Nowy numer 03/2020 Archiwum

Abp Ryś w Watykanie: Na Kościół nie można patrzeć, widząc tylko to, co ludzkie

Na Kościół możemy patrzeć, mając oczy utkwione w ziemię. Wtedy widzimy w Kościele tylko to, co ziemskie, tylko to, co doczesne. Przestajemy widzieć w Kościele Pana, przychodzącego z mocą i chwałą - mówił abp Grzegorz Ryś podczas dzisiejszej porannej Mszy Św. przy grobie św. Jana Pawła II w Bazylice Watykańskiej.

- Jezus mówi: podnieście oczy. Bo kiedy patrzymy w ziemię, to nasz wzrok nas myli. Wtedy gdy znajdziemy się w sytuacji Daniela, widzimy tylko lwy, a nie widzimy Anioła, który zamyka im paszczę – mówił metropolita łódzki, nawiązując do czytań liturgicznych. Podkreślił, że biblijne „patrzenie ku górze” pomaga w zachowaniu właściwego obrazu otaczającego świata i Kościoła.

- Także na Kościół możemy patrzeć, mając oczy utkwione w ziemię. Wtedy widzimy w Kościele tylko to, co ziemskie. Tylko to, co doczesne. Przestajemy widzieć w Kościele Pana, przychodzącego z mocą i chwałą (...) Jeśli patrzymy tylko w ziemię, to wydaje nam się, że świat zmierza do zagłady, ale kiedy podniesiemy wzrok, wtedy widzimy, że cały nasz świat zmierza do królowania Boga. Na świecie widzimy zło, ale w Chrystusie przychodzącym widzimy jego moc i chwałę – podkreślał arcybiskup.

Hierarcha przypomniał także refleksję św. Jana Pawła II, który, pytany o źródło swojej radości, mówił, że czerpał ją ze świadomości, że zło nie jest wszechmocne, ale że Pan Bóg wyznaczył mu granice, które są nieprzekraczalne.

- Jest granica postawiona przez Boga złu. I ta granica biegnie przez ludzi. Granicą wyznaczoną złu w Auschwitz był Maksymilian Kolbe, była Edyta Stein, było bardzo wielu ludzi, do których zło dochodziło i nie miało prawa przejść dalej. Jak chcecie szukać tej miary, którą Bóg wyznaczył złu, to nie oglądajcie się dookoła siebie. Bo Jezus mówi, że Królestwo Boże nie przychodzi tak, że powiedzą wam: tu jest, albo tam jest. Królestwo Boże w was jest. Popatrzcie w siebie i zobaczcie jak w was Bóg ustanawia granicę postawioną złu. Ona przez was przebiega, a nie na zewnątrz was – zachęcał metropolita łódzki. Przypominał też, że drogą do dostrzegania działania Boga wokół siebie jest wytrwała modlitwa.

Cotygodniową Mszę św. w języku polskim przy grobie św. Jana Pawła II koncelebrowali kard. Konrad Krajewski, abp Grzegorz Ryś, bp Artur Miziński i ok. 100 prezbiterów. Tak, jak w każdy czwartek uczestniczyli w niej liczni pielgrzymi i Polacy, mieszkający w Rzymie.

« 1 »
  • Lucjan_Biel
    29.11.2019 12:03
    Lucjan_Biel
    Zbliża się 76 rocznica męczeńskiej śmierci ojca Ludwika Wrodarczyka.

    "Od Pana Jezusa otrzymałem jako podarek i order - krzyż, który mam nosić idąc za nim." - te słowa ojca Ludwika wypełniły się w nocy 6/7 grudnia 1943r.

    Ojciec Ludwik, urodzony w Radzionkowie na Śląsku, proboszcz w Okopach na Wołyniu, został zamordowany w nocy z 6 na 7 XII 1943r. Dnia 6 grudnia 1943r wieczorem bandyci z Ukraińskiej Armii Powstańczej napadli na Okopy i okoliczne wioski. Zaczęła się rzeź mieszkańców, rabunki i palenie domów. Ojca Ludwika proszono, aby uciekł do lasu w obliczu niebezpieczeństwa. On jednak około godziny 22 udał się do swojego kościoła. Wtedy wtargnęli oprawcy. Ksiądz został wywleczony z kościoła. Mordercy z UPA sprofanowali kościół, w którym zabili dwie kobiety, które stanęły w obronie swojego proboszcza - 18-letnią Weronikę Kozińską i 90-letnia Łucję Skurzyńską.
    Kościół zdemolowali, a konsekrowane Hostie rozsypali po podłodze. Obrabowali kościół i zakrystię. Chcieli go podpalić, ale po usilnych błaganiach księdza, odstąpili od tego zamiaru. Następnego dnia na stopniach ołtarza ludzie znaleźli zakrwawioną koloratkę.
    Księdza wleczono na postronku za saniami do odległej 7 km wsi Karpiłówki, gdzie stacjonowało dowództwo bandytów z UPA. Na śniegu znaleziono podarte skrawki ubrania księdza i krople krwi - ślady po biciu i maltretowaniu. Następnie wywieziono go samochodem do uroczyska Pałki. Tam rozebrali go do naga. Poddali go nieludzkim torturom - bito, kłuto bagnetem, przypalano stopy gorącym żelazem.
    Gdy ojciec Ludwik czuł już swój koniec, poprosił swoich katów o możliwość pomodlenia się. Modlił się długo, po czy wstał i powiedział "Jestem gotów". Na koniec poddano go przecinaniu piłą. Oprawcy zmusili do tego ukraińskie kobiety, które stały się przymusowymi wspólniczkami ich bestialstwa. Na wpół przeciętego, ale dającego jeszcze oznaki życia, rzucili pod drzewem i oddali do niego serię z karabinu.
    Ponad 30 lat temu Saletyni - współbracia ojca Ludwika - zaczęli starać się o jego beatyfikację. Potem proces przejęła diecezja katowicka. Wszystko chyba utknęło w biurokracji i kościelnej poprawności politycznej.
    Kościół katolicki dotąd nawet nie beatyfikował ani jednego męczennika kresowego. A jest ich setki - księży i sióstr zakonnych oraz świeckich. Zamordowanych tylko za to, że byli katolikami i Polakami.

    Właśnie o to chodzi, aby Kościół wreszcie zaczął patrzeć na swoich świętych kapłanów i świeckich oddających życie za wiarę.
    doceń 3
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama