Gość Gliwicki 04/2020 Archiwum

Wczłowieczony Bóg

To nieprawda, że nasze przyziemne problemy Go nie interesują. Jednym słowem może odmienić każdą poplątaną sytuację życiową. Jest tak bliski, że własnemu Synowi nadał imię Emmanuel - Bóg z nami.

Pewnego dnia mój mąż nagle i nieodwołalnie stracił pracę. Ja wróciłam niedawno z urlopu wychowawczego, więc pod względem finansowym było u nas tragicznie. Rozpoczął się jeden z najtrudniejszych etapów w naszym życiu. Półtora roku szukania nowego miejsca zatrudnienia i długi rosnące w zastraszającym tempie. To rodziło ogromne napięcia w nas i pomiędzy nami. Nigdy nie byliśmy bliżej od załamania naszej rodziny, niż wtedy. Pracy wciąż nie było, a my ostatkiem sił modliliśmy się o wytrwanie przy Bogu i o wypełnienie się Jego woli.

Pewnego wieczoru do pokoju, w którym siedziałam załamana, wpadł nasz temperamentny, niespełna trzyletni synek i zaczął się domagać słodyczy. Wiedząc, że zaraz będzie kolacja, odmówiłam. Franek, który ma charakter choleryka, zaczął tupać nóżkami, protestować i głośno manifestować swoją wolę. Normalnie takie zachowania moich dzieci powodują gwałtowny wzrost poziomu agresji we mnie. Tym razem coś się we mnie zmieniło. Jakby Duch Święty dotknął mojego serca i uciszył je.

Popatrzyłam spokojnie na mojego rozzłoszczonego chłopca, wzięłam go na kolana i powiedziałam: "Franusiu, zacznij teraz tak samo głośno wołać do Pana Boga, żeby dał tatusiowi pracę i pieniądze". Maluch wciąż krzyczał. Nie zwracał się jednak już do mnie, ale wyraźnie wpatrywał się w krzyż i wołał do Pana Boga, powtarzając słowa, które mu podpowiadałam. I kiedy tak głośno się modliliśmy, ja i Franek, po raz pierwszy domagając się od Boga konkretów, w pokoju obok zadzwonił telefon. Mój mąż został zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną. Poszedł i dostał pracę.

To nieprawda, że Bóg nie zwraca uwagi na prozę naszego życia, a przyziemne problemy Go nie interesują. To nieprawda, że musimy swoimi, i tylko swoimi siłami zasługiwać na sukces, powodzenie, awans zawodowy, zmagać się i walczyć samotnie o każdy dzień. Do Boga należą nasze życie, zdrowie, praca zawodowa, do Niego należą wszystkie pieniądze świata. Jednym słowem może odmienić każdą poplątaną sytuację życiową. On chce to robić dla nas, bo nas kocha. Jest Bogiem tak bliskim, że Swojemu Synowi nadał imię Emmanuel - Bóg z nami.

"Bóg się wczłowieczył" - lubi powtarzać siostra Bogna Młynarz, doktor teologii duchowości. Akt wcielenia Syna Bożego nie polegał na tym, że Chrystus "przebrał się" za człowieka; włożył na czas ziemskiej misji ludzkie ciało. Bóg stał się Człowiekiem! I to na całą wieczność. Każde ludzkie doświadczenie jest Mu bliskie; doświadczył na Sobie każdego braku, odrzucenia, tęsknoty, lęku.

Bez względu na to, w jakim miejscu swojego życia jestem, nie mogę już powiedzieć Bogu: "Jesteś chyba jedyny, który nie wie, co się wydarzyło". On to dawno przerobił na własnym organizmie.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Aleksandra Pietryga

Redaktorka portali Wiara.pl i Gosc.pl.

Absolwentka studiów teologicznych na Uniwersytecie Opolskim i podyplomowych studiów dziennikarskich w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. J. Tischnera w Krakowie. Pracowała w szkolnictwie, a także instytucjach zajmujących się problemami rodzin. Od studiów publikowała w prasie lokalnej Górnego Śląska i Śląska Opolskiego, a także w mediach katolickich. Była zawodowo związana z portalami internetowymi: Opoka.fm i Opoka.tv. Współautorka (razem z ks. Markiem Dziewieckim) audiobooka "Uzależnienia. Jak je pokonać? Jak się przed nimi chronić?". W "Gościu" od 2010 roku. Interesuje się psychologią i teologią duchowości. Uwielbia czytać książki, jeździć na rowerze i gotować. Jej obszar specjalizacji to rodzina i wiara.

Kontakt:
aleksandra.pietryga@gosc.pl

Zobacz także

  • CSOG
    16.11.2019 19:31
    Podobało mi się :)
    Droga do Emaus to jeden z moich ulubionych fragmentów, o ile można mówić o jednym ulubionym fragmencie wśród samych ulubionych fragmentów :)
    doceń 3
  • Dremor_
    17.11.2019 12:56
    Dremor_
    Mam znajomych ateistów, którzy mieli podobną "magiczną" historię, tylko o pomyślność poprosili kota. Traktowanie modlitwy jako zaklęcia z prośbą o pomyślność nie jest chrześcijańskie.
  • spe
    18.11.2019 10:27
    Niejeden otrzymał dokładnie to, co chciał od zaklinaczy, "uzdrawiaczy", od posążków pogańskich, z ekranów komputera i od zwierząt, którym oddał boską cześć już samym złożeniem prośby do nich. Otrzymał, ale ostatecznie gorzko tego żałował. Natomiast od Boga każdy otrzymuje tylko to, co rzeczywiście okazuje się dla niego dobrem.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji