Gość Gliwicki 04/2020 Archiwum

Odeszła Lucyna Waleczna

Kobiety takie jak siostra Lucyna Reszczyńska naprawdę zmieniają świat.

Siostra Lucyna Reszczyńska, szarytka, wojenna siostra, odeszła ciuchotko i w modlitwie, 18 listopada br. Przeżyła 103 lata...

Bardzo się cieszę, że ją poznałam. Spotkałam ją w klasztorze sióstr szarytek na warszawskiej Tamce, gdzie do końca życia świadoma i radosna, modliła się za współsiostry, rodzinę oraz Polskę. I za wszystkich, którzy przychodzili do niej w odwiedziny. Była niezwykle ciepła i opiekuńcza, a w oczach miała iskierki. Tak, niewątpliwie była człowiekiem wybitnym, wyjątkową kobietą. Spotyka się takich ludzi niby przypadkiem, raz lub dwa, a pamięta – przez całe życie. Siostra Lucyna była pielęgniarką. Podczas wojny opiekowała się rannymi, w czasie powstania warszawskiego działała na skraju życia i śmierci, zupełnie nie zwracając uwagi na własne dobro i nie bacząc na własne bezpieczeństwo. Po prostu służyła tym, którzy jej służby potrzebowali. Niejednokrotnie narażając własne życie, ratowała, w głębokiej konspiracji, dzieci Zamojszczyzny. Do niedawna z niektórymi z ocalonych przez siebie osób utrzymywała kontakt. Po upadku powstania warszawskiego opiekowała się sierotami, chorymi dziećmi, które bez jej odwagi, determinacji i ogromnej siły ducha, która była silniejsza niż głód, chłód i przemoc, po prostu nie miałyby szans przetrwać. A potem, po wojnie, pracowała bez rozgłosu i ciężko.

Ostatnie lata spędziła w klasztorze na Tamce. Siostry opiekowały się nią z ogromną miłością i oddaniem. A ona po prostu modliła się. Za wszystkich. I rozmawiała ze swoją Mamusią – Maryją często i szczerze, bo biologiczną matkę straciła we wczesnym dzieciństwie. Kobiety takie jak siostra Lucyna Reszczyńska naprawdę zmieniają świat. Po cichu, po swojemu, jednocześnie konkretnie i energicznie. Bez frazesów. Bez agresji. Idą do przodu, robią swoje. I pociągają przykładem. Fascynują. Siostra Lucynka jeszcze niedawno zrobiła sobie ze mną... selfika. Moim telefonem. Ogromną radość jej to sprawiło. A mnie – wzruszenie. Bo prawdziwa świętość i bohaterstwo są takie... ZWYCZAJNE. Opowiadała mi o swojej historii prosto, przypominając każdy szczegół. Pamiętała spotkanych w życiu ludzi, twarze dzieci, lekarzy. Pamiętała kule świstające nad Powiślem. I widok straszliwy, gdy po upadku powstania w ukochanym mieście nie pozostał kamień na kamieniu. I tak bardzo cieszyła się wolną Polską. Wojenna siostra, Lucyna Waleczna, zmarła podczas Mszy św. Teraz już sobie z pewnością rozmawia z mamą ziemską i Mamusią w niebie. Będą obmyślać, jak ulepszyć świat. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji