Gość Gliwicki 04/2020 Archiwum

Od instytutów głowa nie boli

Są powody do narzekania czy lepiej cieszyć się z obfitości? Od tego roku mamy w kraju dwie instytucje państwowe zajmujące się książką i jej twórcą. Obok już istniejącego Instytutu Książki działa Instytut Literatury.

Od zawsze miałam przekonanie, że im więcej troszczących się o kulturę, tym lepiej. Kiedyś opiekę nad nią sprawowali mecenasi. Dziś na mecenacie prywatnym opiera się kultura wysoka w Stanach Zjednoczonych. W Polsce takie wsparcie stanowi wykwintny margines. Oba wspomniane instytuty są organami państwowymi. Instytut Literatury został powołany na początku tego roku przez ministra Piotra Glińskiego. Instytut Książki powstał w 2003 r. z inicjatywy ministra Waldemara Dąbrowskiego. Zdrowa konkurencja pod patronatem państwa – tego nam było trzeba. Choć do końca nie wiadomo, czy to konkurencja, skoro pola działalności obu instytutów są komplementarne. Pojawiają się głosy, że jest to mnożenie zależnych od władzy placówek sterujących kulturą. Jeszcze przed narodzinami Instytutu Literatury Olga Tokarczuk zarzuciła tej instytucji, że stanie się narzędziem ideologizacji. Niby poważny zarzut, ale nie do końca przekonuje, bo jeśli przyjrzeć się narzekającym, to wielu z nich, włącznie z noblistką pozostaje beneficjentami, też „reżimowego” Instytutu Książki. To zaprzecza tezie, że instytuty przyznają pieniądze „swoim” (jeśli za takich uznać twórców popierających aktualną władzę) i tylko ich promują.

Bez monopolu

Ci, którzy krytykują powstanie Instytutu Literatury, zaznaczają, że mają prawo brać od obu instytucji pieniądze na dofinansowanie swoich książek i ich tłumaczeń. Przecież to środki pochodzące z kieszeni podatnika, które im się należą. Zapominają, że mogłyby one zostać zagospodarowane inaczej. Trafiają przecież do kieszeni narzekających nie w obawie przed zarzutami stronniczości, ale jako obiektywny dowód wspierania dobrej literatury. Doceniona już grupa twórców nie ma monopolu na dobre pisanie. Sporo pomijanych dotąd autorów także ma dorobek i literackie osiągnięcia. Teraz stoją przed większą szansą na skorzystanie z pomocy instytutów, które otwierają się na nowe nazwiska. W kwartalniku „Nowy napis” wydawanym przez Instytut Literatury swoją twórczość prezentowali autorzy z przeciwnych biegunów światopoglądowych, np. Adam Wiedemann i Jarosław Jakubowski. Pojawiły się skrajne opinie na jego temat. – Prawicowi pisarze zarzucają mi, że drukuję za dużo młodych lewicowców – mówi dyrektor Instytutu Literatury Józef Maria Ruszar. – Lewicowcy starszego pokolenia uważają mnie za pisowskiego faszystę, kiedy drukuję prawicowców. A ja od 20 lat nie zajmuję się ani lewicą, ani prawicą, tylko promocją dobrej literatury – dodaje. Ruszar najpierw robił to prywatnie, przy pomocy sponsorów, teraz odbywa się to za pieniądze publiczne. Kiedy spojrzy się na książki z redagowanej przez niego od 2004 r. serii „Biblioteka Pana Cogito”, prezentującej poezję współczesną, widać, że stara się na serio. Dyrektor Instytutu Książki Dariusz Jaworski działa na rzecz czytelnictwa i promocji książki na wielu polach, ale równolegle dba o poszerzenie spektrum promowanej literatury.

Nie narzekają

Jednym z cieszących się największym zainteresowaniem programów flagowych Instytutu Książki jest Program Translatorski ©Poland. Dzięki niemu w ciągu 20 lat wydano za granicą ok. 2,5 tys. tłumaczeń polskich tytułów. – Dwa razy w roku przyznajemy granty na wydanie polskich tłumaczeń poza granicami kraju – wylicza Jaworski. – Dofinansowujemy koszty tłumaczenia, zakupu licencji czy praw autorskich, dorzucamy się do ilustracji książek dziecięcych, a czasem do ich druku. Ostatnio w ramach tego programu przekładani byli m.in.: Marek Bieńczyk, Szczepan Twardoch, Olga Tokarczuk, Wisława Szymborska, Ewa Lipska, Wojciech Jagielski, Janusz Korczak. Kiedy zagraniczni wydawcy chcą publikować Grossa, nie zgadzam się – mówi.

Obaj dyrektorzy mają bogate życiorysy. Dariusz Jaworski był wcześniej dziennikarzem, nauczycielem szkolnym i wykładowcą na KUL, samorządowcem, a w latach 2012–2014 zastępcą prezydenta Poznania. Doktor Józef Maria Ruszar jest znany jako dawny działacz opozycyjny, jeden z założycieli Studenckiego Komitetu Solidarności w Krakowie, dziennikarz, krytyk literacki i historyk literatury, wykładowca na jezuickiej Akademii Ignatianum w Krakowie, pomysłodawca Warszawskiego Festiwalu Poezji im. Zbigniewa Herberta, a w 2007 r. koordynator Roku Josepha Conrada-Korzeniowskiego. Obaj nie narzekają na konkurencję, ale starają się współpracować. Podkreślają, że z dobrym efektem połączyli siły podczas organizacji sesji naukowej o Herlingu-Grudzińskim w Neapolu. – Szukamy formuły na współdziałanie – mówi Jaworski. – Wierzę, że przyniesie ono pozytywne rezultaty – dodaje. – Mamy nieco inne zadania i obszary działalności – podkreśla Ruszar. – Zważywszy jednak na to, że według raportu Biblioteki Narodowej w 2018 r. jedną książkę przeczytało jedynie 37 proc. Polaków, każde działanie na rzecz zwiększenia czytelnictwa jest na wagę złota.

Także religijni

Dariusz Jaworski jest czwartym z kolei dyrektorem Instytutu Książki. Kiedy zajął miejsce poprzednika – Grzegorza Gaudena, dziennikarz „Gazety Wyborczej” zadał mu pytanie: „Co Pan chce zmienić?”. Stwierdził, że zamierza poszerzyć spektrum tematyczne i gatunkowe książek promowanych za granicą i rozruszać działalność krajową. – Lwią część energii kierowano dotąd na promocję naszej literatury za granicą – mówi. Popularyzacja książek i czytelnictwa w kraju była pozorowana. Jaworski stworzył właściwie od podstaw dział krajowy, którym kieruje poeta Krzysztof Koehler. Uwzględnia niedostrzeganych dotąd w działaniach Instytutu twórców literatury religijnej, choć może lepiej napisać – skierowanej ku transcendencji. Po katalogu prezentującym nasz kraj na tegorocznych Targach Książki we Frankfurcie widać, że mu się to udaje. Zaprezentowano w nim 30 autorów, a dotąd było ich zwykle 15. Znalazły się tam książki autorów zajmujących się sprawami ducha: m.in. Karola Wojtyły, Wojciecha Kudyby, Szymona Babuchowskiego czy Mileny Kindziuk, która przypomniała postać ks. Popiełuszki. Pole działania Instytutu Książki jest szerokie i obejmuje jeden program rządowy, wiele programów ministerialnych i programy autorskie. Na przykład w ramach rządowego narodowego programu czytelnictwa Instytut odpowiada za budowę, remonty i doposażenie bibliotek w miejscowościach liczących do 50 tys. mieszkańców. Sprzedaje i wdraża opracowany przez siebie system katalogowy MAK+, umożliwiający dokonywanie operacji związanych z prowadzeniem biblioteki publicznej. Aktualnie korzysta z niego ponad 2200 takich placówek.

Ożywienie

O rozległym spektrum działań Instytutu Książki można napisać osobny tekst, ale skupię się na kilku najważniejszych aktywnościach. – Realizując cztery programy ministra, zajmujemy się wydawaniem czasopism literackich, organizacją festiwali literackich, dofinansowaniem niekomercyjnych wydawnictw książkowych i księgarń, tzw. partnerstwem dla książki – wylicza Jaworski. W ramach pierwszego programu Jaworski jest wydawcą takich pism jak „Literatura na Świecie”, „Twórczość”, „Nowe Książki”, „Dialog”, „Teatr Lalek”. Rozkręcający się dział krajowy zajął się bardzo potrzebną edukacją promującą czytelnictwo wśród najmłodszych. W ramach programu „Mała książka – wielki człowiek” od 2017 r. rozdano prawie 700 tys. książek. Wydane wiersze klasyków w dwóch wersjach – dla chłopca i dla dziewczynki – z broszurą dla rodziców przeznaczone są dla dzieci od momentu narodzin aż do wieku wczesno­szkolnego. – Każdego roku około 400 tys. nowo narodzonych dzieci dostaje taką wyprawkę książkową – opowiada Jaworski. – Trzylatki mogą przyjść z opiekunem do biblioteki, a wtedy otrzymają kartę czytelnika i książkę dla siebie.

Ostatnio głośno było o innym aktywizującym przedsięwzięciu czytelniczym „Czytaj PL”. Przez cały listopad bezpłatnie można było czytać polskie książki w Europie, Australii i Oceanii, obu Amerykach i Azji, na Antarktydzie i w Afryce. W dziesiątce udostępnionych tytułów znalazły się m.in. utwory Wiesława Myśliwskiego, Remigiusza Mroza i Marka Krajewskiego. Z kolei w naszym kraju 1400 uczniów szkół średnich promowało czytelnictwo pod hasłem „Upoluj swoją książkę”. Ubrani w koszulki z napisem „Jestem pod wpływem czytania” za pomocą umieszczonego na nich kodu QR za darmo udostępniali teksty. Nie można też zapomnieć o ogromnej zasłudze Instytutu, jaką jest stworzenie prawie 2000 Dyskusyjnych Klubów Książki, które aktywnie się rozwijają.

Różnorodność

Dział zagraniczny Instytutu Książki zajmuje się organizacją targów książki, ale też programem Copyright Poland. – Zachęcamy zagranicznych tłumaczy, żeby tłumaczyli nasze książki, zagranicznych wydawców, by wydawali tłumaczenia, a organizatorów wydarzeń literackich ze świata – by zapraszali polskich autorów – opowiada Jaworski. – Kiedy już są na to gotowi, pomagamy im to wszystko zrealizować.

Bardzo duże znaczenie dla popularyzacji naszej literatury na świecie ma działające przy Instytucie od 2006 r. Kolegium Tłumaczy. Stypendyści zagraniczni mogą zatrzymać się w apartamentach w Krakowie i w zakupionym w 2018 r., a udostępnionym w maju tego roku mieszkaniu po Tadeuszu Konwickim w Warszawie. Zwykle korzystają z nich od jednego do trzech miesięcy, mając przy tym fundowany przelot i kieszonkowe. Podczas takich stypendiów m.in. Philip Boehm pracował nad nowym angielskim przekładem „Zemsty” Fredry, Karol Lesman nad niderlandzkim tłumaczeniem „Lalki” Prusa, a Gabor Korner nad węgierskim „Ksiąg Jakubowych” Tokarczuk. – Powstała luka pokoleniowa – brakuje tłumaczy w średnim wieku – mówi Jaworski. – Dlatego we współpracy z Instytutami Polskimi uruchomiliśmy Szkołę Nowych Tłumaczy. Dodatkowo do przekładania literatury polskiej na język niemiecki mobilizuje stypendium wybitnego tłumacza Albrechta Lemppa przeznaczone dla pisarzy i tłumaczy z Polski i Niemiec.

Czytelnictwo książek w języku ojczystym, ale i angielskim podniósł realizowany przez Instytut Książki we współpracy z ambasadą w Londynie i tamtejszymi samorządami projekt „Polska półka”. Od dwóch lat do kilkunastu bibliotek Londynu trafiają książki autorów anglojęzycznych dotyczące Polski, wydawnictwa autorów polskich po angielsku, ale też pozycje polskie. Podobne działania podjęto w bibliotekach w USA.

Na papierze i w necie

W statucie Instytutu Literatury czytamy, że w kręgu jego zainteresowań znajdują się „zarówno twórcy i odbiorcy literatury, jak i krytycy, badacze, tłumacze, wydawcy, księgarze, bibliotekarze, organizatorzy wydarzeń literackich”. – Nie zajmujemy się propagowaniem czytelnictwa, ale podnoszeniem jego poziomu – mówi jego dyrektor. – Nasze pismo ma sprawować mecenat nad literaturą wysoką. Kształtujemy kompetencje bardziej zaawansowanych czytelników, którzy muszą zadać sobie trud zmierzenia się z tymi treściami. Jeżeli ktoś chce być człowiekiem obeznanym ze współczesną literaturą, poznaje budowany przez nas kanon. Mamy też zadanie edukacyjne – MEN poszerzyło wykaz autorów, którzy znaleźli się w tzw. podstawie programowej w szkołach średnich. Najczęściej są to aktualnie tworzący, o których nie ma wielu opracowań.

Tę wiedzę czytelnik może znaleźć w wydawanym przez Instytut Literatury kwartalniku „Nowy Napis. Liryka, Epika, Dramat” oraz w dołączonych do niego monografiach i antologiach. Kwartalnik jest drukowany w nakładzie 9 tys. egzemplarzy, z czego 7 tys. trafia do bibliotek szkolnych i uniwersyteckich. Kilka tygodni po publikacji w papierowym kwartalniku utwory zostają umieszczone na portalu Nowy Napis.eu, na który składa się pismo „Nowy Napis Co Tydzień” oraz tzw. czytelnia. – Na ogół nie zostawiamy odbiorcy samego z twórcą, ale staramy się, by krytycy i historycy pomagali mu go zrozumieć – opowiada Ruszar. – Kiedy w wersji papierowej drukujemy czyjeś utwory, jednocześnie w internetowym wydaniu tygodnika pojawia się nazwisko ich autora z biogramem, nagraną czy napisaną przez niego ars poetica oraz poświęconym jego twórczości tekstem krytycznoliterackim. Zwracamy uwagę na fakt, że dziś brakuje poetyki normatywnej, którą zniszczyła awangarda. Dlatego prezentacji zwykle towarzyszy ars poetica autora, będąca wyznaniem jego literackiej wiary.

Wiersz za 500 zł

Z dołączanych do kwartalnika tytułów Biblioteki Krytyki Literackiej powstał interesujący zbiór monografii pisarzy oraz antologii ich tekstów, stanowiących niezbędnik niejednego polonisty. Do zerowego numeru dołączono poezje Juliana Kornhausera z obszernym wstępem krytycznoliterackim. W kolejnych – antologię opowiadań Marka Nowakowskiego, wiersze Janusza Szubera, zbiór recenzji i szkiców Jana Błońskiego, będący jego autorską historią poezji polskiej. Na uwagę zasługują monografie o „Pulsie” – podziemnym piśmie z lat 70. i 80. XX w., czy seria upamiętniająca pisarzy emigracyjnych. W planach jest monografia pism drugiego obiegu. – Na poezji się nie da zarobić, najwięcej dochodu przynosi literatura popularna – mówi Ruszar. – Dlatego mamy wysokie stawki dla drukowanych u nas poetów, bo przecież twórca też jeść musi. Płacimy autorom dobrze – 500 zł za dotąd niedrukowany wiersz.

Zwykle kupują trzy takie teksty. Stawki za wiersze, jak je żartobliwie nazywają – „używane” są mniejsze. – Dysponuję pieniędzmi podatnika, więc to on powinien mieć prawa do kupionego przez nas utworu – wyjaśnia. – Żeby mógł korzystać za darmo albo tanio ze współczesnej literatury, prowadzimy politykę zakupu dla domeny publicznej utworów na zasadzie tzw. licencji niewyłącznej. Kupując prawa autorskie utworu, mamy do niego prawo na zawsze i możemy go używać kiedy i gdzie chcemy, ale autor pozostaje jego właścicielem.

Istniejący niecały rok Instytut prowadzi też inne działania. Wśród nich są publikacje książek nagrodzonych w organizowanym przez niego Ogólnopolskim Konkursie na Książkę Literacką „Nowy Dokument Tekstowy”, tworzenie własnej serii pod nazwą Biblioteka Literacka Kwartalnika „Nowy Napis”, rozwój programu wsparcia promocji i debiutantów. Ważne, żeby stojący na czele obu instytucji umieli zachować dotychczasową linię pozostawania ponad podziałami. Pora też, by ci, którzy chcą skorzystać z szerokiej oferty pomocy, poprosili o wsparcie. Żeby przestali siedzieć w kącie, przyzwyczajeni, że zainteresowanie należy się tylko kolegom z „lewej strony”.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Barbara Gruszka-Zych

Dziennikarka działu „Kultura”.

W „Gościu Niedzielnym” od 1988 r. Reportażystka, poetka, krytyk literacki. Należy do: Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego oraz do Międzynarodowej Wspólnoty Ekumenicznej (IEF). Za cykl reportaży o tematyce społecznej otrzymała tytuł „Przyjaciel Ubogich Dzieci Miasta Katowice”, przyznany przez katowicki Dom Aniołów Stróżów. Za cykl reportaży o Polakach żyjących na Wschodzie w 2005 r. uhonorowana została nagrodą Polskie Pióro, przyznawaną przez Pomoc Polakom na Wschodzie. W 2005 r. otrzymała Nagrodę Kultury Miasta Czeladź (miasta rodzinnego). W 2009 r. – II nagrodę w konkursie Silesia Press za reportaż o pracowniku sonderkomando w Oświęcimiu. Była stypendystką wiedeńskiej fundacji „Janineum” (2002) i Fundacji Jana Pawła II w Rzymie (2003). Jest autorką kilkunastu książek poetyckich oraz dwóch zbiorów reportaży: „Mało obstawiony Święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle” i „Zapisz jako…”,  osobistego wspomnienia o Czesławie Miłoszu „Mój Poeta”, a także biografii Wojciecha Kilara „Takie piękne życie. Portret Wojciecha Kilara” i wywiadu rzeki z Krzysztofem i Elżbietą Zanussi „Życie rodzinne Zanussich. Rozmowy z Elżbietą i Krzysztofem”. Jej utwory zostały przetłumaczone na języki: rosyjski, litewski, białoruski, ukraiński, włoski, węgierski, francuski, niemiecki, angielski, arabski. Jej obszar specjalizacji to reportaże, obszerne wywiady z ludźmi kultury i sztuki (m.in. Josifem Brodskim, Czesławem Miłoszem, Wojciechem Kilarem, Adamem Zagajewskim, Ewą Lipską, Agnieszką Holland).

Kontakt:
barbara.gruszka@gosc.pl
Więcej artykułów Barbary Gruszki-Zych

 

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji