Nowy numer 22/2020 Archiwum

Architektki i pediatrki

Niewykluczone, że za jakiś czas żeńskie formy nazw zawodów wejdą do powszechnego użycia. Pomysły lewicy na prawne uregulowanie ich statusu są jednak absurdalne.

W 2012 r. dyskusję na temat feminatywów wywołała wypowiedź Joanny Muchy, ówczesnej minister sportu i turystyki. W jednym z programów telewizyjnych poprosiła, aby prowadzący zwracał się do niej per „pani ministro”. Prawicowi publicyści zareagowali śmiechem, lewicowi z powagą przekonywali do walki o równość płci na płaszczyźnie języka. Tym razem nie skończyło się na samych apelach. Pod koniec października br. grupa piętnastu posłanek wybranych z list SLD (m.in. Joanna Scheuring-Wielgus, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska) poprosiła Kancelarię Sejmu o „uwzględnienie ich płci” w nowej kadencji. Kobiety domagają się stosowania żeńskiej formy „posłanka” zarówno w dokumentach będących w obiegu Sejmu RP, jak i na wszelkiego rodzaju przedmiotach przeznaczonych do ich użytku. Niewiele wskazuje na to, aby ten wniosek został pozytywnie rozpatrzony. Wzbudził jednak wiele emocji.

Ośmieszanie języka

Przedstawiciele lewicy nie ukrywają, że walka o feminatywy jest elementem walki politycznej. W mediach społecznościowych Robert Biedroń podkreślał, że nie jest to temat zastępczy: „Bez zmiany języka, bez zagwarantowania kobietom pełni praw, bez równoległego działania na wielu polach (także tych symbolicznych) nie odsuniemy PiS-u od władzy i nie zbudujemy w Polsce europejskiego państwa dobrobytu na miarę XXI wieku” – napisał prezes Wiosny. Do medialnej ofensywy przystąpiła także m.in. należąca do Lewicy Razem posłanka Magdalena Biejat. Na Twitterze zapowiedziała, że będzie „gościnią” w jednym z programów telewizyjnych. Dopiero następnego dnia zorientowała się, że użyła niewłaściwej formy: „Oczywiście powinnam była napisać, że będę gością programu TVP” – stwierdziła.

Na tego typu głosy stanowczo zareagowali dziennikarze, których trudno podejrzewać o sympatie prorządowe. Konrad Piasecki podkreślił, że ceni kobiety i kibicuje im w życiu publicznym, ale nie rozumie starań o wprowadzenie feminatywów: „Uważam, że obsesyjna walka z polszczyzną, mającą męskie/żeńskie formy osobowe, jest jałowa. Serio nie rozumiem, dlaczego nazwanie kogoś »panią minister«, a nie »ministrą« jest opresją” – napisał redaktor TVN24. Głos w tej sprawie zabrała także Agnieszka Gozdyra: „Jestem dziennikarzem lub dziennikarką, wolę być panią redaktor niż redaktorką, jestem kobietą i CZŁOWIEKIEM (rodzaj męski!), w niczym nie uwłacza to mojej kobiecości, płci ani godności. […] Sprzeciwiam się ośmieszaniu języka, ośmieszaniu ważnych idei przez brak wyczucia językowego oraz ideologizowanie tegoż” – stwierdziła redaktor Polsat News.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • Anonim (konto usunięte)
    18.12.2019 09:09
    Typowy temat zastępczy i to zarówno ze strony "purystów" językowych jak i tych chcących zmian. Pozostawienie tutaj dowolności doprowadzi samo do nowych kanonów językowych, które przyjdzie oczywiście zaaprobować.
    Szczególnie że w zawodach sfeminizowanych to mężczyźni pilnują o "męskie nazwy zawodów", a i czas PRLu jeszcze w wielu pokutuje.
    doceń 5
  • Dremor_
    18.12.2019 12:13
    Dremor_
    Wniosek posłanek Lewicy o stosowanie obu form gramatycznych słowa "poseł" na dokumentach sejmowych już został częściowo rozpatrzony. Od listopada są dostępne druki sejmowe i koperty z napisem "posłanka". W przypadku pozostałych przedmiotów, jak legitymacje, karty do głosowania, czy oznaczenia ław sejmowych wola zmian jest ze strony Prezydium Sejmu, więc to tylko kwestia czasu.
    Feminatywy w oficjalnej komunikacji zaczęli stosować też pracownicy Kancelarii Prezydenta.

    Najbardziej zabawne jest to, że najbardziej przeciw żeńskim formom gramatycznym protestują zwolennicy partii pewnego pana, który ostentacyjnie stosuje archaiczne formy nazwisk, mówiąc "pani Małgorzata Taczerowa", albo "panna Greta Thunberżanka" :)
  • saherb
    18.12.2019 12:44
    Jak zawsze brakuje zdrowego rozsądku. Niektóre formy żeńskie są do przyjęcia, ale nie należy robić cyrku językowego. Poza tym feministki zajmują się bzdurami, zamiast poważnymi sprawami dotyczących Polski.
  • Erich
    18.12.2019 14:52
    No cóż, gdyby o mnie ktoś miał powiedzieć "pan nauczycielka", to bym zaprotestował. Dlatego nie mogę się nadziwić, że uznajemy za oczywiste frazy typu "pani nauczyciel" czy "pani poseł". Konserwatyści twierdzą, że niektóre nowe słowa brzmią śmiesznie, a stare formy żeńskie - już tak nie brzmią. Tylko że dawniej te dziś oczywiste formy ("lekarka") też brzmiały w konserwatywnych ustach śmiesznie. O tym warto pamiętać.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama