej bolesny okazuje się fakt, że to zdrada ich rodzonego dziadka pogrążyła na dziesięciolecia puszczę we mgle i uwięziła jej mieszkańców, a także niektórych uczestników dawnej bitwy. Anna czuje, że musi tę winę swojego rodu odpokutować, jednak jedynym rozwiązaniem, które pozwoli uwolnić więźniów, jest zburzenie tamy, co z kolei wiąże się z poświęceniem własnego królestwa i życia jego mieszkańców. Oczywiście ostatecznie wszystko dobrze się kończy, bo Elsa w ostatniej chwili ratuje Arendelle przed zalaniem, zamrażając wody, a następnie zmieniając ich bieg. Niemniej logika czynu Anny jest zastanawiająca, a jej intencje – przedstawione w filmie dość pobieżnie. Dowiadujemy się tylko, że Arendelle i tak nie ma przyszłości, skoro jego potęga została zbudowana na zdradzie. Prosiłoby się jednak rozwinięcie tego wątku – kto wie, może nawet dałoby się wówczas dostrzec w tym poświęceniu wymowę ewangeliczną? W ogóle problemem „Krainy lodu II” jest rozbudowanie wątków pobocznych kosztem wątku głównego i fakt, że kluczowe dla zrozumienia całości kwestie padają w nim niejako „przy okazji”.

Oczywiście w disneyowskiej produkcji nie ma żadnych bezpośrednich odniesień religijnych. Jest – jak w większości baśni – magia, w tym wypadku oparta na symbolice żywiołów, ale nie doszukałem się w jej przedstawieniu jakichś niebezpiecznych elementów, mogących stanowić zagrożenie duchowe. Rozważania na ten temat wolałbym jednak zostawić specjalistom. Sam, mimo wspomnianych zastrzeżeń, obejrzałem „Krainę lodu II” z przyjemnością. Myślę też, że film może być dobrą okazją do spędzenia wspólnego rodzinnego czasu. W pokazywaniu jednak go najmłodszym, którzy z kinem nie mieli jeszcze zbyt wiele do czynienia, nie widzę większego sensu. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji