Nowy numer 42/2020 Archiwum

Nie z tej ziemi

Kto chce z Jezusem królować, ten nie musi rządzić. Kto żyje dla królestwa Bożego, ten ma pokój, ale nie musi mieć spokoju.

Trzy lata temu przed ołtarzem w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach zebrało się 50 biskupów i setki księży. Byli też prezydent i inni przedstawiciele władz państwowych. Większość spośród ponad 100 tys. wiernych pozostała na zewnątrz. „Nieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! (...) Oto my, Polacy, stajemy przed Tobą wraz ze swymi władzami duchownymi i świeckimi, by uznać Twoje Panowanie, poddać się Twemu Prawu, zawierzyć i poświęcić Tobie naszą Ojczyznę i cały Naród. Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy nie wygasłe prawa. Dlatego z pokorą chyląc swe czoła przed Tobą, Królem Wszechświata, uznajemy Twe Panowanie nad Polską i całym naszym Narodem, żyjącym w Ojczyźnie i w świecie” – czytał przewodniczący episkopatu abp Stanisław Gądecki.

Dziś słychać czasami pytania: „Czemu to w imieniu narodu? Po co takie rzeczy? Co to zmienia?”. Cóż – w Jezusie nic. Chrystus jest królem niezależnie od tego, czy człowiek uznaje Jego władzę, czy nie. Jednak to, kim staje się człowiek, zależy od tego, za kogo w swoim życiu uznaje Jezusa.

Da Mu tron

Słowo „król” brzmi nieco archaicznie. Niewielu jest dziś na świecie monarchów dzierżących realną władzę. Jezus jednak jest królem najzupełniej realnym. Całkiem wprost i bezpośrednio potwierdził to w rozmowie z Piłatem. „Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu” – czytamy u Jana ewangelisty (J 18,37). Dodał jednak istotny szczegół: „Królestwo moje nie jest z tego świata”.

Biblia w wielu miejscach wskazuje na Jezusa jako króla. „Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida” – słyszy Maryja w chwili zwiastowania (Łk 1,32). Kilka wieków wcześniej to samo zapowiadał Izajasz. „Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida i nad Jego królestwem, które On utwierdzi i umocni prawem i sprawiedliwością, odtąd i na wieki. Zazdrosna miłość Pana Zastępów tego dokona” (Iz 9,6).

Tron Dawida – dla dawnych Żydów perspektywa najlepsza do wyobrażenia. I właśnie to wyobrażenie, niewychodzące poza obszar ziemskiej władzy, miało na Jezusa sprowadzić kłopoty. Bo w tym obszarze zawsze jest duża konkurencja. To dlatego gdy do Jerozolimy dotarli Mędrcy ze Wschodu, ich pytanie: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski?” spowodowało natychmiastową reakcję Heroda. Trudno było w ówczesnym świecie znaleźć kogoś owładniętego równie jak on obsesją władzy. Ten człowiek ze strachu o swoje królowanie nie wahał się zabić nawet ukochanej żony i synów, nic więc dziwnego, że nie sprawił mu kłopotu rozkaz wymordowania dzieci z Betlejem. W kaźni nie przeszkodziła mu też informacja, że Król noworodek to zapowiadany w proroctwach Mesjasz i że na to Dziecko wskazuje nawet jakieś

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL