Nowy numer 50/2019 Archiwum

Nie obchodzi Cię, że ginę?

Możesz wykrzyczeć Mu wszystko. Jak Bartymeusz, zdesperowane siostry Łazarza. Jest jedyną osobą, która się nie obrazi.

Scena sprzed lat. Po koncercie kilku znanych muzyków chrześcijan podpisywało płyty. Jeden z nich wzbraniał się: „Nie wiem, czy dawać na krążkach autografy. Przecież wszystko, co robimy jest jedynie dla chwały Bożej”. Siedzący obok niego Marcin Pospieszalski uśmiechnął się łobuzersko: „Wszystko dla chwały Bożej? Hmmm. Nie wiem, czy nie lepiej od razu wyprowadzić ludzi z błędu”.

Jak bardzo spodobała mi się ta riposta! Możemy oszukać ludzi, nigdy Boga. On nie da się nabrać na pobożnie złożone rączki. Bada nasze serca, intencje, motywy. Sprawdza czy gromkie „Wszyyystko Tobie oddać praaaagnę” jest szczere.

Prawda boli. Ale jest konieczna w duchowym rozwoju. Bóg dopuszcza do kryzysów, „trzęsień ziemi” i krachów w naszym życiu, choć nie jest to w Jego stylu. „On nie łamie trzciny nadłamanej i nie gasi knotka o nikłym płomyku” (Iz 42, 3). Dopuszcza te zawirowania w ostateczności, wiedząc, że po takim doświadczeniu zaczniemy Go desperacko szukać i znajdziemy uzdrowienie w Jego ramionach. Widziałem to wielokrotnie.

Gdy wszystko się wali i mamy świadomość, że fale lada chwila zmiotą nas z pokładu, zdobywamy się na bezradny krzyk: „Nic Cię nie obchodzi, że giniemy?”. Jesteśmy wówczas szczerzy do bólu. I odkrywamy zdumieni, że… On jest. I w najlepsze sobie śpi. Ma w sobie pokój nie z tego świata. I jednym słowem ucisza burzę.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • Lucjan_Biel
    28.11.2019 13:08
    Lucjan_Biel
    Tak własnie jest. Łaska.
    doceń 3
  • Lucjan_Biel
    29.11.2019 12:13
    Lucjan_Biel
    Zbliża się 76 rocznica męczeńskiej śmierci ojca Ludwika Wrodarczyka.

    "Od Pana Jezusa otrzymałem jako podarek i order - krzyż, który mam nosić idąc za nim." - te słowa ojca Ludwika wypełniły się w nocy 6/7 grudnia 1943r.

    Ojciec Ludwik, urodzony w Radzionkowie na Śląsku, proboszcz w Okopach na Wołyniu, został zamordowany w nocy z 6 na 7 XII 1943r. Dnia 6 grudnia 1943r wieczorem bandyci z Ukraińskiej Armii Powstańczej napadli na Okopy i okoliczne wioski. Zaczęła się rzeź mieszkańców, rabunki i palenie domów. Ojca Ludwika proszono, aby uciekł do lasu w obliczu niebezpieczeństwa. On jednak około godziny 22 udał się do swojego kościoła. Wtedy wtargnęli oprawcy. Ksiądz został wywleczony z kościoła. Mordercy z UPA sprofanowali kościół, w którym zabili dwie kobiety, które stanęły w obronie swojego proboszcza - 18-letnią Weronikę Kozińską i 90-letnia Łucję Skurzyńską.
    Kościół zdemolowali, a konsekrowane Hostie rozsypali po podłodze. Obrabowali kościół i zakrystię. Chcieli go podpalić, ale po usilnych błaganiach księdza, odstąpili od tego zamiaru. Następnego dnia na stopniach ołtarza ludzie znaleźli zakrwawioną koloratkę.
    Księdza wleczono na postronku za saniami do odległej 7 km wsi Karpiłówki, gdzie stacjonowało dowództwo bandytów z UPA. Na śniegu znaleziono podarte skrawki ubrania księdza i krople krwi - ślady po biciu i maltretowaniu. Następnie wywieziono go samochodem do uroczyska Pałki. Tam rozebrali go do naga. Poddali go nieludzkim torturom - bito, kłuto bagnetem, przypalano stopy gorącym żelazem.
    Gdy ojciec Ludwik czuł już swój koniec, poprosił swoich katów o możliwość pomodlenia się. Modlił się długo, po czy wstał i powiedział "Jestem gotów". Na koniec poddano go przecinaniu piłą. Oprawcy zmusili do tego ukraińskie kobiety, które stały się przymusowymi wspólniczkami ich bestialstwa. Na wpół przeciętego, ale dającego jeszcze oznaki życia, rzucili pod drzewem i oddali do niego serię z karabinu.
    Ponad 30 lat temu Saletyni - współbracia ojca Ludwika - zaczęli starać się o jego beatyfikację. Potem proces przejęła diecezja katowicka. Wszystko chyba utknęło w biurokracji i kościelnej poprawności politycznej.
    Kościół katolicki dotąd nawet nie beatyfikował ani jednego męczennika kresowego. A jest ich setki - księży i sióstr zakonnych oraz świeckich. Zamordowanych tylko za to, że byli katolikami i Polakami.
    doceń 2
  • halinkaa
    30.11.2019 19:09
    autorze tendencyjno-słabo-pod publiczkowy zgiń przepadnij starsi bracia lubią te histeryczne dramy dla ubogich
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji