GN 14/2020 Archiwum

Marszałkowie

Reprezentują różne środowiska polityczne, ale kładą nacisk na podobne wartości w pełnieniu funkcji publicznych oraz szukanie tego, co łączy, a nie dzieli. Marszałek Sejmu Elżbieta Witek oraz marszałek Senatu Tomasz Grodzki stają się twarzami polskiej demokracji.

Od ich kultury, taktu, mądrości i autorytetu będzie wiele zależało, gdyż marszałkowie dysponują szerokimi możliwościami, aby wpływać na przebieg debaty publicznej, ale także na jakość stanowionego przez parlament prawa. Dla Elżbiety Witek nie będzie to debiut, gdyż pracami Sejmu zaczęła kierować już pod koniec poprzedniej kadencji, kiedy do dymisji musiał się podać Marek Kuchciński, po tym jak wytknięto mu nadmierne przywiązanie do latania rządowymi samolotami. Prawa nie złamał, ale dobre obyczaje – tak. Fatalnie rozgrywał to także medialnie, zmieniając fakty i kolejne wersje wydarzeń. Opinia publiczna oceniła to negatywnie i Jarosław Kaczyński, jak ma to w zwyczaju, nie oszczędził nawet wiernego współpracownika. Kuchciński musiał podać się do dymisji.

Dość nieoczekiwanie zastąpiła go Elżbieta Witek, od niedawna kierująca Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji. Znalazła się tam dopiero w czerwcu, po tym jak minister Joachim Brudziński, wpływowy polityk oraz jeden z najbliższych współpracowników prezesa Jarosława Kaczyńskiego, zdobył mandat do Parlamentu Europejskiego. Powierzenie Elżbiecie Witek ważnego resortu świadczyło o zaufaniu kierownictwa PiS, ale już niekoniecznie dowodziło jej kompetencji w tej dziedzinie. Media były podzielone w ocenie tego, jak sobie tam radziła.

Długa droga

Marszałek Sejmu IX kadencji pochodzi z Jawora na Dolnym Śląsku, gdzie zaczynała pracę jako nauczycielka. W stanie wojennym została aresztowana na trzy miesiące za działalność antykomunistyczną. Działaczem związkowym był także jej mąż. Po 1989 r. awansowała – została dyrektorką szkoły. Działała także w samorządzie lokalnym, choć w 2002 r. wyraźnie przegrała wybory na burmistrza Jawora. Do parlamentu weszła z listy PiS w 2005 r. Długo była tzw. szeregowym posłem z prowincji. Awans do pierwszych szeregów otrzymała wraz z objęciem funkcji premiera przez Beatę Szydło. W listopadzie 2015 r. została ministrem bez teki w jej rządzie. Pełniła funkcje szefa gabinetu politycznego premiera oraz rzecznika prasowego rządu, z którego odeszła razem z Beatą Szydło. Od posłów PiS słyszałem, że źle zniosła to odwołanie, ale decyzji politycznej nie krytykowała. Awans do MSWiA przyjęła jako wyzwanie, ale dopiero dymisja Kuchcińskiego otworzyła przed nią nowe możliwości. Okazało się, że z funkcją marszałka Sejmu poradziła sobie dobrze. Zaakceptowali ją posłowie oraz dziennikarze, wcześniej bardzo poirytowani restrykcjami, jakie nakładał na nich marszałek Kuchciński. – Wreszcie zaczęliśmy być traktowani normalnie, przestano nam grozić ustawicznymi sankcjami i nie traktowano nas jak piątego koła u wozu – usłyszałem od jednego z posłów Koalicji Obywatelskiej z dużym stażem parlamentarnym. Ale także posłowie PiS byli zmęczeni apodyktycznym stylem Kuchcińskiego i dobrze przyjęli spokojny, koncyliacyjny sposób prowadzenia obrad przez marszałek Witek. Obecnie jej kandydatura spotkała się z szerokim poparciem. Głosowali na nią nawet posłowie spoza jej klubu, co świadczy o zaufaniu, jakie zdobyła w czasie urzędowania na fotelu marszałka.

Ważną osobą u jej boku będzie wicemarszałek prof. Ryszard Terlecki. Jego pozycję wzmacnia wybór na przewodniczącego koła poselskiego PiS. Elżbieta Witek może również liczyć na wsparcie wicemarszałek Małgorzaty Gosiewskiej (PiS), prezentującej podobny typ wrażliwości politycznej. Wicemarszałkowie z opozycji – Małgorzata Kidawa-Błońska (Koalicja Obywatelska) oraz Piotr Zgorzelski (PSL) to doświadczeni parlamentarzyści. Współpraca z nimi powinna układać się przyzwoicie. Debiutantem w Prezydium Sejmu jest wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty (Lewica). Polityk bystry, potrafiący walczyć o swoje, ale – jak się wydaje – także obliczalny.

Opozycja bierze Senat

O ile marszałek Witek nie jest debiutantem na głównej scenie politycznej, o tyle postać nowego marszałka Senatu, prof. Tomasza Grodzkiego, nie kojarzyła się dotąd z polityką nawet uważnym obserwatorom wydarzeń politycznych. Być może wpływ na to miała dominacja PiS w izbie wyższej w poprzedniej kadencji. Decyzje Senatu były przewidywalne i tylko w wyjątkowych sytuacjach na pierwszy plan wysuwał się marszałek Stanisław Karczewski, prezentujący zresztą bardziej koncyliacyjny styl prowadzenia obrad aniżeli marszałek Kuchciński w Sejmie. Ostatnie wybory przyniosły jednak opozycji sukces w Senacie. PiS ma wprawdzie największy klub senatorski, ale nie ma tam większości głosów. Po wyborach trwała dość irytująca przepychanka w sprawie prób pozyskania przez PiS senatorów z opozycji. Pierwszy sygnał o takich praktykach wyszedł od senatora Grodzkiego, kuszonego rzekomo propozycją objęcia funkcji ministra zdrowia. Przedstawiciele rządu temu zaprzeczyli, ale jednocześnie politycy PiS mówili o możliwych i spodziewanych „transferach”. Było to niefortunne działanie, sprawiające wrażenie próby podważenia demokratycznego wyniku wyborów, co trafnie ocenił i skrytykował także senator Jan Maria Jackowski (PiS). Ostatecznie nikt z senatorów opozycyjnych nie zmienił barw klubowych i marszałkiem Senatu został Tomasz Grodzki.

Od dwóch kadencji reprezentuje on w Senacie Szczecin. Jest tam znanym lekarzem, specjalizującym się w chirurgii klatki piersiowej, oraz działaczem samorządowym, reprezentującym PO. W młodości działał w niezależnym ruchu studenckim i był rozpracowywany przez organy bezpieczeństwa PRL. Ma więc podobną ładną opozycyjną kartę jak marszałek Elżbieta Witek. A jest ważne, czy było się wtedy wśród zamykanych, czy w szeregach tych, którzy zamykali. W poprzedniej kadencji senator Grodzki koncentrował się na pracy nad ustawami dotyczącymi służby zdrowia. Po wyborze na marszałka Senatu zapowiedział, że izba wyższa nie będzie miejscem destrukcji, ale stanowienia dobrego prawa i w tym procesie respektowane będą także prawa mniejszości.

Nowy styl?

Zapytałem prof. Jana Żaryna, senatora PiS poprzedniej kadencji, o jego ocenę marszałka Grodzkiego. – To z pewnością bardzo kulturalny i miły pan – odpowiedział. – Podobnie jak inni senatorzy Platformy w rozmowach prywatnych okazywał się człowiekiem koncyliacyjnym, z własnymi poglądami na wiele spraw. Niestety, to wszystko zmieniało się, gdy stanowili grupę. Wtedy senatorzy Platformy stawali się radykałami, skupiającymi się na negacji wszystkiego, co proponowała ówczesna większość, i odrzucającymi jakąkolwiek argumentację strony przeciwnej. Nie pogodzili się z porażką w 2015 roku. Taką metamorfozę przechodził także senator Grodzki, chociaż z pewnością nie wyróżniał się jakąś zjadliwością czy agresywnością – opowiada prof. Żaryn i dodaje: – Nie należał do ścisłego kierownictwa klubu senatorskiego PO. Siedział w ostatnim rzędzie i jakąś wielką aktywnością w czasie obrad plenarnych się nie odznaczał. Nie jestem jednak w stanie ocenić jego aktywności w komisji, gdyż pracowaliśmy w różnych, a to przede wszystkim na tym forum ma miejsce najważniejsza praca każdego senatora – podkreśla prof. Żaryn.

Jako marszałek Tomasz Grodzki staje przed wyborem, czy używać Senatu do totalnej obstrukcji przeciwko planom rządzących, czy wznieść się ponad polityczne różnice i wykorzystać izbę wyższą jako narzędzie do poprawiania stanowionego prawa. Dobrze, że zadeklarował tę drugą rolę, ale dopiero praktyka pokaże, jak będzie wywiązywał się z tych deklaracji i czy będzie go w tej kwestii stać na co najmniej autonomię wobec własnego środowiska politycznego – obawiam się, że nadal agresywnego. – Z pewnością fakt, że przez senatorów PiS nie jest odbierany jako postać szczególnie agresywna i mało koncyliacyjna, jak np. Bogdan Borusewicz czy Bogdan Klich, ułatwi mu zadanie i daje szansę na rzeczywiście nowe otwarcie w Senacie – ocenia prof. Żaryn.

Wybór Tomasza Grodzkiego jest istotną korektą sceny politycznej. Marszałek Senatu jest jedną z najważniejszych osób w państwie. Przede wszystkim organizuje pracę tej izby (a będzie musiał pilnować dyscypliny większości, która wyniosła go na ten urząd, gdyż przewaga nad PiS jest minimalna), ale ma też sporą władzę symboliczną. Uczestniczy we wszystkich ceremoniach państwowych, reprezentuje Polskę także w kontaktach międzynarodowych. Ma prawo do występowania w mediach publicznych i już z niego skorzystał.

Decyzja, by marszałkiem został Grodzki, to przejaw pluralizmu politycznego, a także szansa na nowe standardy w debacie publicznej i w polityce w ogóle. Z całą pewnością od 1989 r. rola Senatu nie była tak istotna jak obecnie, co powoduje, że także urząd marszałka tej izby nabiera dodatkowego politycznego znaczenia.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji